W swoim pierwszym domowym meczu nowego sezonu Piast Gliwice pokonał Wisłę Kraków 4:3. Gliwiczanie prowadzili już 2:0 i wydawało się, że pewnie sięgną po zwycięstwo, jednak beniaminek z Krakowa dwukrotnie odrabiał straty. Gospodarze ponownie objęli prowadzenie po rzucie karnym wykorzystanym przez Jakuba Łabojkę, ale Wisła znów doprowadziła do remisu. Decydujący cios zadał w końcówce Leandro Sanca, zapewniając Piastowi pierwszy komplet punktów w sezonie.
Wisła Kraków po czterech latach wróciła do PKO BP Ekstraklasy. „Biała Gwiazda” udanie rozpoczęła rozgrywki, pokonując GKS Katowice 2:1. Piast natomiast na inaugurację przegrał na wyjeździe z Zagłębiem Lubin 0:2. Mimo tego to gospodarze byli uznawani za faworyta – bardziej doświadczeni i ograni na najwyższym szczeblu rozgrywek.
Daniel Myśliwiec nie mógł skorzystać z Lokilo, który doznał urazu w Lubinie. Na skrzydle zastąpił go Ivan Lima. W wyjściowym składzie znalazł się także Hugo Vallejo, a na ławce usiadł Szymon Mucha.
Piast od pierwszych minut narzucił swoje warunki. Już w 2. minucie Vallejo dośrodkował przed bramkę, ale Boisgard z kilku metrów nie trafił głową w piłkę i po trybunach przetoczył się jęk zawodu.
Kolejne akcje tylko potwierdzały przewagę gospodarzy. W 11. minucie Borowski płasko dograł w pole karne do Boisgarda, jednak Maisonneuve zdołał wybić piłkę na rzut rożny. Chwilę później po akcji Limy zrobiło się gorąco pod bramką Wisły. Brazylijczyk sam spróbował uderzenia w okienko, ale piłka przeleciała nad poprzeczką. W następnej akcji Borowski znakomicie wyłożył futbolówkę Boisgardowi na około dziesiąty metr, jednak Francuz, pozostawiony bez krycia, posłał ją wysoko nad bramką. Takich okazji nie można marnować.
Po kwadransie gry nie było jednak wątpliwości, że to Piast jest zespołem lepszym. Przewaga została udokumentowana w 17. minucie. Lima przejął piłkę na połowie Wisły, ruszył do przodu i zagrał w pole karne do Samuela Ntamacka. Napastnik spokojnie przymierzył przy słupku i zdobył swojego premierowego gola dla Piasta oraz pierwszą bramkę gliwiczan w nowym sezonie.
Po zdobyciu prowadzenia gospodarze na chwilę stracili koncentrację. W 25. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Jordi Sanchez główkował minimalnie nad poprzeczką. Chwilę później Leśniak zagrał piłkę wprost pod nogi Bozicia. Pomocnik Wisły ruszył na bramkę, wbiegł w pole karne i oddał strzał, ale Domen Gril pewnie interweniował.
Był to najlepszy fragment gry gości, jednak Piast nadal potrafił stworzyć zagrożenie. W 29. minucie gospodarze wyprowadzili kontratak, który strzałem zakończył Lima, lecz nie trafił w światło bramki. Chwilę później arbiter zarządził przerwę na uzupełnienie płynów. Spotkanie rozgrywano w pełnym słońcu przy temperaturze sięgającej 33 stopni Celsjusza.
Po wznowieniu gry Piast ponownie zaatakował. Lewicki zagrał do Vallejo, który miał sporo miejsca, zszedł do środka i kapitalnym strzałem przy dalszym słupku podwyższył wynik na 2:0. Była 32. minuta.
Piast mógł jeszcze przed przerwą praktycznie rozstrzygnąć losy meczu, ale Boisgard nie wykorzystał kolejnej znakomitej okazji. Niewykorzystane sytuacje szybko się zemściły. W 38. minucie defensywa Piasta pogubiła się we własnym polu karnym, a Jordi Sanchez zdobył kontaktową bramkę.
Wisła poszła za ciosem. W 45. minucie Kuzienka ograł obrońców Piasta i uderzył przy słupku, jednak dobrze ustawiony był Gril. W doliczonym czasie gry po zagraniu ręką Drapińskiego sędzia podyktował rzut karny dla gości. Do piłki podszedł Marko Bozić, lecz jego intencje znakomicie wyczuł Gril. Przy dobitce Uryga trafił jeszcze w słupek i Piast utrzymał prowadzenie do przerwy.

