Piast Gliwice – Wisła Płock, pod szatniami

Piast Gliwice planowo pokonał Wisłę Płock 1:0 i przesunął się na 6 miejsce w tabeli. Tak wysoko drużyna z Okrzei w tym sezonie jeszcze nie była. Media winą za porażkę Wisły obarczyły bramkarza Bartłomieja Gradeckiego, któremu zresztą w ostateczności przypisano nawet gola.

Tej bramki jednak by nie było, gdyby Michael Ameyaw nie zdecydował się na strzał. To po jego uderzeniu golkiper płocczan tak niefortunnie interweniował, że piłka wturlała się do jego bramki.

– W pierwszej połowie w pełni dominowaliśmy i oddawaliśmy mnóstwo strzałów. W przerwie trener nam powiedział, że Wisła nie odpowiedziała ani jednym uderzeniem, a my z tego co pamiętam mieliśmy łącznie dziewięć prób. Widzieliśmy z perspektywy boiska, że mamy przewagę i mogliśmy strzelić więcej niż jedną bramkę – tak ocenił ten mecz Michael Ameyaw.

Zwykło się mówić, że zwycięzców się nie sądzi, nie mniej brak drugiego gola mógł skutkować strata dwóch punktów, gdyby Śpiączka lepiej przymierzył. Przypomnijmy, że jego strzał obronił Plach, skończyło się więc szczęśliwie dla drużyny z Okrzei.

– Kontrowaliśmy całe spotkanie i mieliśmy kilka szans. Niestety nie udało się zdobyć tej drugiej bramki, ale mimo wszystko sytuacja Michaela dała nam pewien komfort. Udało nam się obronić ten wynik i wygrać mecz. Dopisujemy trzy punkty do naszego konta. Oczywiście mogłoby być tych bramek więcej, ale najważniejsza jest dla nas wygrana – podkreśla Arkadiusz Pyrka.

Wisła Płock zaczęła grać w piłkę dopiero po przerwie, ale i tak goście nie mieli zbyt wielu okazji, by strzelić choćby jedną bramkę. Bo zwyczajnie nie pozwolili im na to gliwiczanie do końca kontrolując to co działo się na boisku.

– Najważniejszy jest efekt końcowy i to, że zwyciężyliśmy. Od pierwszych minut meczu to my narzuciliśmy swój styl gry. Dodatkowo chcieliśmy wykorzystać to, że gramy u siebie w domu, co było naszym atutem. Udało się i mam wrażenie z poziomu boiska, że zdominowaliśmy Wisłę Płock, a powinniśmy byli wygrać jeszcze wyżej. Wynik do przerwy był bardzo dobry. W drugiej części meczu również graliśmy z kontrolą i możliwościami podwyższenia rezultatu. Po prostu wygraliśmy i to jest najważniejsze – zaznacza Jakub Czerwiński.

Czytaj też: Piast – Wisła, Vuković i Stano o meczu

Opracowanie: piast.gliwice.pl
Cyt za: piast-gliwice.eu

4 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
orion

Pomijając zachwyty nad postawa drużyny ( w pełni uzasadnione) znowu mamy problem w ataku.Jak w nowym sezonie mamy grać o coś to trzeba go rozwiązać bo na dłuższą metę tak się nie da.

Professor G

Słusznie słusznie, niemniej cieszy że pojawił się trener, który nie walczy o procent celnych podań tylko wykorzystuje sporą część potencjału drużyny, no i od razu pojawiło się trochę „piłkarskiego szczęścia”. Teraz czekają nas mecze, w których trzeba będzie nieco więcej pobiegać. Miejmy nadzieję, że jeszcze mile nas zaskoczą.

orion

Racja. Wszystkie klocki wydają się być na swoim miejscu.Ktoś jeszcze pamieta jesień? Kondycja na 60 minut,Tomasiewicz na skrzydle, Ameyaw na ławie, Reiner na prawej obronie!

Catcher

Trudno to zapomnieć. Niestety.