Piast już na 1/16 zakończył przygodę z Pucharem Polski.
W regulaminowym czasie gry był wynik 0:0. Lechia kończyła mecz w 9., ale nawet grając w przewadze, gliwiczanie nie potrafili strzelić gola. W rzutach karnych o jedną bramkę lepsi okazali się gdańszczanie.
W wyjściowej jedenastce Piasta na pucharowe starcie z Lechią zaszło kilku zmian w porównaniu do składu ligowego. Na ławce usiedli m.in. Szmatuła, Szeliga, Mokwa i Barisić. Szanse pokazania się kibicom dostali Rusov i Jankowski. W drużynie Lechii też zabrakło kilku ważnych zawodników, ale obecność braci Paixao w ataku dawało wyraźny sygnał, ze gdańszczanie awansować do następnej rundy.
Brak wygranych w lidze, indolencja strzelecka i generalnie słaba gra – sprawiły, że to Lechia przystępowała do tego meczu w roli faworyta. Puchary rządzą się jednak swoimi prawami o czym przekonało się już kilka ekstraklasowych drużyn, które już w pierwszym podejściu pożegnało się z tymi rozgrywkami. Dlatego też nieliczni kibice niebiesko-czerwonych, którzy zjawili się na trybunach i ci, co zasiedli przed telewizorami wierzyli, ze Piast wyjdzie z tej potyczki zwycięsko.
Mecz zaczął się obiecująco, przynajmniej dla kibiców. Obie drużyny postawiły bowiem na grę ofensywną, co przełożyło się na kilka ciekawych akcji z obu stron. W 7. Wiśniewski oddał pierwszy celny strzał w tym spotkaniu, pewnie jednak obroniony przez Rusova.13. mogła okazać się pechowa dla gości. Golkpier Lechii niespodziewanie przepuścił zmierzającą do niego piłkę, dopadł do niej Badia, ale ten nie trafił nawet w światło bramki. W 16. min na moment wrócił Piast z poprzedniego sezonu. Gliwiczanie błyskawicznie przeszli czwórką do ataku, stwarzając sobie bardzo dobrą okazje, ale skończyło się tylko na rzucie rożnym. Goście odpowiedzieli strzałem Wolskiego, a chwilę później Jankowski napędził strachu bramkarzowi Lechii. Po pół godzinie gry wciąż było 0:0, ale gra Piasta wyglądała o niebo lepiej niż w starciu z Pogonią. Za wrażenia jednak nie przyznaje się awansów, trzeba jeszcze było strzelić bramkę, a na to pomysłu już brakowało. W 42 min powinno być jednak 1:0 dla Piasta .Piłka odbiła się od nóg Masłowskiego, trochę przypadkowo trafiła do Jankowskiego, ten miał już przed sobą tylko bramkarza, ale strzelił tak, że Podleśny dość pewnie obronił. Za moment jednak goście stworzyli sobie jeszcze lepszą sytuację. Spod końcowej linii zagrywał Wolski, dwóch jego kolegów było na linii tego zagrania, ale żaden nie zdołał wykończyć jego akcji strzałem.
Drugą połowę Piast rozpoczął z ogromnym wręcz animuszem. Gliwiczanie zaczęli sobie stwarzać okazję za okazją i zarazem seryjnie je marnować. Szansę na oddanie strzałów mieli Bukata i Jankowski, ale nie wykorzystali tego. Wreszcie w 59. min Badia idealnie wystawił futbolówkę Bukacie, ten stanął oko w oko z Podleśnym – strzelił trochę za lekko, mimo to wydawało się, że piłka wleci do bramki, ale wmieszał się w to jeszcze obrońca Lechii wybijając ją z linii. To poderwało kibiców z miejsc, ale nie wiadomo czy ze złości czy pozytywnych emocji. Gdańszczanie wydawali się zaskoczeni takim obrotem sprawy, ale w końcu udało im się uspokoić grę i nawet przejąć inicjatywę. Od 70. min trenerzy obu zespołów zaczęli wprowadzać zmiany, które miały sprawić, aby nie było dogrywki. Tymczasem na murawie przeważali goście, a zawodnicy Piasta próbowali kontratakować. W 80. min Murawski sfaulował tuż przed linią pola karnego Wolskiego. Rzut wolny egzekwował Kovacević, uderzył obok muru i piłka minimalnie minęła lewy słupek. W 82 min wprowadzony kilka chwil wcześniej Chrapek zobaczył czerwoną kartkę, co w perspektywie dogrywki było poważnym osłabieniem gości. Gliwiczanie natychmiast chcieli to wykorzystać, Po koronkowej akcji z ostrego kąta strzelał Badia, ale Podleśny po raz kolejny pokazał, że nie przypadkiem stoi w bramce lidera Ekstraklasy. Już w 90. min, Piast miał piłkę meczową. Zivec zagrał na 7. metr do Szeligi, ten jednak posłał piłkę daleko obok słupka. Podcięło to wyraźnie skrzydła gliwiczanom, bo potem już do końca regulaminowego czasu gry przeważali goście, ale efektu bramkowego, dlatego sędzia zarządził dogrywkę.
