58 lat minęło od czasu, gdy Kazimierz Przybylski po raz ostatni wybiegł na murawę stadionu jako piłkarz gliwickiego Piasta. Niewielu, nawet najstarszych kibiców pamięta te lata, a tego momentu to już chyba nikt. W minioną sobotę, były kapitan Piasta znów wyszedł na murawę, tym razem nowego stadionu przy ul Okrzei, by odebrać kwiaty i jubileuszową koszulkę z okazji 90 urodzin od władz Piasta. Kibice przywitali go owacjami na stojąco i zaśpiewali mu 100 lat. W oczach Pana Kazimierza pojawiły się łzy wzruszenia i szczęścia.
Pomysł, aby najstarszemu, żyjącemu piłkarzowi Piasta właśnie w ten sposób złożyć urodzinowe życzenia wyszedł od synowej, która kilka tygodni temu skontaktowała się z Piast.Gliwice.pl nieśmiało pytając, czy jest to realne. Jako że nie jesteśmy już oficjalnym portalem klubu skierowaliśmy ją do prezesa Piast S.A. Józefa Drabickiego, który bez

mrugnięcia okiem na to przystał. Uhonorowanie w ten sposób piłkarza, który pamięta dni, gdy w Gliwicach tworzył się Piast to niewątpliwe zaszczyt dla klubu i radość dla zawodnika i jego rodziny.
Kazimierz Przybylski urodził się we w Lwowie. W 1936 r. rozpoczął swoją przygodę z piłką w klubie o nazwie TSL – Lwów (Towarzystwo Szkoły Ludowej). Dwa lata później razem z drużyną wygrał jedną z grup i w sierpniu 1936 r. uczestniczył w turnieju z udziałem drużyn z trzech województw, którego mistrz miał wziąć udział w rozgrywkach o mistrzostwo kraju. Jego zespól dotarł do ćwierćfinału. W sierpniu 1939 r. zadebiutował w seniorach. 17 IX do Lwowa wkroczyły wojska radzieckie. Tamtejsze kluby przemianowano na „Spartak”, „Dynamo”, a pan Kazimierz trafił do „Lokomotiw”. W 1941 r., już pod okupacją niemiecką zespoły rozwiązano. W 1944 r. został żołnierzem pierwszego Pułku Ułanów. W 1947 r., po demobilizacji przyjechał do Gliwic, gdzie od razu trafił do KS „Piast”. Piłkarska kariere zakończył w wieku 32 lat, z powodu kontuzji kolana.






















