Nie ma już z nami Andrzeja Sługockiego. Dziennikarza „Nowin Gliwickich”, człowieka przez dziesięciolecia związanego z gliwickim sportem, trenera młodzieży, a przede wszystkim – dla kilku pokoleń kibiców – głosu Piasta Gliwice.
Odszedł człowiek, którego mikrofon towarzyszył niebiesko-czerwonym w drodze od najniższych klas rozgrywkowych aż do Ekstraklasy, europejskich pucharów i mistrzostwa Polski. Człowiek, który znał Piasta nie tylko z trybuny prasowej czy stanowiska spikerskiego. Znał go od środka. Był jego kibicem, trenerem, dziennikarzem i spikerem. Andrzej Sługocki miał 63 lata.
Piast był częścią jego życia
Jego związki z Piastem sięgały wielu dekad. Jeszcze w latach 80. Andrzej Sługocki ukończył kurs instruktora piłki nożnej i rozpoczął pracę z drużynami młodzieżowymi Piasta. Trenował chłopców między innymi na stadionie przy ulicy Sokoła i na Sikorniku. Wcześniej związany był również z kobiecą drużyną Piastunek Gliwice. To właśnie tam poznał swoją przyszłą żonę Ewę, która była zawodniczką zespołu. Jego praca szkoleniowa miała później swoje konsekwencje. Kilku zawodników, których prowadził jako trener, znalazło się w kadrze reaktywowanego w 1997 roku zespołu seniorów Piasta. Sam po latach wspominał, że wówczas nie przypuszczał jeszcze, że piłka nożna tak mocno zdeterminuje jego przyszłe życie zawodowe. To właśnie dlatego trudno opowiedzieć historię Andrzeja Sługockiego wyłącznie jako historię dziennikarza czy spikera. On po prostu był człowiekiem Piasta….
Od Bumaru do „Nowin Gliwickich”
Z wykształcenia był socjologiem. Po studiach pracował w Bumarze, gdzie zajmował się między innymi badaniami wśród pracowników. Piłka nożna pozostawała jednak jego wielką pasją. 19 września 1994 roku rozpoczął pracę w „Nowinach Gliwickich”. Do redakcji trafił trochę przez przypadek, choć jego wcześniejsze doświadczenia i ogromna znajomość sportu szybko okazały się bezcenne. Pierwszego dnia pracy otrzymał zadanie przygotowania strony sportowej. Dla człowieka, który wcześniej nie zajmował się zawodowo dziennikarstwem, było to duże wyzwanie. Szybko jednak okazało się, że znalazł swoje miejsce. W 2024 roku świętował 30-lecie pracy w „Nowinach Gliwickich”. Przez kolejne dekady był jednym z najbardziej charakterystycznych dziennikarzy sportowych w Gliwicach, a następnie zastępcą redaktora naczelnego gazety. Redakcja określała go wraz z Małgorzatą Lichecką mianem jednego z filarów „Nowin”. Przez 30 lat zmieniało się wszystko – sposób pracy dziennikarzy, technologia, gazeta przechodziła od czarno-białych stron do Internetu. Andrzej Sługocki pozostał jednak wierny sportowi i Gliwicom.
Człowiek, który przeszedł z Piastem całą drogę
W sezonie 1997/1998 jego głos po raz pierwszy na dobre pojawił się przy Okrzei. Piast był wtedy zupełnie innym klubem niż dziś. Zaczynał swoją drogę od B-klasy. Nie było jeszcze nowoczesnego stadionu, Ekstraklasy, europejskich pucharów ani mistrzostwa Polski. Był za to Piast, jego kibice i ludzie, którzy wierzyli, że ten klub może kiedyś znaleźć się znacznie wyżej. Andrzej Sługocki został jednym z nich.
Wraz z Piotrem Naglem tworzył przez lata duet spikerów, który przeszedł z Piastem drogę od B-klasy do Ekstraklasy. Sam Sługocki podkreślał, że niewielu spikerów może powiedzieć o sobie, że razem z jednym klubem przeszli całą drogę od najniższej klasy rozgrywkowej aż do najwyższej, zakończoną mistrzostwem Polski. To była droga, którą przeżywał razem z kibicami.
A później przyszedł 2019 rok.
Piast Gliwice został mistrzem Polski. Andrzej Sługocki był wtedy przy mikrofonie. Jeden z najlepszych, a dla wielu – najlepszy Jego głos znały tysiące kibiców nie tylko w Gliwicach. Andrzej należał przez lata do ścisłej krajowej czołówki spikerów piłkarskich. Był wielokrotnie nagradzany przez Polski Związek Piłki Nożnej za wzorowe wykonywanie obowiązków spikera. Prowadził mecze młodzieżowych reprezentacji Polski, a także trzy spotkania pierwszej reprezentacji. Jednym z nich był pamiętny mecz Polska – Korea Południowa na Stadionie Śląskim w 2018 roku.
W 2021 roku został ponownie uznany za najlepszego spikera Ekstraklasy. Sam Andrzej podchodził do takich określeń z charakterystyczną dla siebie skromnością. Kiedy pytano go o tytuł najlepszego spikera, odpowiadał, że woli określenie „jeden z lepszych”. Ale dla wielu kibiców Piasta sprawa była oczywista. Był najlepszy. I nie chodziło wyłącznie o głos.