Już na początku tego doliczonego czasu gry przeważał Piast, ale bliżsi zdobycia gola byli goście. Na szczęście piłka po strzale z dystansu Kovacevicia przeszła obok słupka. Od 100 minuty cześć kibiców oglądała ten mecz na stojąco. Zawodnicy Piasta bowiem oddali dwa celne strzały, w kapitalny jednak sposób wybronione przez Podleśnego. W 104 min po rzucie wolnym uderzał Maloca, piłkę rękę do bramki chciał skierować Flavio, ale trafił w słupek, sędzia jednak tego nie zauważył, gol więc byłby zaliczony. Zaraz potem zakończyła się pierwsza część dogrywki.
Przed tym ostatnim kwadransem wiadomo było, że kto pierwszy strzeli ten wygrywa, bo zawodnicy obu zespołów nie mieli już sił na bieganie i konstruowanie składnych akcji. Tymczasem w 109 min Gerson zobaczył drugi żółty i w konsekwencji czerwony kartonik przez co Lechia miała kończyć ten mecz w dziewięciu. 10. minut, tyle mieli gliwiczanie na zdobycie gola, który dałby im awans. Nie znaleźli jednak sposobu na pokonanie bramkarza Lechii. W 120. min na murawie zameldował się Jakub Szmatuła i to on miał bronić rzuty karne. Tu jednak lepsi okazali się Lechiści, bo jedynym zawodnikiem, który się pomylił był Patryk Mraz.
Puchar Polski – 1/16 – Gliwice, ul Okrzei – 24.08.2016, godz. 18:00
Piast Gliwice 0-0 pd. k. 3-5 Lechia Gdańsk
karne: 0-1 Flávio Paixão, 1-1 Radosław Murawski, 1-2 Marco Paixão, 2-2 Gerard Badía, 2-3 Aleksandar Kovačević, (2-3 Patrik Mráz – obroniony), 2-4 Mario Maloča, 3-4 Uroš Korun, 3-5 Jakub Wawrzyniak.
Piast: 31. Dobrivoj Rusov (120, 1. Jakub Szmatuła) – 25. Aleksandar Sedlar, 88. Uroš Korun, 91. Hebert, 2. Patrik Mráz – 5. Marcin Pietrowski, 9. Radosław Murawski, 82. Martin Bukata, 15. Michał Masłowski (81, 12. Saša Živec), 21. Gerard Badía – 7. Maciej Jankowski (74, 26. Bartosz Szeliga).
W rezerwie: Josip Barisić, Marcin Flis, Tomasz Mokwa, Edvinas Girovaonis
Trener: Jiri Necek
Lechia: 77. Damian Podleśny – 23. Grzegorz Wojtkowiak, 35. Gérson, 22. Mario Maloča, 3. Jakub Wawrzyniak – 28. Flávio Paixão, 4. Aleksandar Kovačević, 14. Piotr Wiśniewski (61, 41. Paweł Stolarski), 27. Rafał Wolski (91, 2. Rafał Janicki), 13. Bartłomiej Pawłowski (72, 20. Michał Chrapek) – 19. Marco Paixão.
W rezerwie: Łukasz Budziłek, Milen Gamakov, Lukas Haraslim, Grzegorz Kuświk
Trener: Piot Nowak
żółte kartki: Murawski, Badía, Korun – Wiśniewski, Wawrzyniak, Gérson.
czerwone kartki: Michał Chrapek (82. minuta, Lechia, za uderzenie przeciwnika), Gérson (110. minuta, Lechia, za drugą żółtą).
sędziowali: Tomasz Wajda – Krzysztof Myrmus, Krzysztof Stępień – (Żywiec) – Daniel Kruczyński
widzów: 3506.























