W 68. min Bartosz Frankowski pokazał Kamilowi Vackowi czerwoną kartkę.
Decyzja ta praktycznie pozbawiła gliwiczan szans na pokonanie „Kolejorza”, a prawdopodobnie tak by się stało, bo Piast po strzeleniu dwóch goli był na fali i grał coraz lepiej. O tym, że sędzia z Torunia zbyt pochopnie pokazał czerwony kartonik są przekonani wszyscy. Sytuację tę skomentował też Radosław Murawski
– Moim zdaniem nie powinno być czerwonej kartki, ale jest już za późno na rozmowy na ten temat. Rozumiem, że był wślizg, ale pierwsza była piłka. Ta kartka nas osłabiła, gra w dziesiątkę w Poznaniu jest trudna. Musieliśmy się ustawić inaczej, żeby ten wynik obronić – komentuje kapitan niebiesko-czerwonych.
Już wcześniej sędzia popełnił błąd, nie przerywając gry, gdy Jevtić faulował Murawskiego, a zaraz potem Linetty strzelił gola. Potem jeszcze gospodarze dorzucili druga bramkę już prawidłowo zdobytą.
– Nie zaczęliśmy dobrze tego meczu. Na szczęście w przerwie powiedzieliśmy mocnych słów. Efekt widzieliśmy od razu. Zdobyliśmy dwie bramki, nie starczyło sił i czasu na trzecią – przyznaje „Muraś”.
Remis ten okazał się jednak bardzo cennym wynikiem, bo po pierwsze, została zachowana bezpieczna przewaga nad Lechem, a po drugie punkty też pogubiła Legia.
– Nie patrzymy na wynik Legii, nie interesuje nas to. Musimy robić swoje. Do ostatniego meczu będziemy walczyć o mistrzostwo – przekonuje Murawski.
Deklaracja kapitana cieszy, ale teraz przed Piastem jeszcze trudniejsze zadanie niż pojedynek z „Kolejorzem”. W niedzielę do Gliwic zawita rozpędzona Lechia Gdańsk. Czeka nas więc kolejny, mały finał. .
Opracowanie: piast.gliwice.pl
Cyt. za: lechpoznan.pl






















strach pomyśleć kto będzie sędziował w niedzielę
Pomimo tego, że zdobyliśmy 1 pkt, mecz na plus, dający nadzieję, że dalej będzie już tylko lepiej. Pierwsza połowa całkiem przyzwoita pomimo dwóch goli w plecy (pierwszy powinien być nieuznany). Druga do momentu zejścia Vacka to był w 100% Piast z jesieni. Ostatnie pół godziny graliśmy z zawodnikiem więcej a nie było tego wcale widać. Nie było widać, bo pokazaliśmy, że kondycyjnie jesteśmy świetnie przygotowani. Myślę, że – paradoksalnie – od tego meczu zacznie się prawdziwy wyścig o koronę mistrzowską. Obstawiam teraz dwa zwycięstwa Piasta (z Lechią i Pogonią) a potem wszystko zadecyduje się w meczu z Legią. Patrząc na to jak wczoraj grała Legia i jak grał Piast, można mieć spore oczekiwania przed potyczką w Warszawie. Brawo dla chłopaków za wczoraj, jesteście WIELCY!
+1
zawodnikiem mniej oczywiście…
Niestety układ ległej z sędziami wciąż istnieje i ma się dobrze, różnica jest taka że teraz sędziowie nie działają tak „oczywiście” dla postronnego obserwatora tylko znajdują odpowiednie momenty do których mogą się przyczepić.
Zauważcie że jest grupa sędziów nam przypisana(czy też najważniejszym rywalom ległej), która zwykle pojawia się w tych newralgicznych meczach (gil, frankowski, sędziowie ze stolycy).
W styczniu i lutym czasem wpadałem na ich forum i pojawiały się tam teksty że „jak będzie ciężko to pan X pogada z sędziami”, nawet gdyby było to tylko po części prawdą to coś w tym jest.
Jak oglądam powtórki z wczorajszego meczu to wdłg przepisów Vackowi należała się czerwień, choć sędzia wcale nie musiał jej dawać bo w tym faulu nie było tyle agresywności ile np w późniejszych faulach poznaniaków na nas.
Oczywiście z wiadomych powodów frankowski bez wahania wyciągnął czerwo, tak samo jak nie zatrzymał akcji bramkowej po faulu na Murawskim, niby detale a decydujące, jak gra w szachy, czasem niewidoczne ruchy a decydujące.
A że za gówniarza chadzałem grać(uczyć się), w szachy do parku pod szkolę muzyczną to tak to widzę, teraz pewnie będzie lekka odwilż bo Lechia też zaczyna być coraz bardziej groźna i jakikolwiek remis w tym meczu byłby dla strony trzeciej idealny.
