13 spotkań bez straty gola w sezonie, trzy obronione rzuty karne, szereg wyłapanych sytuacji sam na sam i strzałów.
To skrócony bilans Jakuba Szmatuły, bramkarza, który w tym sezonie zatrzymał już najlepszych napastników. W meczu z Pogonią skapitulował tylko raz. W 35 min pokonał Wladimir Dawiszliwili, ale po błędzie kolegów z obrony, kiedy to pozwolili bezkarnie przygotować się napastnikowi do strzału.
– Troszeczkę tak to było, bo Dwaliszwili miał dużo czasu, aby strzelić. Złapał mnie potem na wykroku. To był trudny moment, bo Pogoń mogła dostać wiatr w żagle, ale szybko pozbieraliśmy się, strzeliliśmy drugą bramkę i wygraliśmy – podsumowuje pojedynek z Pogonią Szmatuła
To był cięższy mecz niż z Lechią, wszyscy zgodnie twierdzili po końcowym gwizdu sędziego. Pogoń należy bowiem do tych drużyn z którymi Piastowi zawsze gra się ciężko. Na dodatek w głowach podopiecznych Radoslava Latala była już świadomość, że porażka może im zamknąć drogę do tytułu mistrzowskiego.
– Gdybyśmy nie wygrali z Pogonią, to do Warszawy pojechalibyśmy w zasadzie tylko po to, aby powalczyć i pokazać się z jak najlepszej strony – przyznaje bramkarz Piasta.
Wygrywa cały zespół, tak powtarzają zawsze zawodnicy. Zwycięstwa jednak by mogło nie być, gdyby nie dwie interwencje Szmatuły. Już w 1 min wyszedł on obronną ręką w sytuacji sam na sam, a w doliczonym czasie gry obronił trudny strzał z dystansu.
– Ta z pierwszej minuty była taka niespodziewana, bo Zwoliński wypuścił sobie piłeczkę, poszedłem w ciemno i udało się go zatrzymać. Ostatnia tez była ważna, bo utrzymaliśmy ten wynik. Słowa uznania należą się przede wszystkim chłopakom z pola. Strzelili dwie bramki, zrobili parę fajnych akcji – przekonuje Szmatuła.
Golkiper Piasta pokazał, że wciąż jest w świetnej formie. Pozostali zawodnicy również są w bardzo dobrej dyspozycji. W niedzielę więc możemy się spodziewać prawdziwej bitwy o mistrzostwo Polski.
Opracowanie: piast.gliwice.pl






















Brawo Piast!
Zabole na Kopcu chodza wkur….. na maxa
Dobre wyniki Piastunek spowodowały iż kiedyś Zabolski Kopernik, powoli sie zmienia.
Europejskie puchary będą w Gliwicach a my wciąż nie mAmy sponsora strategicznego. Czego trzeba więcej aby taki się znalazł?