BEZ NAPASTNIKA !!!! NIE WYGRAMY NAWET JAK BĘDZIEMY GRALI 11 NA 7 !!! CZY TEGO TAM NIE WIDZĄ !!! Stać na tylko na remisy 0-0 tak mamy się utrzymać ? Co z tego że byliśmy lepsi jak ,,napastnik,, niejaki Szeliga z 4 metrów nie potrafi trafić w piłkę. Szkoda straconych sił przed Lechem.
Nie poszedłem dzisiaj na mecz ze znajomymi w ramach protestu i to nie przeciwko piłkarzom, bo starają się jak mogą ale przeciwko trenerowi i zarządowi Piasta Gliwice. To jest kpina! Na ilu trzeba grać żeby strzelić na 5-6 zawodników przeciwnych! poza tym kto ma strzelić jak niema rasowego napastnika? Po co nerwy. Dobranoc.
Zarząd – LE 0-1
Zarząd – Latal 0-2
Zarząd – Nespor 0-3
Zarząd – jakikolwiek napastnik 0-4
Zarząd – PP 0-5
Zarząd – koniec okienka transferowego 0-6
Zarząd – EX ?
no kurw… Nowak pojechał po bandzie na konferencji powiedział że zasłużyli na zwycięstwo !!! ciekawe czym chyba w brutalnych faulach byli lepsi.
Takiego niedojeba jak Necek to jeszcze na ławce nie mieliśmy, chyba nawet Wieczorek był lepszy. xD
Chciałem tu napisać całą tyradę punktującą tego imbecyla, ale szkoda mi czasu i nerwów.
Bardzo się cieszę, że mecz tak się skończył, bo mam nadzieję przyspieszy koniec jego i zarządu.
Koniec zarządu?
Wolne żarty, oni mają się za wybitnych fachowców.
Odejdą w niebyt z końcem świata, a nie z powodu wyników.
To przecież jasne jak słońce.
Echhhh, momenty byly, chlopaki sie pozbierali, tworzyli sytuacje, dominowali no ale nie ma komu strzelac, nie ma. Qrwa rozpacz, co ten zarzad z nami robi, przegrac wygrany mecz, przewaga 2 zawodnikow.. OBUDZCIE SIE TAM NA GORZE I WON MI Z MOJEGO KLUBU!!!
Necek bardzo ciekawą rzecz powiedział w wywiadzie po meczu, już wiadomo kto w chuja wali
„Razem z prezesem i działem skautingu mamy swoje propozycje. Dwie z nich są bardzo konkretne, jednak wszystko teraz zależy od rady nadzorczej, która musi się zdecydować i podjąć ostateczną decyzję. My już więcej nie możemy zrobić.”
Napastnik (a nawet napastnicy!) są, szczegóły dogadane, a rada nadzorcza wszytko blokuje, śmiecie zasrane i pijawki.
I jeszcze się pewnie chuje głupie cieszą, bo wszyscy wylewają pomyje na Sarkowicza, chociaż on swoją robotę zrobił.
To jest kurwa skandal, żeby prezes nie miał władzy absolutnej przy podejmowaniu takich decyzji musiał się oglądać na jakichś pasożytów, którzy gardzą gliwicką piłką.
maja wytypowanych – Dolezal, Chramosta – żaden nie przyjdzie, więc po co te brednie. Za nich trzeba wypłacic grube hajsy, większe niż za Nespora. Jak można było wypuścić Nespora – to sie po prostu w pale nie mieści!
maja wytypowanych. Zastanawiają się czy w pierwszym składzie ma grać Musiolik czy Jankowski.
oglądałem od 2 połowy, źle to nie wyglądało, ale Necek powinnien beknąć za to że wpuszcza na karne nowego bramkarza, a ten nic nie wnosi, trzeba było próbować z Barisicem graliśmy przecież w przewadze
Zmiana bramkarza w 120 minucie jest genialnym posunięciem jeśli wymienia się kogoś takiego jak spokojny Fabiański na prowokatorów-wariatów w stylu Boruca czy Szczęsnego, który potrafi podejść, powiedzieć coś na pograniczu niesportowego zachowania, zdenerwować przeciwnika, wytrącić go z równowagi itd. Wymiana bramkarzy takich jak Rusov na Szmatułę nie daje nic…
Ale przynajmniej 3 bramki strzelone przez Piasta można było dziś zobaczyć. Dawno tego nie widzieliśmy…
Co więcej taka zmiana nie ma kurwa sensu w momencie, gdy gra się 11 na 9 i dużo łatwiej jest strzelić bramkę z gry niż liczyć na karne, a Necek widział, że gramy w przewadze, a przygotował zmianę Szmatuły już na 30 minut przed końcem kompletnie nie wierząc w swój zespół i dając wyraz swojemu kretynizmowi i indolencji taktycznej. Może asystent był z niego dobry, ale jako trener jest zerem.
Po wszystkim łatwo jest krytykować, prawda jest jednak taka, że Szmatuła w poprzedniej rundzie obronił dwa karne chyba z trzech lub czterech, Statystycznie zmiana była uzasadniona.
Zgadzam się 🙂 dodam tylko ze trener zna swoich bramkarzy i wie który lepiej jedenastki broni na treningach więc zmiana jak najbardziej zasadna.
Jakby ten manewr wyszedl, wtedy byscie inaczej mowili… Zaryzykowal. Probowal. w ubieglym sezonie Szamtula wybronil 3 karne, wiec w tym upatrywal szansy necek. Trudno.
Nie nalezy tu ganic ani Szmatuly, ani Mraza, ani Necka tylko generalnie wladze klubu za brak napastnika.
Lechia niepotrzebnie się wykosztowała. Mogła przywieźć 5 piłkarzy do karnych i bramkarza. To by wystarczyło na Piasta
Z wszystkiego co się dało już odpadliśmy dwukrotnie potykając się już na pierwszej przeszkodzie. Nasz bilans pucharowy to zero strzelonych bramek. Z PP w ostatnich czterech latach odpadamy trzy razy już w pierwszej rundzie, za każdym razem po rzutach karnych. Można się pocieszać, że gra była lepsza niż z Pogonią, ale mając przewagę jednego zawodnika przez niemalże 40 minut i dwóch przez 10 trzeba zrobić znacznie więcej. Na duży plus Jankowski, w pierwszej połowie wręcz kilkukrotnie ośmieszył Gersona, gdyby został do końca pewnie jakoś wcisnęlibyśmy bramkę. Jego zmiennik Szeliga nie miał dzisiaj swojego dnia, obawiam się że drugim Wojtkiem Kędziorą jednak nie zostanie. .Największe rozczarowanie przede wszystkim ze względu na możliwości jakimi dysponuje to po raz kolejny Zivec. W drugiej połowie dogrywki po kilku nieudanych zagraniach kompletnie spalił się psychicznie i grał bojaźliwie. Przy rzutach karnych widać było, że bramkarz Lechii jeśli pójdzie w dobrą stronę będzie miał sporą szansę na obronę, aby mieć pewność, że gol padnie.. trzeba było strzelać jak Marco Paixao – w okienko. Szkoda, bo Mraz na pewno tak potrafi. .
Ten mecz to był gwóźdź do trumny.
Wieczorek co… ty zabrska k……
4 mecze z rzędu bez bramki a napastnik nie potrzebny. Osyra i Hebert grali już jako napastnicy. Kto następny ? Szmatuła? Dzisiaj wyglądało tak jakby Bukata tylko miał trening strzelecki. Necek odejdź nie rób wstydu dla Piasta i Gliwic. Mamy trenera pachołka zarządu mówi raz,że szukają napastnika po paru dniach,że nie narzeka na brak transferów.
Ludzie, dajcie już spokój z tym Neckiem. Co obecnie da zmiana trenera? Przyjdzie ktoś nowy i do dyspozycji będzie miał ten sam skład, z którym nic nie ugra. Bo jak tu myśleć o zwycięstwach i wygrywaniu bez napastnika strzelającego bramki? Wieczorek, Kałuża i Ogryzek – to najwyraźniej te trzy nazwiska odpowiadają za rozkład drużyny z poprzedniego sezonu. Klub zarobił niebotyczne pieniądze, które rozpłynęły się w powietrzu. Bowiem, wiemy już, że nie zostały one przeznaczone na ustabilizowanie pozycji Piasta w lidze i zatrzymanie kluczowych elementów drużyny. Teraz wszystko wskazuje na to, że nie zostały one również przeznaczone na zakup napastnika. Klub miał najwyższy dochód w historii, a drużyna poniosła same straty. To jest afera grubymi nićmi szyta. Rada nadzorcza pluje w twarz kibicom traktując nas oraz klub jako źródło łatwego zarobku. I to w tych ludziach tkwi największy problem.
Zapomniałem o Jaworskim jeszcze.
szeliga do rezerwy