Drużyna Piasta zapewniła już sobie drugie miejsce po rundzie zasadniczej, czego konsekwencją będzie korzystne rozstawienie przed przez rundą finałową.
Nie oznacza to jednak, że nie ma jeszcze o co się bić. Każda zdobycz punktowa będzie cenna w końcowym rozrachunku. Aby jednak cieszyć się z wygranej, trzeba zagrać zdecydowanie lepiej miało to miejsce w miniony weekend, kiedy to Piast musiał uznać wyższość Zagłębia.
– Wychodzimy z szatni z nastawieniem, że zagramy agresywnie, przejmiemy inicjatywę, a tymczasem po siedmiu minutach przegrywamy 0:2. W takiej sytuacji morale spadają i ciężko potem coś sensownego zrobić – wzdycha Bartosz Szeliga.
Kibice przyzwyczaili się do zwycięstw i ciężko się fanom pogodzić, że teraz ich drużyna gra teraz gorzej. W zespole problem wydaje się być zdiagnozowany, choć jeszcze trenerzy nie znaleźli na niego recepty recepty.
– Myślę, że przeciwnicy do nas inaczej podchodzą niż miało to miejsce jesienią. Trener zresztą nas za każdym razem na to uczula. Rywale grają agresywnej, stosują większy pressing, Dla nikogo nie jest już niespodzianką, jak zagra Piast. Mam jednak nadzieję, że „problem” wkróce zniknie i uda nam wrócić na zwycięską ścieżkę – przekonuje Szeliga.
Gdyby brać pod uwagę wyniki osiągnięte tylko z tego roku, to Piast sąsiadowałby z Jagiellonią w tabeli. Oba zespoły wiosną zdobyły bowiem po 10 punkty. W poprzedniej kolejce obie drużyny przegrały swoje mecze.
– Jagiellonia przegrała w dość takich dziwnych okolicznościach, tak bym to nazwał. My jednak mamy swoje problemy i musimy się bardziej na sobie skupić niż na przeciwniku. Na pewno białostoczanie są do pokonania. Jeśli zrealizujemy wszystkie założenie i troszkę szczęście dopisze, to wygramy – przewiduje pomocnik Piasta.
Szeliga na początku sezonu nabawił się kontuzji, która miał go wykluczyć z gry do końca roku. Udało wrócić wcześniej wrócić na boisko i był to udany powrót.
– Pierwszy mecz po kontuzji zagrałem z Zagłębiem Lubin i było zwycięstwo. Potem pojechaliśmy na Jagiellonią. Byłem z siebie zadowolony, rozegrałem dobre zawody, zaliczyłem asystę. Był to dla mnie wtedy mocny impuls. Mam nadzieję, że teraz też tak się to potoczy. Chcę na tę rund® finałową być w jak najlepszej dyspozycji – zaznacza „Szeli”.
Gra niebiesko-czerwonych przypomina wykres zawałowca. Raz jest dobrze, potem źle. Skąd się to bierze?
– Myślę, że nie jesteśmy do końca zdyscyplinowani taktycznie. Jesienią, gdy graliśmy trójką z tyłu, wytworzyły się pewne „nawyki”. Teraz ten nasz powrót do defensywy nie jest taki, jak w poprzedniej rundzie. Z przodu też mamy problem. Jesienią na dwie sytuacje bramkowe jednak kończyła sie golem, a teraz mamy dwie, trzy i nie wykorzystujemy ich. Za szybko też tracimy gole. To są elementy, które wymagają szybkiej poprawy – analizuje góral z Nowego Sącza.
Dobre wieści dla fanów Piasta są takie, że u siebie gliwiczanie w tym roku jeszcze nie przegrali. Skąd bierze się taka różnica w grze na własnym boisku i na terenie przeciwnika?
– Mi od zawsze gra się zdecydowanie lepiej przed własną publicznością. Dużo lepiej się czuje, kiedy masz świadomość, że prawie cały stadion ci kibicuje, a tu na Okrzei, ta specyfika jest szczególna. Do końca nie wiem, co się dzieje z nami na wyjazdach, szczególnie bolesne są początki. W Kielcach przez pierwsze 45 minut nie był o nas na boisku, w Lubinie podobnie. Potem jednak pokazujemy, że potrafimy grać – zastanawia się Szeliga.
Jakim więc wynikiem zakończy się sobotni pojedynek?
– Nie chcę nic prorokować, bo to jest sport. Na pewno damy z siebie wszystko – tak, aby nikt nie mógł powiedzieć, że zabrakło zaangażowania czy chęci. Wierzę też, że zdobędziemy trzy punkty – zaznacza na koniec Bartosz Szeliga.