„Kto dzisiaj wygra mecz?”
Andrzej Sługocki stworzył własny styl. Nie był spikerem, który jedynie odczytuje nazwisko strzelca i numer zawodnika. Żył meczem. Reagował na wydarzenia, miał swoje powiedzonka, potrafił żartować i przede wszystkim – potrafił nawiązać kontakt z trybunami. Jego znakiem rozpoznawczym stało się pytanie:
„Kto dzisiaj wygra mecz?!”
A z tysięcy gardeł przy Okrzei padała odpowiedź:
„Piast GKS!”
Było również słynne „jeszcze siedem!”, a po bramkach pojawiały się charakterystyczne, często spontaniczne komentarze.
Po pierwszym golu Tomáša Dočekala przy Okrzei Sługocki rzucił do mikrofonu: „Czekal, czekal aż się doczekał”. Kiedy Piast grał z Lechem Poznań, potrafił wykorzystać nawet nagranie peronowego dzwonka, by po bramce ogłosić: „Uwaga, uwaga, tu stacja Okrzei, poznańska lokomotywa zatrzymana…” To właśnie była jego spikerka….
Nie tylko komunikat. Show, emocje i wspólne przeżywanie meczu. Głos, który potrafił stworzyć atmosferę nawet bez kibiców
Jego charakteru nie zmieniła nawet pandemia. Kiedy mecze odbywały się bez publiczności, na pustym stadionie przy Okrzei nadal było słychać Andrzeja Sługockiego. Po golach wykrzykiwał swoje „jeszcze siedem”, choć tym razem nie odpowiadał mu wielotysięczny tłum.
Dziennikarz Michał Trela porównał go wtedy do słynnego „Decibela”, czyli charyzmatycznego spikera Napoli Daniele Belliniego. To porównanie dobrze oddawało jego sposób pracy. Andrzej nie był dodatkiem do meczu. On był częścią atmosfery meczu.
Z mikrofonem także przy reprezentacji Polski
Jego kariera nie ograniczała się jednak do Gliwic. Prowadził spotkania młodzieżowych reprezentacji Polski, a trzykrotnie stawał za mikrofonem podczas meczów pierwszej reprezentacji. W 2018 roku był spikerem podczas spotkania Polska – Korea Południowa na Stadionie Śląskim. Było to ogromne wyróżnienie dla człowieka, który swoją spikerską drogę rozpoczął przy stadionie Piasta, w czasach gdy gliwicki klub występował jeszcze w najniższych klasach rozgrywkowych.
Zawsze z Piastem
Andrzej Sługocki był przede wszystkim kibicem Piasta. Nie takim, który pojawiał się na stadionie tylko wtedy, gdy klub odnosił sukcesy. Był z nim wtedy, gdy Piast zaczynał od B-klasy. Był przy kolejnych awansach. Był przy wejściu do Ekstraklasy. Był podczas europejskich pucharów. Był wreszcie przy największym sukcesie w historii klubu – zdobyciu mistrzostwa Polski w 2019 roku. Przez lata powtarzał, że jego serce jest niebiesko-czerwone. W jednym z tekstów dla oficjalnej strony Piasta zatytułował swoje przesłanie po prostu: „Zawsze z Piastem!” Trudno o lepsze podsumowanie jego związku z klubem.
Nie tylko piłka
Choć najbardziej kojarzony był z futbolem, jego głos można było usłyszeć także podczas innych wydarzeń sportowych. Był spikerem meczów futsalowych, spotkań siatkówki kobiet i mężczyzn. Jego zawodowe życie przez dziesięciolecia było związane ze sportem i Gliwicami. Był również człowiekiem, który potrafił rozmawiać z ludźmi. Ta umiejętność pomogła mu zarówno w pracy dziennikarskiej, jak i za mikrofonem.
Andrzej Sługocki – człowiek, którego będzie brakowało
Dla „Nowin Gliwickich” był przez ponad trzy dekady dziennikarzem i zastępcą redaktora naczelnego. Dla gliwickiego sportu – człowiekiem, który znał jego historię od środka. Dla młodych piłkarzy Piasta – trenerem. Dla reprezentantów i kibiców – spikerem najwyższej klasy. Dla Piasta – człowiekiem, który przeszedł z klubem całą drogę od B-klasy do mistrzostwa Polski. A dla tysięcy kibiców przy Okrzei? Po prostu głosem Piasta. Głosem, który przez niemal trzy dekady wywoływał zawodników na murawę, ogłaszał kolejne gole, rozgrzewał trybuny, żartował, prowokował do odpowiedzi i był jednym z elementów tego, czym przez lata żył stadion przy ulicy Okrzei. Dziś tego głosu już nie usłyszymy…. Pozostaną nagrania, wspomnienia, zdjęcia, historie i przede wszystkim pamięć ludzi, którzy spotkali Andrzeja na swojej drodze.
Andrzej, dziękujemy za wszystko.
Za Piasta.
Za sport.
Za dziennikarstwo.
Za tysiące meczów.
Za emocje.
Za głos, którego nie da się pomylić z żadnym innym.
Spoczywaj w pokoju..
piast.gliwice.pl


























Trudno w to uwierzyć. Tym bardziej ze znałem go osobiście. R.I.P Andrzej!