Ale w wypadku kiedy gramy średnio i można coś z wyniku „wyciągnąć” zawsze pojawi się jakiś gil tudzież frankowski i przekaże pozdrowienia do stolicy.
A jam nadzieję…może to niesportowe…, że Ruch i Zagłębie w ostatnich meczach nie będą grać na całego, no chyba żeby mieli szanse na grę w eliminacjach do L.E (na co się nie zanosi). Nie, nie dlatego, że lubią Piasta, tylko dlatego, że nie lubią Legii.
Ruch już raz nam pomógł. Myśmy im już to oddali, więc karta kredytowa jest czyta.
Wszystko będzie zależało (oczywiście też od meczy z Lechia i Pogonią – tu powinniśmy dać sobie radę sami) od meczu Legia – Piast. Po wczorajszym meczu uwierzyłem, że Piast (grając tak, jak w II połowie z Lechem) jest w stanie ograć Legie i to na ich boisku i to bez mydła :). Mało tego JESTEM PEWIEN, że w Warszawie, mimo „pomocy ” sędziów Legia przegra (ponoć sędziować ma ten mecz p.Marciniak – więc nie przekręci ( nie odważy się )wyniku przed M.E.
Wygrajmy tylko teraz te dwa mecze u siebie z palcem w uchu (jeżeli zagramy jak w I połowie z Craxą i II połowie z Lechem).
A potem , a potem będzie MISTRZOSTWO POLSKI. Jak nie to Vice-Mistrzostwo.
W każdym razie start w eliminacjach do L.E MUSI być, bo inaczej…drużyna się rozsypie i to TOTALNIE!, Kwaśniewski
I będziemy oglądali Piasta w Ekstraklasie których trzon zwspołu będą tworzyli: SZELIGA, Moskwik, Mokwa, może Dytko, Osyra, Sapała, Kuzdra.
W każdym razie..
PIAST GLIWICE CAŁE ŻYCIE!
„Dziwy na Bułgarskiej” story by me.
Nikt tak naprawdę nie rozumie co się zdarzyło w Poznaniu. Mecz piłki nożnej zawsze się może zakończyć zwycięstwem jednej ze stron, remisem po obu lub po prostu porażką ! Do tego nie potrzeba myślicieli i światłych umysłów zrzeszonych w stowarzyszeniu ludzi wybitnie inteligentnych !Jednakże mimo tych wszystkich oczywistości było to dziwne spotkanie z wielu powodów.
Gospodarz (w tym przypadku Lech) strzelił w pierwszej połowie dwie bramki (jedna kontrowersyjna) i prowadził pewnie po pierwszej połowie. Nie można powiedzieć, że nie był faworytem w starciu z przecież wyżej w tabeli Piastem. Wciąż urzędujący Mistrz Polski ma w swoich szeregach piłkarzy grających na dobrym poziomie od wielu lat i będących teraz etatowymi reprezentantami kadr narodowych. Mimo tej przewagi, nie potrafił sobie poradzić z osłabionym rywalem. Jak to wprost dziwnie brzmi ! Prowadzę 2:0 u siebie, mam mecz pod względną kontrolą i nagle na końcu zostaję z jednym punktem. Chyba tak naprawdę nikt nie rozumie co się na Bułgarskiej stało ! Owszem może przeciwnik zagrać lepiej i poprawić skuteczność. Może doprowadzić do remisu a nawet wygrać spotkanie. jednakże jak wyjaśnić drzemkę mistrza Polski w pierwszej i drugiej połowie ? Piast o dziwo w pierwszej połowie nie grał źle. Mimo pewnego prowadzenia mistrza Polski, sprawiał wrażenie jakby to on kontrolował spotkanie i tylko kwestią jest, kiedy zaczną hurtowo padać gole dla piłkarzy z Okrzei ? Burić obronił w jakiś dziwnie kosmiczny sposób strzał Barisicia. Panika wśród poznaniaków była straszna ! Obrońcy wybijali futbolówkę na oślep gdzie się tylko dało ! Poszła na aut, róg a czasem po prostu kibicom na interwencję. groźnie atakowali ale tylko strzał-rogal Karola Linettego w poprzeczkę jest tak naprawdę warty odnotowania ! tak poza tym dominował gość. Piłki co chwilę bite z lewego skrzydła przez Patrika Mraza siały po prostu postrach ! Na szczęście dla gospodarzy, ten horror skończył się w 46 minucie gdy sędzia Frankowski zarządził gwizdkiem przerwę. Po powrocie na murawę obu drużyn stało się to co się stać musiało. Piast swoją przewagę w końcu udokumentował. Dwie szybkie bramki Żivca i Mraza w odstępie zaledwie 10 minut położyły Lecha. W tym momencie kapitalne zawody rozgrywał Kamil Vacek. Jego asysta do słoweńca była bajeczna a potem jeszcze zapoczątkował akcję przy kapitalnej bramce Patrika Mraza. W tym momencie kibice na Bułgarskiej zastanawiali