Raków choć do Ekstraklasy wrócił niespełna cztery lata temu jest obecnie jedną z najmocniejszych drużyn w Polsce. Swoją pozycję klub z Częstochowy zbudował mądrym zarządzaniem zasobami i konsekwencją trenera Marka Papszuna, który systematycznie wymienia w swoim zespole słabsze ogniwa na mocniejsze.
W tym sezonie Raków ma apogeum formy. Czerwono-niebiescy są samodzielnym liderem Ekstraklasy i mają sporą przewagę nad Legią Warszawa. Wiadomo więc było, że grając z taką drużyną nie można się zbytnio otworzyć. Gliwiczanie mieli jednak plan na rywala, a polegał na zaatakowaniu przeciwnika od pierwszej minuty już na ich połowie. Niewiele zabrakło, aby taktyka ta przyniosła powodzenie.
– Mieliśmy taki pomysł na mecz z Rakowem, że będziemy wychodzić wysoko, bo z Jagiellonią nam to wychodziło. Teraz też to w miarę dobrze wyglądało, do momentu straty bramki ze stałego fragmentu gry. Mało zabrakło w końcówce meczu. Niestety przegraliśmy, mimo że, grając z najlepszym zespołem w Ekstraklasie, w wielu momentach wyglądało to nieźle. Raków nie stworzył dużo sytuacji, my również, ale tę szansę, którą miałem, to powinienem był wykorzystać, lub dogrywać do Michała Chrapka – tak podsumował ten mecz Damian Kądzior.
Czytaj też: Raków – Piast, Vuković i Papszun o meczu
Gra gliwiczan w obronie wygląda już przyzwoicie. Problemem wciąż jest zdobywanie bramek. W meczu z Jagiellonią zawodnicy Piasta mieli sporo okazji, ale żadnej nie wykorzystali. W starciu z Rakowem tych okazji było zdecydowanie mniej i stąd wzięła się porażka. Zdaniem Ariela Mosóra jednak gra drużyny z Okrzei wygląda coraz lepiej.
– Tydzień temu mieliśmy dużą przewagę, natomiast ten mecz był wyrównany, a Raków nie miał zbyt wielu klarownych sytuacji. Bramka padła po przypadkowym zagraniu i bardzo żałujemy straty punktów. Po naszej grze widać, że idziemy w dobrym kierunku i z tego możemy się cieszyć. Przyjechaliśmy na teren lidera, który bardzo często deklasował tutaj swoich rywali, ale my zagraliśmy swój futbol przez pełne 90 minut – przekonuje obrońca.
W następnej kolejce Piasta zmierzy się z Zagłębiem Lubin. Jest to mecz z podtekstem, bo drużynę z Lubina od tej rundy prowadzi zwolniony w październiku z Piasta Waldemar Fornalik. Niewątpliwie obaj trenerzy będą chcieli pokazać, że ich pomysł na grę jest lepszy.
Opracowanie: piast.gliwice.pl
Cyt za: piast-gliwice.eu























Co Wy piłkarzyki pieprzycie za głupoty. Gra wyglądała dobrze? Jeden celny strzał? Kądzior – weź się chłopie lepiej za trening. Bo na razie nawet jak przypadkowo masz jakąś okazję, to koncertowo ją psujesz
Co ty gadasz? Damian twierdzi ,że jest w formie:) Tylko ,że nie w tej dyscyplinie:) Punktów za przewracanie notoryczne , raczej nie przyznają…
87 minuta Pogoń : Śląsk 0 : 2
Kolejny zły wynik dla Piasta. Robi się coraz gorzej.
Jeszcze kilka kolejek i bedziemy szukac następce Vuko. Może Czesia zatrudnią…
Byle Waldek nie wrócił
Mam takie przeczucie iż za kilka kolejek Zagłębie go pogoni
Na koniec sezonu się okaże kto zrobił dobrze Piast pozbywajac sie Fornalika czy Zagłębie które go zatrudniło. Bo cos czuje że miedzy nami rozegra się walka o trzecie miejsce od końca. Choc uważam że nawet mając w składzie jednego napastnika to i tak powinniśmy się utrzymać z palcem w dopie i skończyć sezon w okolicach 12 miejsca.
Wkurza mnie całkowity brak nawet chęci ściągnięcia jakiegoś napastnika
Owszem-przy umiejętnościach naszego orła dyr można założyć iż byłby to kolejny nietrafiony transfer ,ale kuzwa ile można się mylić!!
Korona : Cracovia 1 : 0 w 31 minucie.
Jak na razie kolejny zły wynik dla Piasta
Bynio jak sami czegoś nie wygramy to za chwilę każdy wynik będzie dla nas zły. Niestety tak to działa. W niedzielę będzie mecz prawdy.
Niestety ale jesteśmy powoli w takiej sytuacji, że trzeba się oglądać na innych. A tu niestety 57 min i 2:0 dla Korony.
Ci co bezpośrednio przed nami i za nami niestety wygrywają.
Wina Fornalika proste.
Porównywanie Waldka do Tuska to bardzoooo duże naduzycieeee!!!
Nie Fornalika a ludzi decydujących o tym co się dzieje w klubie. Fornalik robił tyle ile potrafił, a że to było mało to nie jego wina tylko tych którzy to akceptowali.