Jan Motyl. Człowiek, który wychował pokolenia mistrzów

Nie zwalnia tempa, choć skończył już 80 lat. Kilka razy w tygodniu staje na planszy, bierze do ręki szpadę i cierpliwie tłumaczy dzieciom pierwsze zasady fechtunku. Większość z nich nie zdaje sobie sprawy, że trenuje z człowiekiem, który od ponad sześciu dekad współtworzy historię gliwickiej szermierki. Wychował dziesiątki mistrzów Polski, medalistów mistrzostw Europy i świata oraz olimpijczyków. Był trenerem Piasta Gliwice, stworzył Muszkietera, a dziś z takim samym zaangażowaniem prowadzi zajęcia w UKS Kosynier. To opowieść o człowieku, który poświęcił szermierce całe życie – o sukcesach, trudnych wyborach i cenie, jaką przyszło mu za to zapłacić.

Powojenne Gliwice bardzo szybko stały się jednym z najważniejszych ośrodków szermierczych w Polsce. Najpierw sukcesy odnosili floreciści, później szabliści, a następnie szpadziści. W gronie ludzi, którzy przez dziesięciolecia budowali pozycję gliwickiej szermierki, szczególne miejsce zajmuje Jan Motyl.

– Do szermierki trafiłem 62 lata temu. Sąsiad Piotr Kiępa namówił mnie, żebym spróbował. Trafiłem do GKS Gliwice i od razu mi się spodobało. Moim pierwszym trenerem był Albin Majewski. Miałem już 16 lat, ale szybko robiłem postępy i zdobyłem pierwszą klasę sportową – wspomina.

Na wielką karierę zawodniczą było już za późno, dlatego postanowił związać swoje życie z trenerką. Ukończył Akademię Wychowania Fizycznego w Katowicach i rozpoczął pracę szkoleniową. Szybko okazało się, że właśnie w tej roli odnajdzie swoje powołanie.

Przez 25 lat był związany z Piastem Gliwice jako zawodnik i trener szablistów. To spod jego ręki wyszli między innymi Mieczysław Mróz, późniejszy trener reprezentacji Anglii szablistów, Zdzisław Chybowski, Waldemar Czaja, Marian Malisz, Michał Chmielowski, Jacek Molo oraz Adam Mikrut, wicemistrz Polski juniorów.

Szabliści trenowali w legendarnej hali przy Hucie 1 Maja oraz w Technikum Ceramicznym. W tym czasie Piast należał do krajowej czołówki, a największą gwiazdą był Jacek Bierkowski – trzykrotny medalista mistrzostw świata i dwukrotny olimpijczyk, choć jego trenerem był Bogdan Kubicki.

Z czasem Jan Motyl zdecydował się jednak na odważny krok.

– Po wprowadzeniu elektroniki szabla stała się drogim sportem, a poza tym często bywała niesprawiedliwa. Za namową profesora Zbigniewa Czajkowskiego przeszedłem do szpady.

W Piaście Maciej Chudzikiewicz odpowiadał za szkolenie seniorów, a Jan Motyl prowadził młodzież. Efekty przyszły bardzo szybko. Adam Bartos najpierw wygrał Ogólnopolską Olimpiadę Młodzieży w szabli, a rok później został mistrzem Polski juniorów już w szpadzie.

Na początku lat 90. polski sport przeżywał trudny okres. Zakłady pracy wycofywały się z finansowania klubów, wiele sekcji ograniczało działalność lub znikało z mapy sportowej. Właśnie wtedy pojawiła się propozycja, która zmieniła historię gliwickiej szermierki.

– Dyrektor Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 4, Krzysztof Przybyłowicz, zaproponował, aby stworzyć przy szkole klub szermierczy. Razem z Markiem Julczewskim uznaliśmy, że warto z tej szansy skorzystać.

Tak narodził się Muszkieter.

– Nazwę wymyśliłem ja. Autorem logo również jestem ja. Początkowo był to szkolny klub, ale ponieważ miasto nie mogło finansować takiej działalności, założyliśmy stowarzyszenie i powstał Szermierczy Klub Sportowy Muszkieter.

Nowy klub szybko stał się jedną z najlepszych kuźni talentów w Polsce.

– Mieliśmy dużą salę gimnastyczną, obok mniejszą przystosowaną do szermierki. Część sprzętu dostaliśmy z Piasta, część kupiłem za własne pieniądze. Warunki były bardzo dobre i szybko przyszły sukcesy.

W 1993 roku powstała klasa sportowa o profilu szermierczym. To był początek złotego okresu Muszkietera. W kolejnych latach jego zawodnicy seryjnie zdobywali medale mistrzostw Polski, a także sukcesy na arenie międzynarodowej.

Spod ręki Jana Motyla wyszli między innymi Paweł Bönisch, Adam Wiercioch, Dariusz Adamek, Mariusz ZImermman, Michał Adamek,  Filip Broniszewski, Marin Nikiel, Mateusz Antkiewicz, Piotr Kapała, Łukasz Rokosz, Marcel Baś, Lech Dobrzański,  i wielu innych zawodników, którzy później stanowili o sile gliwickiej oraz polskiej szermierki.

– Naszą siłą była rywalizacja. Mieliśmy tak liczną grupę dobrych zawodników, że już na treningach każdy musiał walczyć o swoje miejsce. Dzięki temu medale mistrzostw Polski zdobywaliśmy niemal seryjnie.