Przypominamy, że wszystkie mecz 30. kolejki zostaną rozegrane w tym samym dniu i o tej samej godzinie, czyli sobotę – 18:00. Zwycięstwo będzie milowy krokiem do miejsca na podium.
źrodł: piast.gliwice.pl






















a ja chciałbym wierzyć że nie zobacze Ciebie Szeliga i Osyra w najbliższym meczu bo zależy mi abyśmy tym razem wygrali.
ps. Ile jeszcze sytuacji musi zepsuć ten chudzielec Osyra zanim Latal przestanie go wystawiać ?
Ile razy Osyra sprowokował sytuacje zagrażające bramce Piasta ( pisze o całym sezonie). 50?.
Ile razy Szeliga zagrał z „rozumem” nie na oklep i byle do przodu (pisze o całym sezonie ) 3 ?.
Ile razy Mateusz Mak pokazał jak się gra w ataku (strzelając bramki) i w obronie (w całym sezonie) 50-70 razy.
To o czym mówimy o Szelidze – jeźdźcu bez głowy?.
O Osyrze – bojowniku -obrońcy(atakującym???) prowokującym ciągle niebezpieczne akcje na polu bramkowym Piasta?.
Mateusz Mak to teraz pierwszoplanowa postać Piasta, Szeliga natomiast na zmianę, tylko za kogo?
Wierzę że nie dają plamy .
Gramy tylko o jeden punkt, a remis kompletnie nic nam nie daje, bo niezależnie czy po rundzie zasadniczej będziemy mieli ich 55 czy 56 to w finałowej i tak zawsze mamy tylko 28. Tylko przy wygranej nasz dorobek wzrośnie do 29 punktów. Nie czepiajcie się, aż tak Szeligi – na pewno jeśli chodzi o dynamikę to nie ma nikogo lepszego, oczywiście podania i wrzutki do zasadniczej poprawy, bo na ten moment są mocno irytujące. Osyra zagrał dopiero pierwsze pełne spotkanie, przy karnym, który i tak był dosyć kontrowersyjny mógł się zachować lepiej, ale jednak cała akcja Zagłębia zaczęła się od straty Maka, a potem jeszcze Hebert nie zablokował dośrodkowania. W konsekwencji Osyra został w sytuacji 1 na 1 w polu karnym.
@sadam szanuję Twoją opinię ale powiedz mi co ma Szeliga oprócz szybkości, dla mnie nic.
Na Osyrze tak psów bym nie wieszał ale moim zdaniem ma chłop nierówno poukładane w głowie, brak mu szybkiego myślenia i podejmowania takowych decyzji, nie mówiąc już o ustawianiu się.
W związku z czym zawsze raz lub kilka razy w meczu podejmuje złe decyzje, których wypadkową są często babole lub karne dla przeciwnika, pytaniem jest ile drużynie daje taka tykająca bomba ?
Jak dla mnie jeśli on chce grać w pierwszym składzie to musi nad tym pracować i to mocno od zaraz , Szeliga natomiast to góra na zmiany ostatnie 10-15min, Moskwik out .
Ci goście co sezon robią te same błędy a poprawy nie widać, jak wcześniej napisałem z nimi w składzie się uwsteczniamy, już lepiej juniorów brać (np Niemca za Szeligę), bo na pewno gorzej nie zagrają .
Dodałbym jeszcze niezłe grę głową i uderzenie. Przyznaj jednak, że nawet tylko umiejętność szybkiego biegania to jest dosyć istotny atut. Wystarczy, że raz ucieknie obrońcom, tak jak to zrobił na przykład w grudni w Lechem. Przypuszczam, że na jego miejscu Nespor czy Barisic dali by się dogonić obrońcom. Nie zmienia to jednak faktu, że czasami zagrania Szelgi, typu przerzucone dośrodkowania czy odskakująca piłka są bardziej niż irytujące.
Tylko o 1 albo aż o 1 pkt. Oby później tego 1 pkt nie zabrakło. Także tylko zwycięstwo się liczy i wierzę, że chłopaki się postarają i spokojnie wygrają ten mecz.
Szeliga powinien zmienić konkurencję na lekkoatletykę. Dobry byłby na 400m. Klapki na oczy i do przodu. Byleby zobaczył metę, bo na boisku to nie wiem czy widzi 7-metrowa bramkę.