Po wymagającym spotkaniu z Lechia Gdańsk piłkarze Piast Gliwice mogą mówić o niedosycie, ale i o dużej satysfakcji. Gra przez ponad 70 minut w osłabieniu sprawiła, że wywalczony remis nabiera szczególnego znaczenia. Po meczu o kulisach spotkania, taktyce i postawie zespołu opowiedział kapitan gliwiczan, Patryk Dziczek.
Już na początku rozmowy pomocnik Piasta podkreślił, że choć jeden punkt nie zmienia znacząco sytuacji w tabeli, to jego wartość w kontekście przebiegu meczu jest bardzo duża.
– Zdecydowanie doceniamy ten punkt, tym bardziej że od około 25 minuty graliśmy w osłabieniu po czerwonej kartce. W pierwszej połowie jeszcze dobrze się broniliśmy, natomiast w drugiej Lechia zagrała bardziej agresywnie, wyżej, chcąc zdobyć trzy punkty. My jednak po raz kolejny pokazaliśmy charakter i udowodniliśmy, że walka do końca się opłaca. Ten punkt zabieramy do domu – przyznał Dziczek.
Kluczowym momentem spotkania była czerwona kartka, która wymusiła całkowitą zmianę organizacji gry zespołu z Gliwic. Jak zaznacza kapitan Piasta, drużyna dobrze odnalazła się w nowych realiach.
– Gra w dziesiątkę to zawsze ogromny wysiłek – więcej biegania, więcej odpowiedzialności. Ustawiliśmy się w systemie 5-3-1, zamknęliśmy środek i staraliśmy się wyprowadzać kontry. Udało się zdobyć bramkę, później wyrównać po rzucie karnym, więc duże słowa uznania dla całego zespołu za pracę w defensywie. Wykonaliśmy ją na naprawdę wysokim poziomie – podkreślił.
Dziczek zwrócił uwagę, że mimo trudnych warunków Piast potrafił realizować założenia taktyczne i stwarzać zagrożenie.
– Przed meczem chcieliśmy momentami schodzić do rozegrania trójką, budować akcje od tyłu i wykorzystywać boczne sektory. Mamy zawodników, którzy potrafią grać jeden na jeden i to chcieliśmy wykorzystywać. Nawet w osłabieniu te elementy były widoczne. Po wyrównaniu mieliśmy jeszcze jedną czy dwie sytuacje, które mogły zakończyć się inaczej, ale wiadomo – grając w dziesiątkę, gdzieś tych sił mogło zabraknąć – ocenił.
Nie zabrakło również indywidualnych wyróżnień. Jednym z bohaterów spotkania był debiutujący w bramce Piasta – Dominik Holec.
– To była decyzja sztabu, kto zagra w tym meczu. Dominik dostał swoją szansę i uważam, że ją wykorzystał. Zagrał dobry mecz i pokazał, że jest bardzo solidnym bramkarzem – powiedział kapitan Piasta.
Duży wpływ na wynik miał także Jakub Czerwiński, który po wejściu na boisko wywalczył rzut karny.
– Mamy bardzo mocną rywalizację w defensywie i trener na pewno ma spory ból głowy przy wyborze składu. Dziś „Czerwo” pokazał, że nawet wchodząc z ławki, może dać drużynie impuls. Wywalczył rzut karny, z którego padła bramka, a do tego wniósł doświadczenie i ambicję na bardzo wysokim poziomie – zaznaczył Dziczek.
Na koniec pomocnik Piasta odniósł się jeszcze do sytuacji w tabeli i perspektyw zespołu.
– Wiemy, jak to wygląda – wszystko jest bardzo wyrównane. Ale jeśli będziemy grać z takim zaangażowaniem i determinacją jak dzisiaj, to o utrzymanie możemy być spokojni – zakończył.
Opracowanie: piast.gliwice.pl/canal+sport






















Jak i sędzia dziś. Oznacza to że będzie ciężko dalej a to tak krótko do szczęścia jest .
wyłączyłem po 27 minucie i wróciłem po 83. Dziękuję, że Wy nie zeszliście z boiska w tym czasie. W zasadzie trzeci raz z rzędu mamy w pierwszych 30 minutach niespodziankę w plecy… oby ostatni raz w tym sezonie. Arkę trzeba zatopić! Spokojnie i na luzie, bez wygłupów
Dokładnie zrobiłem to samo z tym że zdążyłem zobaczyć karnego:)))
Myśliwiec dostał pozwolenie na spuszczenie Piasta więc robi co trzeba- ty powinieneś mieć zakaz wstępu na stadion w Gliwicach tak jak Podolski. Wystarczy ze pokaże ten komentarz komu trzeba i to sie da załatwić. Miejsce dla upośledzonych umysłowo jest w Tworkach a nie na stadionie.
Małe sprostowanie-nie Podolski tylko to 2 określenie
Na 100% seal to ukryta opcja żabolska(kiedyś jego ulubieniec posługiwał się tym określeniem)
Tych rewelacji szkoda powoli komentować. Ja post poniżej już tego Pana określiłem…
Seal o ile potrafisz odpisać nie mijając się z prawdą-co ci daje opluwanie klubu, piłkarzy, oraz zarządu?
Końcówkę zeszłej rundy graliśmy z młodym Borowskim na obronie-wyglądało to lepiej niż przyzwoicie
I mam nadzieję iż ta rundę również zagramy z Borowskim już do końca
Emma jakoś mnie nie przekonuje
A ja z kolei oglądałem mecz od dechy, do dechy. Tylko na karny przymknąłem oczy. Ufff!
Też obejrzałem cały choć po czerwonej z niewielkim już zapałem. Nadal jesteśmy słabi, nadal łapiemy głupie kartki i tak samo piłkarze, jak i trener jest anemiczny.
No nic, byle się utrzymać choć będzie to bardzo trudne.