Rudolf Urban nie miał szczęścia dograć poprzedniego sezonu do końca. W meczu z Termaliką skręcił sobie staw skokowy i to tak paskudnie, że o grze już mowy być nie mogło – Dobrze, że lekarz jeszcze na parkingu nastawił mi nogę, bo jakby stało się to pół godziny później w szpitalu , to konsekwencje byłyby dużo poważniejsze – wspomina zawodnik. Urban wraca już powoli do zdrowia. Rehabilitację przechodzi w Fizjoficie, coraz więcej już biega – Chciałbym na 18-go czerwca być już w pełni sił. Teraz noga jeszcze trochę pobolewa, ale z dnia na dzień jest lepiej.
Część piłkarzy Piasta rozmawia o kontraktach, części odpoczywa. „Rudi” nie musi się już tym martwić – Mój kontrakt jest ważny jeszcze przez rok, a odpoczywałem przez ostatnie 7 tygodni, więc starczy już tego lenistwa – uśmiecha się Słowak.
Urban nie wyjeżdża nigdzie jeszcze z jednego powodu – lada dzień jego żona urodzi mu syna – Będzie miał na imię Timon, zdradza nam środkowy Piasta.
Za kilka dni rozpoczynają się Mistrzostwa Europy. „Rudi” nie będzie jednak kibicował Słowacji, bo tej drużyny na turnieju nie ma – Nie powołał mnie trener, to się nie zakwalifikowaliśmy – śmieje się Urban – Szkoda, ale mieszkam teraz w Polsce, będę kibicował Polakom.
Wprawdzie do rozpoczęcia rozgrywek w Ekstraklasie jeszcze sporo czasu, ale zawodnicy już myślami są przy pierwszych meczach – Sam jestem ciekaw jak to będzie, bo jeszcze nie grałem w Polsce w Ekstraklasie, a słowacka liga różni się od polskiej. Co do nas, natomiast, mamy już wypracowany styl i chyba nie trzeba go specjalnie zmieniać. To nie my, ale rywale muszą się martwic jak z nami wygrać – zaznacza Słowak.
Rozmawiał Grzegorz Muzia





