Obaj szkoleniowcy rozpoczęli drugą połowę od podwójnych zmian. W Piaście na boisku pojawili się Szczepan Mucha oraz Andreas Katsantonis, którzy zastąpili Ivana Limę i Samuela Ntamacka.
Lepiej po przerwie zaprezentowała się Wisła. Już w 47. minucie po zagraniu Duarte z sześciu metrów uderzał Sanchez, ale ponownie świetnie interweniował Gril. Przez kolejne minuty goście zamknęli Piasta na własnej połowie.
W 54. minucie gospodarze mogli jednak podwyższyć prowadzenie po wzorowo wyprowadzonej kontrze. Mucha wbiegł w pole karne, lecz jego strzał obronił Łubik.
Minutę później było już jednak 2:2. Marko Bozić miał zbyt wiele miejsca przed polem karnym i mocnym strzałem z dystansu zaskoczył Grila. Wisła poszła za ciosem, a chwilę później Jordi Sanchez z bliska nie trafił w bramkę.
W 64. minucie szczęście uśmiechnęło się do Piasta. Maxence Maisonneuve zatrzymał piłkę ręką tuż przy linii pola karnego. Po analizie VAR sędzia wskazał na jedenasty metr. Rzut karny pewnie wykorzystał Jakub Łabojko i gospodarze ponownie objęli prowadzenie.
Radość trwała jednak zaledwie kilka minut. W 69. minucie, po kolejnych błędach defensywy Piasta, Jordi Sanchez po raz drugi wpisał się na listę strzelców, doprowadzając do remisu 3:3.
Kiedy wydawało się, że spotkanie zakończy się podziałem punktów, Piast wyprowadził decydujący atak. W 88. minucie Twumasi znakomicie wyłożył piłkę Leandro Sance, a Portugalczyk precyzyjnym strzałem przy słupku ustalił wynik na 4:3.
W doliczonym czasie gry Wisła rzuciła wszystkie siły do ataku, ale tym razem gliwicka defensywa, wspierana przez dobrze dysponowanego Grila, nie pozwoliła już gościom na zdobycie kolejnej bramki. Po sześciu minutach doliczonego czasu gry arbiter zakończył spotkanie, a Piast mógł świętować pierwsze zwycięstwo w sezonie po niezwykle emocjonującym widowisku.
Gliwice, ul Okrzei – 01.08.2026, g. 14:45.
Piast Gliwice – Wisła Kraków 3:3 (2:1)
Bramki:
1:0 – 17` Samuel Ntamack (asysta Ivan Lima)
2:0 – 32` Hugo Vallejo (asysta Jakub Lewicki)
2;1 – 37’ Jordi Sanchez
2:2 – 55` Marko Bozić
3;2 – 65 Jakub Łabojko (k)
3:3 – 69` Jordi Sanchez
4:3 – 88` leandro Sanca (asysta Emanuel Twumassi)
Piast: 75. Domen Gril – 28. Filip Borowski (58, 99. Emmanuel Twumasi), 5. Juande Rivas, 29. Igor Drapiński, 36. Jakub Lewicki – 90. Ivan Lima (46, 77. Szczepan Mucha), 31. Oskar Leśniak, 27. Jakub Łabojko, 80. Hugo Vallejo (74, 11. Leandro Sanca) – 19. Samuel Ntamack (46, 10. Andréas Katsantónis), 17. Quentin Boisgard (58, 7. Jorge Félix).
Wisła: 1. Marcel Łubik – 34. Raoul Giger (34, 2. Julian Lelieveld), 6. Alan Uryga, 13. Maxence Maisonneuve, 52. Jakub Krzyżanowski – 51. Maciej Kuziemka (46, 9. Ángel Rodado), 41. Kacper Duda (86, 8. Marc Carbó), 12. James Igbekeme (46, 7. Julius Ertlthaler), 10. Frederico Duarte, 17. Marko Božić (74, 27. Élie Youan) – 11. Jordi Sánchez.
Opracowanie: piast.gliwice.pl
Foto: Mariola Gacek/Foto Aparatka
żółte kartki























Jako kibic Piasta bardzo bym chciał żeby Piast spadł w końcu z ligi. Myśliwiec to wyjątkowy filozof nie potrafi myśleć. Słaby warsztat i słaby pomysł na grę o doborze składu nie wspomnę.
