Piast Gliwice w raporcie finansowym Ekstraklasy za sezon 2025/26

Firma Grant Thornton opublikowała raport „Finansowa Ekstraklasa 2025/2026”, podsumowujący sytuację finansową klubów występujących w najwyższej klasie rozgrywkowej w sezonie 2025/26. Z dokumentu wynika, że cała liga kolejny raz znacząco zwiększyła swoje przychody. W przypadku Piasta Gliwice sytuacja wygląda nieco inaczej – klub odnotował niewielki spadek wpływów, a jednocześnie zwiększył się udział kosztów wynagrodzeń w jego przychodach.

40 milionów złotych przychodów

W sezonie 2025/26 Piast osiągnął 40,03 mln zł przychodów ogółem. To o około 1,86 mln zł mniej niż rok wcześniej, kiedy wpływy klubu wyniosły 41,89 mln zł. Spadek wyniósł więc około 4,4 procent.

W rankingu przychodów ogółem Piast został sklasyfikowany na 14. miejscu wśród 18 klubów. Wyżej znalazły się m.in. GKS Katowice – 46,59 mln zł, Motor Lublin – 46,75 mln zł oraz Wisła Płock – 45,87 mln zł. Dla porównania, liderem zestawienia została Legia Warszawa z przychodami na poziomie 290,46 mln zł, przed Lechem Poznań – 248,35 mln zł i Jagiellonią Białystok – 169,68 mln zł.

Bez transferów Piast również na 14. miejscu

Raport Grant Thornton zwraca uwagę, że wpływy transferowe są zmienne i trudne do przewidzenia. Dlatego autorzy opracowania przygotowali również zestawienie przychodów z działalności podstawowej, czyli bez sprzedaży zawodników. W tym ujęciu Piast uzyskał 38,30 mln zł, co dało mu również 14. miejsce w Ekstraklasie. Dla porównania rok wcześniej przychody z działalności podstawowej wyniosły 34,6 mln zł. Oznacza to, że mimo spadku przychodów ogółem, podstawowa działalność klubu przyniosła więcej pieniędzy niż w poprzednim sezonie. To ważna różnica. Spadek przychodów ogółem nie oznacza bowiem, że wszystkie źródła finansowania Piasta wygenerowały mniejsze wpływy.

Rosnący problem z wynagrodzeniami

Jednym z najbardziej interesujących elementów raportu jest wskaźnik wynagrodzeń w relacji do przychodów. W przypadku Piasta wyniósł on w sezonie 2025/26 75 procent, podczas gdy rok wcześniej było to 73 procent. Oznacza to wzrost o dwa punkty procentowe. Ma to szczególne znaczenie, ponieważ od sezonu 2025/26 obowiązuje wdrażany przez UEFA mechanizm ograniczający wydatki na wynagrodzenia do poziomu 70 procent przychodów klubu. W całej Ekstraklasie 11 z 18 klubów zmieściło się w tym limicie. Piast znalazł się więc powyżej tego poziomu. Podobnie było m.in. w przypadku GKS-u Katowice, Radomiaka Radom, Zagłębia Lubin czy Korony Kielce.

Ekstraklasa finansowo rośnie

Dane dotyczące Piasta warto rozpatrywać na tle całej ligi. Kluby występujące w Ekstraklasie osiągnęły w sezonie 2025/26 łącznie 1,587 mld zł przychodów, czyli o 317 mln zł więcej niż rok wcześniej. To pierwszy w historii przypadek przekroczenia granicy 1,5 miliarda złotych. Rekordowe były również przychody z transferów. Kluby zarobiły na sprzedaży zawodników łącznie 301 mln zł, o 81 mln zł więcej niż w poprzednim sezonie. Rosły także przychody komercyjne i wpływy z dnia meczowego.

Co istotne, Piast należał do grupy klubów, które w tym czasie nie zwiększyły swoich przychodów. Spośród 17 klubów z porównywalnymi danymi tylko trzy zanotowały spadek wpływów – obok Piasta były to Cracovia i Raków Częstochowa.

