Mecz z Legia do historii Piasta nie przejdzie, a wręcz przeciwnie. Zawodnicy na pewno nie będą chcieli do niego wracać pamięcią, może za wyjątkiem Igora Sapały.
Ten pozyskany w przerwie zimowej z Dolcanu Ząbki 20-latek zadebiutował w pierwszym zespole Piasta i tym samym w ekstraklasie właśnie na Łazienkowskiej,
– Nie był to debiut marzeń i to zdecydowanie. Wynik nie może cieszyć, ale jestem zadowolony, że udało się zagrać w pierwszym zespole. Teraz szybko musimy podnieść głowy do góry, wygrać dwa następne mecze i będzie dobrze – tak skomentował swój występ debiutant.
Radoslav Latal postanowił rzucić zawodnika na bardzo głębokie wody, bo w meczu o bardzo wysoką stawkę, a na dodatek rozgrywanym przy 30. tysięcznej widowni. To mogła sprawić, że nogi trzęsły się przez wejściem na boisko.
Tak nie było – uśmiecha się Sapała – Większe emocje były przed meczem. Natomiast jak wchodziłem na boisko, to wynik był przesądzony, więc stresu raczej nie było – przekonuje zawodnik.
Sapała jest wychowankiem Polonii Warszawa, a więc odwiecznego rywala Legii. Jak grało mu się gdy za plecami miał „Żyletę?
– Nigdy nie byłem zawziętym kibicem. Nie przywiązywałem do tego wagi – mówi zawodnik.
Wynik 4:0 dla gospodarzy też komentuje krótko.
– Każdy z chłopaków dal z siebie wszystko, ale Legia była lepsza.
Dla niego to był mocno zakręcony rok. Wiosną bronił barw Bzury Chodaków, jesienią trafił do Dolcanu Ząbki, gdzie całkiem dobrze mu szło i jego drużynie też, ale Dolcan wycofał się z rozgrywek. W niedzielę na boisku zastąpił samego Kamila Vacka.
Bo to jest moje nominalne miejsce na boisku – środkowy pomocnik – stwierdza na koniec Igor Sapała.
Źródło: piast.gliwice.pl






















Igor ma na nazwisko Sapała. odmienia sie Igora Sapały. trzeba sie dowiedziec jak chce sie pisać o swojej drużynie.
Słuszna uwaga, choć na tym portalu to jak groch o ścianę!