Piast Gliwice przegrał w 22. kolejce PKO BP Ekstraklasy z Motor Lublin 1:2. Spotkanie było wyrównane, obie drużyny stworzyły sobie sytuacje, ale skuteczniejsi okazali się goście. Po końcowym gwizdku głos zabrał trener Piasta, Daniel Myśliwiec, który nie ukrywał rozczarowania wynikiem, ale jednocześnie podkreślał postęp w grze swojego zespołu.
„Pragnęliśmy zwycięstwa”
Szkoleniowiec zwrócił uwagę, że jego zespół wyszedł na boisko z dużą determinacją, szczególnie w kontekście poprzedniej porażki.
– Myślę, że bardzo pragnęliśmy zwycięstwa, bo po to walczymy i po to pracujemy. Nie mamy nawet remisu, zostajemy z niczym. Patrząc z perspektywy ostatniego meczu, w którym przegraliśmy 0:3, dziś zaprezentowaliśmy się o wiele lepiej, a mimo to przegraliśmy – mówił trener.
W jego głosie wybrzmiewał smutek i żal, ale daleko było do dramatyzowania sytuacji. – To poczucie rozgoryczenia będzie trzymało się krótko, do najbliższego treningu. Nie powinniśmy mieć poczucia katastrofy. Po prostu trzeba robić swoje – podkreślał.
Postęp mimo braku punktów
Myśliwiec zaznaczył, że zespół jest na etapie budowania i doskonalenia mechanizmów gry, które zaczynają funkcjonować coraz lepiej.
– Wcześniej punktowaliśmy bardzo dobrze i te punkty dały nam komfort pracy. Wypracowujemy pewne mechanizmy i widać, że zaczynają funkcjonować coraz lepiej, choć jeszcze nie tak, jakbyśmy chcieli. To jest koszt etapu, na którym jesteśmy – tłumaczył.
Trener zwrócił uwagę, że Piast wykonał w tym meczu wystarczająco dużo, by myśleć o komplecie punktów. – Zbliżamy się do naszego celu, czyli gry dobrej, atrakcyjnej i skutecznej. Dziś ta gra nie była idealna, ale była wystarczająca, żeby zgarnąć trzy punkty. Zrobiliśmy dużo, żeby wygrać, a mimo wszystko okazało się to zbyt mało – przyznał.
Jednocześnie szkoleniowiec wierzy, że utrzymanie obecnego trendu – zarówno w kreowaniu sytuacji, jak i w ograniczaniu atutów rywala – przełoży się na kolejne zwycięstwa.
– Mam nadzieję, że to, co my kreujemy i to, na ile pozwalamy przeciwnikowi, będzie wyglądało podobnie. Wtedy częściej będziemy się cieszyć z wygranych – dodał.
Bez usprawiedliwień po decyzji VAR
W doliczonym czasie gry Piast doprowadził do wyrównania po bramce Andreasa Katsantonisa, jednak po analizie VAR gol nie został uznany. Trener został zapytany o tę sytuację, ale nie chciał jej oceniać.
– Nie oglądałem tej sytuacji, żeby mieć furtkę do niewypowiadania się. Wychodzę z założenia, że wszystko jest w naszych rękach. Nie możemy rozmawiać o meczu z perspektywy jednego wydarzenia, skoro mieliśmy 90 minut wcześniej, by go rozstrzygnąć – zaznaczył stanowczo.
Szkoleniowiec wskazał na konkretne momenty, które jego zdaniem mogły zmienić losy spotkania. – Było dużo sytuacji, nad którymi możemy popracować. Choćby okazje Germana czy Hugo, momenty, w których byliśmy spóźnieni albo zwlekaliśmy z decyzją. Baza jest wystarczająco duża, by takie mecze wygrywać wcześniej i nie doprowadzać do nerwowej końcówki – analizował.
Czas na spokojny tydzień pracy
Na zakończenie trener podkreślił, że nadchodzący tydzień będzie dla zespołu ważny pod względem przygotowań.
– Cieszę się, że przed nami wreszcie pełny tydzień pracy. Będę mógł bardziej precyzyjnie przygotować drużynę do kolejnej potyczki – zapowiedział.
Piast przegrał wyrównane spotkanie i spadł w tabeli, ale z wypowiedzi szkoleniowca jasno wynika, że w drużynie nie ma paniki. Jest rozczarowanie, jest niedosyt, ale przede wszystkim jest przekonanie, że obrany kierunek pracy jest właściwy. Teraz kluczowe będzie potwierdzenie tego już w następnym meczu – tym razem nie tylko dobrą grą, ale i punktami.






















Nie wiem czy to postęp to granie do tyłu i zatrzymywanie prawie każdej akcji 25 metrów przed bramką przeciwnika. Może się nie znam ale chyba nie tędy droga przeciwnik się ustawia do obrony i można tylko pomarzyć o strzeleniu bramki. Coś to Panie Myśliwiec nie wychodzi. Barkowski na ławkę na chwilę niema co się upierać i dać szansę innym.
Gramy po prostu wolno, za wolno. Trenerze! Trzeba naszą grę zdynamizować, bo w pewnym momencie jest start, a potem hamulec ręczny. I okazuję się, że można grać z werwą , tak jak wczoraj ostatnie 20 minut. Rotacja w składzie konieczna…
Job Wrocław -zdynamizuje atak
Jest myśl trenerska-może jakiś kurs warto zrobić
I zamiast chwalić się job Wrocław będzie można pochwalić się wpisem:byłem na meczu-job Gliwice
Synek. A wieczorem rączki na kołdrę i żebyś się nie zabawiał… 😉
Job Wrocław zwyrodnialcu-nie mierz wydrukach swoją miarą !
Nie mierz wszystkich swoją miarą
Zbyt dużo w ostatnich 15 minutach a to za mało bo mecz trwa 90 minut.
Ku*wa jak to jest ze bankrut z Zabrza jest tak aktywny na rynku transferowym a my ni chu*a wzięli dwóch młodych ze stali teraz znów jakiś Czech na obronę przymierzany.
Bo oni mają Podolskiego a mu wolno wszystko i wszędzie kopać popychać bić po gębie i decydować kto ma grać kto ma być kupiony a kto nie i to taka różnica między Piastem a Gornikiem
Akurat ogarniają ten temat. W sezonie mają sprzedaż za ponad 7M€, więc mają większe możliwości.
Oni ogarniają my nie