Jerzy Cich – pożegnanie i wspomnienie, zdjęcia

W środę, 16 maja 2012 roku na Cmentarzu Leśnym w Monachium odbyła się smutna uroczystość ostatniego pożegnania, obok Jerzego Klejnota, najwybitniejszego trenera piłkarskiego, jaki urodził się i wychował w Gliwicach – Jerzego Cicha. W piątek (18.05.) o godz. 18:00 w Kościele pod wezwanie Św. Bartłomieja w Gliwicach odbędzie się Msza Święta w jego intencji. W ostatniej drodze oprócz znajomych, rodziny, towarzyszyli mu też Lesław Dunajczyk, Kazimierz Gontarewicz i  Reiner Murek, byli piłkarze Piasta Gliwice i GKS Gliwice

ZOBACZ ZDJĘCIA Z CEREMONII POGRZEBOWEJ

– Był jak  prawdziwy ojciec. Jako  trener bardzo wymagający, wymagał wyników, ale sprawiedliwy. Potrafił docenić, gdy ktoś się starał i zganić, gdy ktoś się obijał. Umiał też wysłuchać, wesprzeć, wyjątkowy człowiek – wspomina legendarnego trenera Reiner Murek, jeden z jego licznych wychowanków.

Jerzy Cich miał wyjątkową zdolność znajdowania i szlifowania piłkarskich diamentów. Organizował turnieje dzikich drużyn i tam znajdował swoich przyszłych zawodników, późniejszych reprezentantów Polski – Wszystkich nas wyłapał na turniejach dzikich drużyn. Nasze zespoły nazywały się Światowid Gliwice, Honwed, Zryw. Tam zaczynali  Musiałek, Gerlich, Szaciło, Rusin. Z dzikich drużyn przyszli też Lubański i Marx. W turnieju mogła wygrać jedna drużyna, ale z każdej Cich typował jednego zawodnika, któremu dawał potem szansę uczestnictwa w treningach – dodaje Murek.

Ostatnie pożegnanie odbyło się na Cmentarzu Leśnym  w Monachium. W ceremonii wzięło udział około 60 osób. Oprócz najbliższej rodziny, małżonki Krystyny, córki, syna i wnucząt  obecna była delegacja z Gliwic. W ostatniej drodze panu Jerzemu towarzyszyli m.in. Kazimierz Gontarewicz i Lesław Dunajczyk, którzy złożyli przygotowany przez Ryszarda Kałużyńskiego wieniec z emblematami piastowskimi. Na kolejnej wiązance widzimy już w języku niemieckim, słowa pożegnania od Reinera Murka i Reinera Kuchty. Obaj pochodzą z Gliwic, grali w naszych klubach, ale na stałe mieszkają w Niemczech. Na pogrzebie natomiast zabrakło Włodzimierza Lubańskiego, ulubionego wychowanka Cicha, czego nie mogła odżałować małżonka Krystyna.

Profesor Jerzy Cich jeszcze w wieku 75 lat wykładał na monachijskiej Politechnice. Był wprawdzie sportowcem, ale z wykształcenia inżynierem. W Niemczech pracował z młodzieżą w samym Bayer Monachium. Do ostatnich , swoich dni wspominał ten okres swojego życia, kiedy   pracował w Piaście.

Jerzy Cich, jeszcze za życia poprosił, aby w kaplicy zagrano mu polską piosenkę Piotra Szczepanika – pt. „Goniąc Kormorany”. Mszę i ceremonię poprowadził polski ksiądz. Natomiast „Ave Maryja” zagrała wnuczek i wnuczka.

Opracowanie: Grzegorz Muzia

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze