Piast zremisował na wyjeździe z Wisłą Płock 2:2. Przed meczem taki wynik można było zaakceptować, biorąc pod uwagę, że gliwiczanie grali na terenie rywala. Jednak po tym, co wydarzyło się na boisku, trudno nie mówić o niedosycie. Piast po dobrej pierwszej połowie prowadził bowiem 2:0, ale po przerwie oddał inicjatywę Nafciarzom, co ostatecznie zakończyło się stratą dwóch bramek i podziałem punktów.
Oba zespoły miały za sobą pucharowe spotkania, w których musiały walczyć przez pełne 120 minut. Daniel Myśliwiec podczas derbowego starcia z Górnikiem pozostawił jednak na początku meczu większość podstawowych zawodników na ławce rezerwowych. Wprowadzał ich do gry dopiero po przerwie. Nie można więc powiedzieć, że piłkarze, którzy wyszli w podstawowym składzie w Płocku, odczuwali trudy pucharowej rywalizacji. Wyjątkiem był Lima, który przeciwko Górnikowi rozegrał pełne 120 minut. Z powodu nadmiaru żółtych kartek zabrakło Boisgarda, którego zastąpił Leśniak. Z kolei z powodu kontuzji do Płocka nie pojechał Czerwiński. Jego miejsce na boisku zajął Sierralta. Również trener Wisły nie mógł skorzystać z usług kilku swoich kluczowych zawodników. Początek spotkania nie zapowiadał jednak dobrego występu Piasta. Gliwiczanie sprawiali wrażenie, jakby myślami wciąż byli w szatni. Gospodarze w ciągu kilku minut stworzyli dwie bardzo dobre okazje do objęcia prowadzenia. Najpierw po stracie Twumassiego – Sekulski przejął piłkę i zagrał do Akere. Ten na szczęście nie trafił w bramkę, choć była to sytuacja, którą powinien zamienić na gola. W 7. minucie Kobacki znalazł się w sytuacji sam na sam z Grilem. Zamiast jednak kończyć akcję strzałem, próbował jeszcze podawać do Akere. Kapitalnie zachował się Leśniak, który wrócił za akcją i w ostatniej chwili wybił piłkę. W 11. minucie to Piast powinien objąć prowadzenie. Wisła sprezentowała gliwiczanom stuprocentową okazję. Po stracie Hiszpańskiego Katsantonis podał do Limy. Portugalczyk miał przed sobą praktycznie pustą bramkę, ale w tylko sobie znany sposób skiksował i uderzył obok słupka. Lima zrehabilitował się jednak w 24. minucie. Najpierw Leśniak przejął piłkę na połowie rywala i zagrał do przodu. Kamiński próbował ją przejąć, ale zrobił to na tyle nieudolnie, że futbolówka trafiła pod nogi Limy. Ten wyłożył ją na piąty metr do Katsantonisa, a napastnik Piasta ze stoickim spokojem umieścił piłkę w siatce, dając swojej drużynie prowadzenie. Po stracie bramki płocczanie ruszyli do ataku i mieli okazje, by szybko doprowadzić do wyrównania. Najpierw strzelał Kobacki, ale dobrze zachował się Łabojko, blokując jego uderzenie. Chwilę później głową próbował Kamiński, jednak nie trafił w bramkę. Piast przetrwał napór gospodarzy i odpowiedział kontratakiem. W 37. minucie gliwiczanie zadali drugi cios. Po wymianie podań przed polem karnym Vallejo zagrał do Leśniaka, który znajdował się przed szesnastką. Ten uderzył po długim rogu i zrobiło się 2:0. Chwilę później Lima podał do Sanci. Pomocnik Piasta miał sporo miejsca i czasu, by oddać strzał, ale nie trafił w bramkę.
Pierwsza połowa zakończyła się dwubramkowym prowadzeniem gości. Trzeba jednak zaznaczyć, że również Wisła miała swoje okazje i wynik nie odzwierciedlał w pełni przebiegu tej części spotkania.
Druga połowa rozpoczęła się najgorzej, jak mogła dla Piasta. Już na początku gliwiczanie dali się zaskoczyć. Po zagraniu z głębi pola Rivas nie zdążył wybić piłki. Przejął ją Kobacki i tym razem, będąc w sytuacji sam na sam, nie pomylił się. Wisła złapała kontakt i od tego momentu coraz mocniej naciskała na gości. Przez kolejnych dziesięć minut Nafciarze praktycznie nie schodzili z połowy Piasta. Dopiero w 60. minucie gliwiczanie zdołali przenieść grę pod pole karne rywala i stworzyli sobie okazję do oddania strzału. Z rzutu wolnego, z około 25 metrów, próbował Katsantonis, ale trafił prosto w mur. Inicjatywa nadal należała jednak do gospodarzy, co przyniosło efekt w 67. minucie. Po stałym fragmencie gry piłkarze Piasta nie potrafili wybić piłki z własnego pola karnego. Przejął ją Sekulski i precyzyjnym strzałem po długim rogu doprowadził do wyrównania. Przewaga Wisły była już wyraźna. W 75. minucie gospodarze mieli kolejną okazję do zdobycia bramki. Akere znalazł się w sytuacji sam na sam, ale zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału. Wracający Łabojko zdołał mu w końcu odebrać piłkę.
