W swoim drugim meczu sezonu 2025/26 Piast doznał drugiej porażki. Gliwiczanie przegrali z Wisłą Płock 0:2. Podopieczni Maxa Moeldera, oprócz tego, że potrafili wymienić kilkadziesiąt podań w środku pola, nic więcej nie pokazali i zasłużenie przegrali.
Max Molder, zgodnie zresztą z przewidywaniami nie dokonał żadnych zmian w składzie. Co więcej do Płocka zabrał tych samych zawodników, którzy byli w kadrze na mecz z Górnikiem. Decyzja zrozumiała, bo po meczu z Górnikiem, choć przegranym, chwalono drużynę z Gliwic. W zasadzie do tego, by Szwed zaliczył udany debiut w Ekstraklasie zabrakło bramek.
Wisła Płock, choć to beniaminek, weszła w ten sezon z przytupem, bo zaczęła od dwóch zwycięstw, a to zawsze rozbudza wyobraźnię. Warto jednak przypomnieć, że w sezonie w którym Wisła spadła z Ekstraklasy, początek miała bardzo dobry. Po rundzie jesiennej płocczanie zz 28 punktami zajmowali 6 miejsce, by na koniec sezonu spaść do I ligi.
Początek tego spotkania w wykonaniu Piasta był podobny jak i w starciu z Górnikiem. Gliwiczanie mieli inicjatywę, szybko przemieszczali się pod bramkę gospodarzy. Były dośrodkowania, próba strzału Dziczka, rzut rożny, ale na sytuację bramkową to się nie przełożyło. Po 10 minutach Wiśle udało się wyrównać grę i coraz częściej miejscowi zaczęli zagrażać bramce pilnowanej przez Frantiska Placha, głównie po kontrach. Efekt tego był taki, że po pół godzinie gry Piast miał sporą przewagę w posiadaniu piłki, ale więcej strzałów oddali płocczanie (4:1). Z tego tylko jeden był celny. W 29 min Jime sprawdził czujność Placha. Między 35 a 39 min zawodnicy Piasta pograli w „bilarda”. Gliwiczanie długo nie oddawali piłki, jednak nie potrafili podejść nawet pod szesnastkę. Skończyło się na stracie i nieudolnej kontrze płocczan. Potem gliwiczanie kontynuowali grę w „dziada”, a Wisła cierpliwie czekała na swoja okazję i w 44 minucie dopięli swego. Po przejęciu piłki – Nowak zagrał do Kuna, ten przerzucił piłkę wzdłuż linii pola karnego, a akcję tę strzałem głową skutecznie zamknął Jime i to gospodarze schodzili na przerwę prowadząc 1:0. To co Piast zaprezentował w pierwszej połowie to była taka pseudo dominacja. Z taką grą nie można było marzyć o zremisowaniu. Niewątpliwie więc na drugą połową gliwiczanie musieli zmienić swój pomysł na ten mecz.
Druga połowa zaczęła się obiecująco dla gości, bo w 51 minucie Drapiński oddał pierwszy celny strzał. Było to mocne uderzenie, ale dokładnie w to miejsce, gdzie stał bramkarz Wisły. To był efekt bardziej odważnej gry gliwiczan. Potem jednak Piast wrócił do swoje gry, czyli wymiany licznych podań,a gospodarze czekali na kolejną swoją okazję i mieli ją w 56 minucie. Po kolejnym przejęciu piłki i szybkiej akcji, Nowak uderzył z dystansu, Plach przeniósł piłkę nad poprzeczką. W 61 minucie było już jednak 2:0. Custović mając dużo czasu i miejsca, bo zostawil go Tomasiewicz, dograł do Kuna, a ten przymierzył z 17 metra pod poprzeczkę i choć Plach wiedział, gdzie piłka poleci, to nie zdołał tego obronić. Co więcej piłka jeszcze odbiła się najpierw od poprzeczki, a potem od jego pleców i wpadła do bramki. W efekcie gol został zaliczony jako samobójczy. Czas płynął, a Piast nie potrafił sobie stworzyć sytuacji. Grę gliwiczan nieco rozruszał Sanca, który w 62 min zmienił Chrapka. To po jego zagraniu w 79 minucie Kamiński tak interweniował, że trafił w słupek własnej bramki. W 86 minucie Leśniak, który wcielił się w rolę ostatniego stopera, ratował Piasta przed utratą trzeciego gola. W końcówce jedynym zawodnikiem, który jeszcze wierzył, że można odmienić losy tego meczu był Quentin Boisgard. Sam Francuz meczu jednak nie wygra. Gliwiczanie przegrali drugi mecz z rzędu, nie strzelili gola i najbliższe dwa tygodnie spędzą w strefie spadkowej.
