W niedzielę Piast rozegra ostatni mecz w tym sezonie, a przynajmniej wszyscy w Gliwicach wierzą, że będzie to ostatnia bitwa w wojnie o Ekstraklasę. Kluczem do sukcesu tym razem wcale nie musi być liczba strzelonych goli, ale gra na zero z tyłu. Wystarczy bowiem zremisować z Zawiszą, aby cieszyć się z końcowego sukcesu. Podwójnie odpowiedzialne zadanie będzie więc spoczywać na obrońcach. Adrian Klepczyński, piłkarz, który miał już okazje grać w Ekstraklasie zapowiada jednak, że on i jego koledzy zrobią wszystko, aby w niedzielę wygrać
– To będzie taki mecz, którego przede wszystkim nie możemy przegrać, bo remis daje nam upragniony awans, ale my i tak robimy wszystko, aby wygrać z Zawiszą – deklaruje „Klepa”
Wychowanek Rakowa Częstochowa ma za sobą bardzo udany sezon. Zagrał w 28 meczach, na boisku przebywał 2610 minut i ustępuje pod tym względem tylko Cicmanowi. W ostatnim pojedynku z katowicką Gieksą nie tylko, że razem z Buryanem zatrzymał napastników z Katowic, ale i zaliczył asystę przy golu. – Szkoda, że te 3:0 nie dało nam awansu, ale co zrobić. Następny mecz gramy u siebie, przed naszą publiką i to Zawisza powinien się bać, a nie my – zaznacza stoper Piasta
„Klepa” dla którego pojedynek z Gieksą był 54 występem w barwach Piasta nie może się już doczekać starcia z Zawiszą i co ciekawe nie nastawia się na odpieranie ataków drużyny gości – Będziemy atakować – w dwóch słowach określa taktykę na niedzielne starcie.
Piast jest w komfortowej sytuacji, bo nie musi wygrać i nie musi oglądać się na inne wyniki. – To prawda, zdani jesteśmy tylko na siebie i to od nas zależy czy awansujemy – przyznaje były piłkarz Polonii Bytom.
Opracowanie: Grzegorz Muzia





