Napór miejscowych nie ustawał. W 85. minucie Akere ponownie miał okazję do zdobycia gola, ale tym razem Gril bez problemu obronił jego uderzenie. W końcówce trener Wisły zdecydował się zdjąć z boiska dwóch swoich najlepszych zawodników. Sędzia doliczył do drugiej połowy pięć minut. W doliczonym czasie gry Mucha wpadł w pole karne gospodarzy i zdołał oddać strzał, ale kąt był zbyt ostry, by pokonać bramkarza Wisły. W 95. minucie próbował jeszcze Vallejo, jednak nie trafił w bramkę.
Ostatecznie spotkanie zakończyło się remisem 2:2. Wynik można uznać za sprawiedliwy, patrząc na przebieg całego meczu. W Piaście z pewnością pozostanie jednak duży niedosyt. Gliwiczanie mieli bowiem dwubramkową przewagę i realną szansę, by wrócić z Płocka z kompletem punktów. Zamiast tego po słabszej drugiej połowie musieli zadowolić się jednym.
Płock (Orlen Stadion) – 31.10.2026, g. 12:15
Wisła Płock – Piast Gliwice 2:2 (0:2)
Bramki:
0:1 – 24` Andreas Katsantonis (asysta Ivan Lima)
0:2 – 37` Oskar Leśniak (asysta Hugo Vallejo)
1:2 – 46` Olaf Kobacki
2;2 – 67` Łukasz Sekulski
Piast: 75. Domen Gril – 99. Emmanuel Twumasi (77, 28. Filip Borowski), 5. Juande Rivas, 22. Francisco Sierralta, 36. Jakub Lewicki – 90. Ivan Lima (77, 77. Szczepan Mucha), 31. Oskar Leśniak, 27. Jakub Łabojko (88, 18. Oliwier Maziarz), 80. Hugo Vallejo – 10. Andréas Katsantónis (63, 19. Samuel Ntamack), 11. Leandro Sanca (88, 7. Jorge Félix)
Wisła: 12. Rafał Leszczyński – 21. Žan Rogelj, 4. Marcus Haglind-Sangré, 35. Marcin Kamiński, 34. Afonso Silva, 19. Dion Gallapeni – 57. Samuel Akere (89, 91. Gleb Kuczko), 18. Jurica Pršir, 16. Fabian Hiszpański (71, 9. Deni Jurić), 7. Olaf Kobacki (61, 10. Saïd Hamulic) – 20. Łukasz Sekulski (71, 6. Krystian Pomorski).
W rezerwie: : 26 Jakub Burek, 3 Marcin Flis, 44 Przemysław Misiak, 17 Adam Radwański, 91 Gleb Kuczko, 88 Kyriakos Savvidis,
Trener: Adam Majewski
żółte kartki: Kobacki, Hiszpański, Pršir – Lima, Lewicki.
sędziował: Piotr Urban (Warszawa).
widzów: 4131.























Ja to sie obawiałem porażki po tym pucharowej boju.Golym okiem w 2 połowie było widać ile kosztował mecz z Górnikiem. Niby punkt na wyjeździe ok.Ale po prowadzeniu 2 bramkami troche szkoda.Tak personalnie to kończy mi sie cierpliwość do Ntamacka.
Z tym zmęczeniem to bym nie przesadzał Górnik grłl 16 godzin wcześniej i wytrzymał z Legią . Może to byc trochę złlamanie lub powoli lekki kryzys
Dzisiaj słabo zagrał, wg mnie , Vallejo. Ostatnia akcja meczu tego dowodzi. Nie wychodziły mi dryblingi. Remis patrząc na całość , sprawiedliwy. Jednak szkoda dwóch punktów.
Ja z kolei obserwuje Sance. Pisałem poniżej…
Dla mnie taki delikatny się zrobił i ciągle pretensje do sędziego. Niech idzie na siłownię…
I moja perspektywa jest taka! Skoro odcięło nas od razu w drugiej połowie , to Myśliwiec powinien od razu robić zmiany. Lepszy taki Borowiec i spółka , która przeszkadza , niżeli człapanie i mnóstwo niedokładnych podań. Tutaj ukłon w stronę trenera. I jest jedno. Rozumiem, że puchar, liga itd. Ale jakby nie patrzeć to ich robota i powinni być gotowi na taką intensywność.