Łukasz Krzycki ostatni raz w meczu ligowym zagrał 13 kwietnia w meczu z Termaliką Bruk Bet Nieciecza. 13-stka okazał się dla niego pechowa, bo już w 38 minucie musiał opuścić plac gry. Uraz początkowo nie wydawał się zbyt poważny. Już po kilku dniach obrońca chciał wrócić do składu, ale ból okazał się silniejszy. Sytuacja ta powtórzyła się jeszcze kilkakrotnie. „Krzyniu” wyzdrowiał chyba w najważniejszym dla jego kariery momencie, czyli przed decydującymi meczami o awansie do Ekstraklasy
Już w środę przed meczem z Dolcanem indywidualnie trenowałem i wszystko wskazywało na to, że w sobotę mogę być do dyspozycji trenera. W czwartek, piątek już nic mi nie doskwierało, i w sobotę na odprawie ostatecznie zapadła decyzja, że zagram. Cieszę się bardzo, bo stres i obawy o ewentualne odnowienie się kontuzji były – opowiada o swoim powrocie Krzycki.
Gdy na środku obrony w zespole Piasta pojawia się zawodnik oznaczony nr 15, to kibice z większym spokojem mogą patrzeć na to co, dzieje się na murawie. Kolejarz choć naznaczony mianem najlepiej grającej drużyny na wyjazdach w sobotę nie błyszczał, dlaczego? – Bo myśmy tak dobrze grali – bez namysłu odpowiada Krzycki.
Mimo uważnej i mądrej gry w wykonaniu gospodarzy, pierwsza bramka w tym meczu padła dopiero w 60 minucie, co w przypadku Piasta jest rzadkością – Sytuacja cały czas była pod kontrolą. Staraliśmy się grać swoje, nie panikować, nie szarpać, aby mieć siły do samego końca. Taktyka ta jak widać po końcowym wyniku sprawdziła się – wyjaśnia obrońca Piasta
Gliwiczanie zagrali na zero z tyłu, prawie bezbłędnie w zasadzie w defensywie. Co spowodował w ciągu miniony trzech dni tak radykalną zmianę charakteru zespołu gospodarzy – Mecz jak mecz, dostarczył sporo emocji. Specjalnie się jednak nie różnił od poprzednich spotkań, które rozgrywaliśmy tu na Okrzei – nie widzie większej różnicy Krzycki
Niebiesko-czerwoni są już o krok od Ekstraklasy. Może być tak, że jedno zwycięstwo wystarczy, aby cieszyć się z gry w najwyższej lidze. Czy gliwiczanom nie zabraknie koncentracji i motywacji w tych ostatnich pojedynkach – Nie ma prawa nam jej zabraknąć i zrobimy wszystko, aby potwierdzić to na boisku – deklaruje piłkarz
Opracowanie: Grzegorz Muzia
Foto: Michał Duśko





















