Piast Gliwice sprawił miłą niespodziankę swoim kibicom, remisując z faworyzowaną Legią Warszawa 1:1. Spotkanie miało nietypowy i szczególnie w przebieg. W 77. minucie zostało przerwane z powodu zasłabnięcia kibica na trybunach i wznowione dopiero po około 40 minutach. Gdy wydawało się, że Legia zdoła wywieźć z Gliwic komplet punktów, w jednej z ostatnich akcji Leandro Sanca oddał strzał, który dał gospodarzom upragnione wyrównanie.
Po czterech kolejkach Legia, z dorobkiem 10 punktów, przyjechała do Gliwic jako lider tabeli. Piast miał na koncie zaledwie trzy punkty i zajmował trzecie miejsce od końca. To sprawiało, że zdecydowanym faworytem byli goście. Gliwiczanie mogli jednak liczyć na korzystną historię ostatnich spotkań – cztery poprzednie mecze z Legią zakończyli zwycięstwami.
Początek spotkania zapowiadał otwarty mecz. Pierwsza zaatakowała Legia. Po wyrzucie piłki z autu przez Augustyniaka interweniował Gril, a chwilę później Twumasi wybijał piłkę z linii bramkowej. Piast odpowiedział niemal natychmiast. Po kontrataku w krótki róg uderzył Sanca, ale Hindrich zdołał odbić piłkę na rzut rożny.W 7. minucie Legia objęła jednak prowadzenie. Augustyniak ponownie daleko wyrzucił piłkę z autu, a Zjawiński, mimo asysty Ntamacka, zdołał oddać celny strzał głową i pokonał Grila.
Po zdobyciu bramki goście cofnęli się nieco głębiej, oddając Piastowi inicjatywę i czekając na okazje do kontrataków. Jedna z nich pojawiła się w 16. minucie. Po stracie Lokilo w środkowej strefie legioniści przedarli się w pole karne, ale w porę interweniował Rivas.
W 21. minucie na indywidualną akcję zdecydował się Vallejo. Przebiegł z piłką niemal całe boisko, jednak w polu karnym został skutecznie zatrzymany.
Między 20. a 25. minutą Piast praktycznie nie schodził z połowy Legii, ale w dużej mierze było to efektem taktyki przyjętej przez przyjezdnych. Prowadząc, warszawianie skupili się na obronie i szybkich kontratakach.
Po 25. minucie spotkanie się wyrównało, a tempo spadło. Gospodarze próbowali atakować, ale najczęściej ich akcje kończyły się przed polem karnym Legii. W 34. minucie z dystansu uderzał Arreiol, jednak posłał piłkę wysoko nad bramką.
W 43. minucie Piast miał kolejną okazję po rzucie wolnym. Z około 25 metrów przymierzył Lokilo, ale trafił w mur. Chwilę później, już w 45. minucie, Ntamack próbował indywidualną akcją zaskoczyć bramkarza Legii, uderzając w kierunku dalszego słupka. Hindrich był jednak na posterunku i spokojnie złapał piłkę.
Pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem Legii 1:0. Goście po zdobyciu bramki skupili się przede wszystkim na zabezpieczeniu własnej bramki, a Piast – poza strzałem Sanki – nie zdołał stworzyć sytuacji, która mogłaby przynieść wyrównanie. Wynik pozostawiał jednak gospodarzom nadzieję na odwrócenie losów spotkania.
Początek drugiej połowy ponownie należał do Legii. W 48. minucie Augustyniak uderzył z dystansu, ale piłkę zablokował Czerwiński. Chwilę później po kolejnym dalekim wyrzucie z autu w polu karnym Piasta znów zrobiło się niebezpiecznie, tym razem piłka trafiła jednak w boczną siatkę. W 51. minucie goście byli blisko podwyższenia prowadzenia. Po strzale Sevcika Gril odbił piłkę przed siebie, ale obrońcy Piasta w porę zażegnali niebezpieczeństwo. Piast odpowiedział w 53. minucie. Strzał Lokilo został zablokowany, a dobitka Vallejo również nie znalazła drogi do bramki. Skończyło się na rzucie rożnym. Chwilę później Daniel Myśliwiec zdecydował się na potrójną zmianę. Na boisku pojawili się Lewicki, Lima i Boisgard. Zmiany szybko przyniosły efekt, bo pod bramką Legii zrobiło się bardzo gorąco. W polu karnym gości znalazła się niemal cała drużyna Piasta i niewiele zabrakło Lewickiemu, by doprowadzić do wyrównania. Był to dobry okres gry gliwiczan. Piast coraz odważniej atakował, wciąż brakowało jednak ostatniego podania, które otworzyłoby drogę do bramki.