Kibic Piasta??? Wypierdalaj z takim tekstem.
Kibicem się jest,albo bywa. Fiucie !!!
Sam jesteś fiutem za chwilę będą puste trybuny z Twoim ukochanym trenerio.
Spierdalaj stąd jak najdalej
Dobre, kibic Piasta życzy sobie aby jego klub spadł. Kolejny ukryty żabol. Sam spierd… stąd kubusiu
Ja bym chciał by Piast już nigdy nie spadł z ekstraklasy. Ale za rządów tych nieudaczników z miasta z carycą na czele i jej przydupasami których mianuje na prezesów to nieuniknione.
Nieunikniony to jest szpital psychiatryczny dla ciebie ty debilu! Dobę ci zajelo zanim sie odezwałeś po wygranej no bo co tu pisać co nie? Jak ja kurwa toba gardzę to nie ma słów!
To była wygrana?:)))) tylko wynik się zgadza bo cala reszta to dramat
To wypierdalaj do Zabrza bo tylko tlen marnujesz.
Brawo za poprawę w ataku. Mecz na spokojne 3:1, gdyby Grill nie bawił się w 5 obrońcę i nie wychodził do pojedynków z zawodnikami Wisły. Te jego pójście za Sanchezem do linii bocznej absolutny dramat. Plus oczywiście bramka po krótkim.
Cóż tu powiedzieć, ot radosny futbol i tyle. Trener, niestety jest za słaby na EK.
Zgodzę się. Nie sądzę że z Myśliwcem się utrzymamy. Z drugiej strony- kto będzie chciał trenować taką zgraję ogórków
Obrona i bramkarz koszmar.
Dramat! Trener musi wziąć poprawkę na muchę, Borowskiego i … Będzie git. Widzę, że obóz mu zasłonił obraz. Katsa… Słabo! Trzeba zrobić po prostu korekty w pierwszym składzie, że tak skromnie nadmiernie, bo trenerem nie jestem…
Jak nam się kolejny sezon uda utrzymać to na kolanach do Częstochowy. Grill jest niepewny, albo zwyczajnie słaby. Piłka wypada mu rąk. Cała ta obrona- no nie wierzę że Kuba Czerwiński jest słabszy od tych co grają. Francuz i Katsa też klapa. Wygraliśmy tylko dlatego że graliśmy z takimi samymi ogórkami jak my.
Tak apropo… Skąd „pozdrowienia” kibiców? Myślałem że z Wisłą mamy w miarę neutralnie..
Też mi się tak wydawało. Ale wiesz jest to jakaś banda przygłupów. Jeden krzyknie, reszta za nim. Też pamiętam jeszcze mecze z Wisłą za pierwszego awansu i kilka meczy potem. Wisła była kimś neutralnym jak Śląsk, Ruch, ŁKS… Ale wiemy, że te zgody, kosy to pokłosie jakiś tam innych deali. Górnik z GieKsą też zerwali choć już podobno normalni kibice się polubili. A jak Ty zaczynasz obrażać jako pierwszy to ten drugi nie zagłuszy normalnym dopingiem tylko rzuca obelgi w drugą stronę. Niestety gdyby na młyn chodziły osoby o mocniejszym charakterze to by po prostu ignorowały takie intonacje. Ale wiadomo. W kupie siła i anonimowość. Czujesz się kimś. Zresztą te śpiewki to brak szacunku dla tych, którzy chodzą na stadion z dziećmi. Jak chcesz sobie pośpiewać wulgaryzmy to wal do kolegi z sąsiedniej klatki i przed telewizorem w swoich mieszkaniach dawajcie upust negatywnym emocjom. Zawsze to powtarzam. Dlatego przestałem chodzić na młyn. Może i śpiewam teraz mniej, ale obserwacja jednostek, które nie mają swojego zdania i poddają się woli paru umięśnionych, często podpitych już troglodytów była dla mnie mało przekonująca. Zresztą będąc w młynie nigdy nie śpiewałem przekleństw lub piosenek obrażających przeciwnika. Po prostu każdy akt agresji jest dla mnie wyrazem własnego zakompleksienia.
Zgadzam się w 100%
Szacun, szacun, wielki szacun.
Gril jest lepszy niż ci co byli przed nim, przynajmniej nie dał sobie strzelić bramki z rożnego jak Szymański. Obronił parę strzałów choć w niektórych sytuacjach mógł zachować się lepiej.
Plach szybko nie wróci więc ciesz się tym co mamy.