Płock, stadion im. Kazimierza Górskiego – 01.08.2025, g. 20:30
Wisła Płock – Piast Gliwice 2:0 (1:0)
Bramki:
1:0 – 44`Jorge Jiménez Rodríguez
2:0 – 61` Frantisek Plach (sam)
Wisła: 12. Rafał Leszczyński – 2. Kevin Čustović (88, 16. Fabian Hiszpański), 4. Marcus Haglind-Sangré, 35. Marcin Kamiński, 19. Andrias Edmundsson, 14. Dominik Kun (88, 25. Nemanja Mijušković) – 11. Jime (84, 6. Krystian Pomorski), 8. Dani Pacheco, 30. Wiktor Nowak – 66. Iban Salvador (68, 3. Aleksandre Kalandadze), 20. Łukasz Sekulski (84, 22. Piotr Krawczyk).
W rezerwie: 1 Stanisław Pruszkowski, 5 Bojan Nastić, 7 Dawid Barnowski, 91 Gleb Kuczko, 27 Bartosz Borowski, 37 Oskar Tomczyk
Trener: Mariusz Misiura
Piast: 26. František Plach – 20. Grzegorz Tomasiewicz (80, 31. Oskar Leśniak), 4. Jakub Czerwiński (88, 5. Juande Rivas), 29. Igor Drapiński, 55. Emmanuel Twumasi – 77. Erik Jirka (88, 23. Szczepan Mucha), 17. Quentin Boisgard, 10. Patryk Dziczek, 6. Michał Chrapek (62, 11. Leandro Sanca), 7. Jorge Félix – 63. Gierman Barkowskij.
W rezerwie: 33 Karol Szymański, 79 Dawid Rychta, 28 Filip Borowski, 36 Jakub Lewicki, 19 Kamil Lubowiecki, 27 Justin Daniel, 23 Szczepan Mucha
Trener: Max Molder
żółte kartki: Haglind-Sangré, Iban Salvador – Boisgard, Dziczek, Drapiński, Twumasi.
Sędziowali: Patryk Gryckiewicz (Toruń) – Marcin Boniek i Bartosz Kaszyński (liniowi). Sylwester Rasmus (techniczny). VAR: Paweł Raczkowski i Tomasz Listkiewicz.
widzów: 9721.























Po takim meczu ja jestem jedynie ciekawy jak długo działacze będą dawać się nabierać na pierdolenie o jakimś wydumanym pressingu? Przecież to jest żenada,
I niech nikt nie wypisuje rozprawek o fatalnej kadrze, bo Płock załatwił nas Dominikiem Kunem i Sekulem.
Tu po prostu widać kto wytrenował NIEZBĘDNE podstawy, a kto podszedł do tematu od dupy strony zapominając o najważniejszym czyli grze pod bramką.
Narzekaliśmy na Vuko – czasami całkiem słusznie – ale to co porobił z drużyną ten Szwed to jakaś kpina…rozumiem trener z koncepcją, na lata itd…ale żeby zaczynać potem od trzeciej ligi to chyba nie o to tutaj chodzi. Zespół totalnie rozbity nie mający pojecia o grze ofensywnej, najgroźniejsza ijedyna sytuacja bramkowa po „strzale” obrońcy Wisły w słupek no dramat.
Trzeba być obiektywnym. Wciąż wierzę, że to zaskoczy. Choć drugi mecz nie napawa obiektywnie co do następnego spotkania.Poza tym , że skład jest nowy, to chyba trenerem myślał , że Jurka, Chrapkę, Dziczek i Felix, pociągnął zespół, a raczej jest niespodzianka. Chaos… Niestety
Ten styl gry Muldera nie pasuje do Piasta, słynęliśmy z obrony, graliśmy z kontry przynosiło to punkty, a teraz gramy podawankami ale do 40 m od bramki przeciwnika,bez polotu, szybkości, aż prosi się o dłuższe podanie, albo klepkę z wyjściem na pozycję do przodu, tego nie ma, Wisła poczekała na nas, grajcie sobie, w kontrze zostawili dwóch zawodników po stronie bocznego obrońcy Tomasiewicza { o zgrozo} i się zaczęło, w 60 minucie jak nie w przerwie należało zmieniać, ale Viking uznaje że ławki nie ma i dobrze gramy, skoro nie zmienia. Nie mamy pieniędzy na odprawy trenerów jak po pięciu kolejkach będzie ZERO pkt, musi więc coś się zmienić.
W Wiśle jest z 10 cm. To 1/3 mojego penisa. To sporo jak na penisa, ale nie dużo jak na królowe polskich rzek. Nawet w dawnej stolicy Polski. Z cala sympatią dla miłego pana ze Szwecji, ale wyglądaliśmy dzisiaj jak zbieranina pajacy, a nie drużyna z pomysłem.
Trzy lata kontraktu dla tego Szweda.
Ktoś powinien beknąć za to. Niech do końca czerwca 2028 roku płaci pensję temu trenerowi z 2 ligi szwedzkiej Pan Piworowicz. Skoro tyle godzin przegadali przed podpisaniem kontraktu.