W 71. minucie spotkanie zostało przerwane z powodu zasłabnięcia jednego z kibiców. Sytuacja wyglądała bardzo poważnie, dlatego o godzinie 19:05 piłkarze zeszli do szatni. Przerwa trwała około 40 minut. Kibicowi udało się przywrócić funkcje życiowe, po czym został przewieziony do szpitala.
Po tak długiej przerwie powrót do rywalizacji nie był łatwy. Do rozegrania pozostało zaledwie 13 minut, jednak Piast od początku wznowienia meczu wyglądał na bardziej zmotywowany. Gliwiczanie raz za razem próbowali znaleźć sposób na szczelną defensywę Legii. Goście najwyraźniej liczyli, że uda im się dowieźć jednobramkowe prowadzenie do końca. W 87. minucie po akcji Limy piłka trafiła do Sanki. Skrzydłowy uderzył lewą nogą, a piłka po drodze odbiła się jeszcze od głowy próbującego zablokować strzał Augustyniaka. Rykoszet całkowicie zmylił bramkarza Legii i futbolówka wpadła do siatki.
Piast doprowadził do wyrównania w jednej z ostatnich akcji meczu i tym samym urwał dwa punkty liderowi tabeli. Co równie ważne, gliwiczanie zaprezentowali się zdecydowanie lepiej w defensywie niż w poprzednich spotkaniach. Remis z Legią, wywalczony w tak niezwykłych okolicznościach, może więc mieć dla Piasta nie tylko wartość punktową, ale również znaczenie dla odbudowania pewności siebie.
Gliwice, ul Okrzei, 22.08.2026, g. 17:30
Piast Gliwice – Legia Warszawa 1:1 (0:1)
Bramki:
0:1 – 7` Łukasz Zjawiński
1:1 – 87 Leandro Sanca
Piast: 75. Domen Gril – 99. Emmanuel Twumasi, 5. Juande Rivas, 4. Jakub Czerwiński, 3. Elton Fikaj (56, 36. Jakub Lewicki) – 98. Jason Lokilo (56, 90. Ivan Lima), 31. Oskar Leśniak (56, 17. Quentin Boisgard), 27. Jakub Łabojko, 11. Leandro Sanca, 80. Hugo Vallejo – 19. Samuel Ntamack (82, 10. Andréas Katsantónis).
Legia: 89. Otto Hindrich – 22. Paweł Wszołek (57, 13. Arkadiusz Reca), 91. Kamil Piątkowski, 8. Rafał Augustyniak, 5. Robert Deziel Jr, 19. Rúben Vinagre (83, 11. Kacper Chodyna) – 23. Michal Ševčík (73, 53. Wojciech Urbański), 6. Henrique Arreiol (73, 4. Damian Szymański), 67. Bartosz Kapustka – 79. Łukasz Zjawiński (73, 29. Mileta Rajović), 9. Rafał Adamski.
żółte kartki: Rivas, Ivan Lima, Katsantónis – Deziel Jr.
sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń).
Opracowanie: piast.gliwice.pl
Foto: M. Gacek/Foto Aparatka
























Bramkarz-to nasza bolączka
Zestawienie obrony -ok
Lesniak-dużo do poprawki
I kolejny rok to samo-brak napastnika
Jak się nie ma co się lubi… a sytuacja z kibicem mega trudna. Brawo dla ekipy medycznej. Dbajmy o siebie
Ntamack potrzebuje za plecami kogoś „drągala” nie dziury. A wrócimy na dobre tory,
A ten środek po po zmianach był lepszy. I służbom dzięki za kibica.
Grill musi odpocząć. Młodzież chyba gorsza nie będzie. Ciekawe co Ferro myśli patrząc na dokonania elektrycznego grilla. Zdrowia dla Kibica!