Wygraliśmy dlatego, że do końca do tego dążyliśmy.
A co do kiboli wisły, buraki i tyle. Niby dlaczego mamy z nimi neutralnie. Oni wyzywają każdego i wszędzie (oprócz ruchu i widzewa). I tak było dzisiaj, to oni pierwsi zaczeli wyzywać więc czemu nasi mieli nie odpowiedzieć . Byli na stadionie tylko dlatego, że my bez kasy i nie stać nas na kary jak ostatnio dostał Śląsk 1mln pln.
Wygrał Piast to czego jeszcze chcecie
Drugiej dziury w dupie chcą.A niektorym to cały dzień był potrzebny na wyjście z szoku.Bo jak przegrywamy to napierdalają już w trakcie meczu.
Panie trenerze. Wielkie dzięki za wygrany mecz, ale zrób pan coś z naszą obroną, To co dziś wyprawiała obrona może się zdarzyć na spartakiadzie zakładowej, a nie na meczu ekstraklasy. Taki chaos, jaki momentami panował na naszym polu karnym i bramkowym jest nie do przyjęcia. Nie wiem jakie są przyczyny pomijania Jakuba Czerwińskiego, Natomiast jestem pewny, że on zapanował by nad tą obroną.Ja nie przypominam sobie aby Jakub Czerwiński zagrał kiedykolwiek poniżej poziomu i zawalił jakiś mecz. Wręcz przeciwnie uważam, że zawsze oddawał siły, umiejętności i serce dla drużyny.
Bilans po dwóch spotkaniach przechylił się na plus. Dwa pierwsze mecze obiektywnie na remis, ale zamiast dwóch punktów mamy trzy. I z tego należy się cieszyć. Dla mnie Jorge nie wnosi nic ani w pierwszym składzie, ani z ławki. Ok nie można powiedzieć pressował, ale to trochę za mało. Liczę w końcu na debiut młodego. Katsa podobnie. Gracz meczu – dla mnie również Łaboj. Igor dzisiaj nie dojechał i faktycznie być może jest już za bardzo myślami poza Gliwicami. Wiadomo opaska ma sprawić, że uda się za niego wyciągnąć więcej, ale biorąc pod uwagę formę Boro można albo zagrać na trzech środkowych Juande, Drapa, Czerwo (ale wtedy opaska wędruje gdzie indziej) albo Igor odchodzi już w tym tygodniu i wtedy nie ma innego rozwiązania i wraca do gry Czerwo więc gramy dalej czterema obrońcami. Quentin bardzo słabo – jeśli chce się z niego zrobić napastnika to raczej będzie słabo, bo nawet jego numer na koszulce jak się podzieli przez dwa wychodzi tylko 8 i pół…
Oskar w drugiej połowie miał już mniej udanych zagrań, ale też trzeba mieć na uwadze, że w drugiej połowie zostaliśmy zdominowani więc i tak udało się naprawdę dużo wycisnąć jeśli chodzi o wynik. Lewy jak zawsze dobre zagrania przeplatał nieudanymi, ale w porównaniu z Drapą i Borem to był dzisiaj z Juande tą jaśniejszą stroną naszej defensywy. Ivan szarpał skrzydłami, więc zmiana na Szczepana zupełnie nieudana i chyba po części też niezrozumiała. Hugo w drugiej połowie zgasł, ale jako jeden z dwóch dostał przynajmniej dobrą zmianę. Bo i Leandro, który wszedł za niego spełnił swoje zadanie i Ema, który zastąpił Bora trochę fizycznie powalczył. No i Samuel. Podtrzymuje to, co pisałem tydzień temu, że jak będzie dostawał dobre podania, to na pewno strzeli tych bramek więcej – pewnie tyle, co wszyscy nasi napastnicy w zeszłym sezonie razem wzięci (Gierman, Adrian i Katsa).
Czyli 8? No to w ch*j ich strzeli.
Ważne, że 3 punkty zostają u nas. Zgadzam sie w wami, obrona martwi, zmiany również. Mieliśmy sporo akcji które można było rozegrać zdecydowanie lepiej. Pod koniec niektórzy już ledwo chodzili.
Jest materiał do poprawy więc niech nasz sztab zabiera sie za analizy.
Co do kibiców to te przyśpiewki dziwne i słabe. Jeszcze niedawno Ruch grał w Gliwicach, a mecze z nimi na kosy nie wyglądały. Na sektorach byli też kibice Wisły i pełna kultura.
Kibice i kibole to dwie różne sprawy.