Na zakończenie 24. kolejki PKO BP Ekstraklasy Arka Gdynia pokonała na wyjeździe Wisłę Płock 3:0 i uciekła ze strefy spadkowej. Nie jest to dobra wiadomość dla Piasta Gliwice. Drużyna z Okrzei ma już tylko jeden punkt przewagi nad miejscem spadkowym, które zajmuje Legia Warszawa.
To nie jedyny powód do niepokoju. Podopieczni Daniela Myśliwca są nieskuteczni w ataku i popełniają coraz więcej błędów w defensywie, co może świadczyć o wkradającej się w ich grę nerwowości. Tak często bywa, gdy bardzo chce się osiągnąć wynik, a ten nie przychodzi. Piast nie potrafi też rozegrać dwóch równie dobrych połów. W Krakowie pierwsza była fatalna, a druga bardzo dobra. W Gliwicach – odwrotnie: pierwsza wyglądała nieźle, natomiast druga była już wyraźnie słabsza.
Na plus zaprezentował się Grzegorz Tomasiewicz, który był najlepszym zawodnikiem Piasta w tym spotkaniu i zdobył jedynego gola dla gospodarzy. Było to jego pierwsze trafienie w tym sezonie.
– Z przebiegu meczu czuliśmy, że powinniśmy wygrać. Zagłębie zagrało bardzo wyrachowany futbol i strzeliło nam trzy bramki. Z perspektywy całego spotkania wygrali zasłużenie, bo zdobyli o dwie bramki więcej. Szkoda, bo czułem, że zapunktujemy. Tym bardziej że pierwsza połowa była w naszym wykonaniu naprawdę dobra i mieliśmy swoje akcje. Po bramce na 1:2 rywale przejęli jednak kontrolę nad meczem – powiedział pomocnik w rozmowie z redakcją oficjalnej strony klubu.
Przed drużyną Daniela Myśliwca jeszcze dziesięć spotkań, a więc do zdobycia pozostaje 30 punktów. Już teraz wiadomo jednak, że każde z tych spotkań będzie małym finałem – jak mawiał śp. Ángel Pérez García – bo niemal każdy z rywali Piasta walczy albo o utrzymanie, albo o miejsce dające grę w europejskich pucharach.






















Zapowiada się, że wszystko będzie rozstrzygać w ostatnich minutach ostatniej kolejki. Wszystkim o słabym sercu polecam już się przygotowywać. Zadbać o dietę, więcej ruchu i odstawić używki. Będzie się działo.
Niestety mam wrażenie, nasi piłkarze w meczach na własnym boisku z przeciwnikami typu Motor, Zagłębie itp już przed meczem dopisują sobie punkty, że klepanie bez sensu na środku boiska tworzy z nich jakiś jakościowych graczy lepszych od innych. Potem przychodzi indywidualny błąd szybka akcja i wszyscy zdziwieni, że piłka w naszej siatce. Nie widzę u większości determinacji i przekonania, że w tej lidze bez zapieprzania nic się nie da osiągnąć. Jeżeli to się nie zmieni nic nie ugramy i lecimy z hukiem z ligi.