Wielu wychowanków z czasem przechodziło do Piasta Gliwice.

– Nigdy nie miałem z tym problemu. To była naturalna droga. Piast miał najlepsze warunki organizacyjne i szkoleniowe. Tam mogli rozwijać się dalej.

Przez ponad dwadzieścia lat Muszkieter był dla Jana Motyla czymś więcej niż klubem. Był jego sportowym dziełem. Nie przypuszczał, że właśnie tam przyjdzie mu przeżyć najtrudniejszy okres w całej trenerskiej karierze.

Po ponad dwudziestu latach budowania Muszkietera nadszedł moment, który Jan Motyl do dziś wspomina z dużym rozgoryczeniem.

– W 2012 roku zakończyła się kadencja władz Muszkietera. Zgodnie ze statutem powinno odbyć się walne zebranie sprawozdawczo-wyborcze . Jak wspomina Jan Motyl, wybory nie zostały jednak przeprowadzone, a dotychczasowy zarząd nadal funkcjonował mimo zakończenia kadencji.

– Na sali było około trzydziestu osób. Otrzymałem zaledwie sześć głosów. W poprzednich wyborach miałem pełne poparcie, a tym razem nie zostałem nawet wybrany do zarządu. To był dla mnie szok.

Jan Motyl postanowił skierować pismo do Urzędu Miejskiego w Gliwicach, przedstawiając swoje zastrzeżenia dotyczące sposobu przeprowadzenia wyborów. W efekcie miasto wstrzymało przekazanie dotacji do czasu wyjaśnienia sytuacji.

– Nie chciałem zaszkodzić klubowi, który stworzyłem. Zgodziłem się na zwołanie nadzwyczajnego walnego zebrania. Jednocześnie postanowiłem, że nie będę już kandydował do zarządu. Chciałem zostać tylko trenerem.

– Budowałem ten klub przez ponad dwadzieścia lat. Atmosfera zrobiła się fatalna i w końcu podjąłem decyzję o odejściu.

Po odejściu Motyla znaczna część jego zawodników opuściła Muszkietera. Większość przeniosła się do Piasta Gliwice, a pozostali zasilili UKS Kosynier. Wśród nich był między innymi Piotr Kapała, który wkrótce zdobył tytuł mistrza Polski juniorów.

Choć rozstanie z Muszkieterem było trudne, Jan Motyl nie zamierzał kończyć pracy szkoleniowej. Już wcześniej, w 1999 roku, założył przy Szkole Podstawowej nr 39 w Gliwicach klub UKS Kosynier. Reforma oświaty spowodowała likwidację szkoły podstawowej, a tym samym  automatycznie zniknęły klasy sportowe w ZSO nr 4, dlatego postanowił stworzyć nowe miejsce do szkolenia najmłodszych.

Kilka lat później rozpoczął współpracę ze Szkołą z Charakterem im. Edyty Stein. Najpierw przy ulicy Górnych Wałów, a następnie przy ulicy Bałtyckiej stworzył kolejną prężnie działającą grupę szermierczą.

Także tutaj bardzo szybko przyszły pierwsze sukcesy. Wśród wychowanków trenera są między innymi siostry Hanna i Maria Szczurowskie, rodzeństwo Kinga i Bartosz Smolarczyk, Aleksander Królikowski, Alicja Świt, Paulina Kępa oraz Małgorzata Łenczyk – medaliści mistrzostw Polski. Swoje największe osiągnięcia odnosili już jako reprezentanci Piasta Gliwice.

Przypomnijmy, że w Gliwicach obowiązuje uchwała Rady Miasta regulująca współpracę klubów szkolących zawodników w tej samej dyscyplinie. W praktyce oznacza to, że po zakończeniu kategorii dzieci Kosynier Gliwice przekazuje swoich zawodników do Piasta Gliwice.

– To bardzo dobry system. Zawodnicy przechodzą do Piasta, bo tam mają najlepsze warunki do dalszego rozwoju. Piast to profesjonalny klub z silną kadrą zawodników i trenerów i dobrze działającym zarządem, który zabezpiecza wszystkie potrzeby. Tak właśnie powinno to wyglądać. W zasadzie tworzymy jeden sportowy organizm – przekonuje.

W Polsce jest 8 trenerów szpady, którzy mogą się szczycić tytułem fechtmistrza. Trzech z nich pracuje w Gliwicach. Maciej Chudzikiewicz i Marek Julczewski szkolą szermierzy Piasta, a Jan Motyl szpadzistki i szpadzistów Kosyniera.

Mimo, że Jan Motyl ma 80 lat, nadal kilka razy w tygodniu prowadzi treningi i wciąż cieszy go każdy sukces swoich podopiecznych, niezależnie od tego, jakie barwy reprezentują.

– Najważniejsze jest to, żeby młodzi ludzie pokochali szermierkę. Medale są ważne, ale najpierw trzeba wychować zawodnika i człowieka.

Przez ponad sześćdziesiąt lat zmieniały się hale, kluby, zawodnicy i pokolenia trenerów. Nie zmieniło się tylko jedno – pasja Jana Motyla do szermierki, dzięki której kolejne pokolenia gliwickich zawodników sięgają po medale mistrzostw Polski, Europy, świata i igrzysk olimpijskich.