Frekwencja wyraźnie poniżej ligowej średniej

Raport Grant Thornton pokazuje również problem, którego nie można pominąć przy analizie finansów Piasta – frekwencję na stadionie przy Okrzei. W sezonie 2025/26 mecze Piasta oglądało średnio 4910 kibiców. Łącznie podczas spotkań ligowych na stadionie w Gliwicach pojawiło się 83 468 widzów. Dało to Piastowi przedostatnie miejsce w ekstraklasowym zestawieniu frekwencji. Mniej kibiców przyciągnęła jedynie Bruk-Bet Termalica Nieciecza. To wynik słabszy niż w poprzednim sezonie. W rozgrywkach 2024/25 średnia frekwencja na meczach Piasta wynosiła 5669 widzów. Oznacza to spadek o około 13 procent.

Tymczasem cała Ekstraklasa zanotowała w tym czasie wyraźny wzrost zainteresowania kibiców. W sezonie 2025/26 stadiony klubów najwyższej klasy rozgrywkowej odwiedziło około 4,5 mln osób, o 277 tys. więcej niż rok wcześniej. Rosły również przychody z dnia meczowego – w całej lidze zwiększyły się z 215 do 278 mln zł. W przypadku Piasta niska frekwencja ma bezpośrednie przełożenie na finanse. W poprzednim sezonie klub uzyskał z dnia meczowego 1,57 mln zł, co było jednym z najsłabszych wyników w lidze. To właśnie tutaj widać jeden z niewykorzystanych potencjałów klubu. Wzrost liczby kibiców na trybunach oznacza bowiem nie tylko większe wpływy ze sprzedaży biletów i gastronomii. Większa frekwencja zwiększa również ekspozycję sponsorów, sprzedaż klubowych produktów i ogólne zainteresowanie marką.

Dane z raportu pokazują więc wyraźny kontrast: Ekstraklasa jako całość przyciąga coraz więcej kibiców, podczas gdy frekwencja na meczach Piasta w ostatnim sezonie spadła.

Piast na tle ligowej stawki

W raporcie widać więc dość wyraźnie miejsce Piasta w finansowej strukturze Ekstraklasy. Klub pozostaje zespołem o przychodach zdecydowanie niższych niż ligowa czołówka, ale jednocześnie podstawowa działalność przyniosła w ostatnim sezonie więcej pieniędzy niż rok wcześniej. Problemem pozostaje natomiast relacja kosztów wynagrodzeń do przychodów. Przy wskaźniku na poziomie 75 procent Piast znalazł się powyżej poziomu 70 procent wskazywanego w regulacjach UEFA.

Warto też pamiętać, że analizowany przez Grant Thornton sezon 2025/26 zakończył się dla Piasta 15. miejscem w tabeli Ekstraklasy. Z kolei z podziału środków centralnych za ten sezon do klubu trafiło 12,741 mln zł – o około 1,25 mln zł mniej niż za poprzednie rozgrywki.

Raport Grant Thornton pokazuje zatem dwa równoległe zjawiska: cała Ekstraklasa dynamicznie zwiększa swoje przychody, podczas gdy Piast w ostatnim sezonie zanotował niewielki spadek wpływów ogółem. Jednocześnie przychody z podstawowej działalności wzrosły, ale zwiększył się również udział kosztów wynagrodzeń.

Więcej przeczytacie w oficjalnym raporcie – TUTAJ

2 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
PiastKopernik

No to jesteśmy na bakier z trendami. Wpuszczamy za darmo kupę ludzi, a frekwencja leci. Jak tak dalej pójdzie, to trzeba będzie to wszystko zamknąć, bo dla kogo ten cały cyrk. Tutaj trzeba zdecydowanych i kreatywnych działań.

seal

Stadion jest za mały by przyciągnąć większą ilość ludzi. Przy 7 tys ludzi na meczu pozostaje kupić bilet albo na narożnikach trybun albo w młynie. Dlatego wielu ludzi zostaje w domu by obejrzeć w komfortowych warunkach mecz.