się już tylko, kiedy padną kolejne gole dla drugiego w tabeli Piasta ! Nie doczekali się jednak tego ! Kamil Vacek tak niefortunnie wybił piłkę spod nóg Lechity, że trafił go jeszcze w nogę. Dla mnie sprawa jest oczywista. Powinna należeć się żółta kartka, no właśnie powinna, jednak sędzia z Torunia zrobił pomocnikowi Piasta niespodziankę i pokazał czerwoną ! Reprezentant Czech był zszokowany nie mniej pewnie niż pozostali ludzie przed telewizorami, na trybunach czy na murawie. jeszcze większe zdziwienie wzbudził fakt, że Araajuri za podobne lub nawet groźniejsze dla zdrowia przewinienie, dostał tylko żółtą kartkę ! W tym momencie gra Piasta siadła a mecz się odwrócił. Osłabiony Piast zakontrował dwa razy i zbudował mur we własnym polu karnym. Mistrz Polski zamiast to jednak wykorzystać, grał nieporadnie i bez wyrazu. Ostatecznie najdziwniejsze jak dotąd spotkanie w tej kolejce, zakończyło się wynikiem 2:2 choć tak naprawdę powinno 2:1 dla gości. Czymże są 3 punkty zdobyte na wyjeździe a nie 1. Dla Piasta to mogła być sprężyna na sam szczyt tabeli przy późniejszym remisie Legii w Chorzowie. W zamian za to ma wciąż 3 pkt straty do rywala. Zdecydowaną różnicą jest mieć punkt straty do rywala niż 3. Dlatego moim zdaniem Piast został po prostu na wyniku przekręcony ! Nie bójmy się używać wielkich słów ! Powtórzę to jeszcze raz. Piast został oszukany podobnie jak Jagiellonia w poprzednim sezonie ! Jest tylko jeden klub, który na tym wszystkim korzysta. Podejrzanym jest w tym wypadku prezes Leśnodorski i jego Legia Warszawa !
Dobry tekst 🙂
@Leszek Ziętkiewicz fajnie się to czyta, w pełni się zgadzam, mogę być poczytywany jako oszołom wymyślający teorie spiskowe ale znając układy u nas panujące wygląda to na pomoc klubowi ze stolycy.
Tak na marginesie bardzo podobało mi się zachowanie całego stadionu wczoraj w Chorzowie (nie tylko młyna), jadącego przez pewien czas równo z sędziami i ległą .
A kto prowadził tamten pamiętny mecz na Łazienkowskiej , po którym Probierz poszedł na whisky??????
@Giaur chyba Gil, czyli człowiek z układu
sprawdziłem – masz rację to był Gil
Tak dla ścisłości to Kamil w piłkę nie trafił, tylko w nogi Kownacki ją wypuścił do przodu. Ale czerwieni to nie powinno być. Taki układ tabeli jest idealny dla Piasta mamy 3 pkt. straty , w słoikowie wygrywamy i jest remis w punktach, jaka będzie ich mina jak mistrzostwo stracą przez wynik bezpośredniego meczu. Już mam radoche.
smutna prawda
Mecze rundy finałowej powinny być sędziowane przez zagranicznych arbitrów. Wtedy będzie wiadomo jak to jest z tymi układami.
I tak Warszawka miała by wpływ nawet na japońskich sędziów.
Legła MUSI zdobyć w tym roku ten tytuł. Piast ma pecha, że Legi „zachciało” się obchodzić 100-lecie…. 🙂
Skurwysyństwo od wieków było…JEST i będzie, niestety.
Śląsk, Gliwice to dla Warszawy dalej …folskdojcze, słoiki jedne.
Aż się, kurna, zdenerwowałem…
Czego wy narzekacie nasz PIAST dziś zagrał bardzo dobry mecz, gdyby sędzia Frankowski podyktował w pierwszej połowie faul na Murawskinie byłoby gola na 1:0 a następnie Czerwona krartka Vacka to absurd najwyżej żółta tak też ocenił ten faul mój Sąsiad sędzia międzynarodowy i 1 ligowy Bundesligi pan Stiller który oglądał mecz u mnie,poradził aby zarząd Piasta odwołał się od tego werdyktu w Komisji Odwoławczej bo po meczu komentatorzy potwierdzili że był faul ale na żółtą kartkę.ten komentarz można podać że pan Frankiewicz zrobił się pośmiewiskiem w Niemczech.
moje nazwisko jest w Piaście dobrze znane byłem 8 lat piłkarze Piasta.Był to faul od tyłu ale nie z kategorji BRUTALNYCH więc żółta Kartka pani Frankowski.
Mogę się założyć, że za tą czerwoną kartkę Vacek dostanie karę jednego meczu (nie będzie grał z Lechią), potem zagra z Pogonią i UWAGA !!! dostanie zółtą kartkę (bedzie to 8 kartka) i UWAGA !!! nie zagra z Legią !!!! Brawo warszfka nikt normalny tego by nie wymyślił.