W sobotę, Piast stoczy kolejną bitwę w wojnie, której stawką jest Ekstraklasa. Do Gliwic tym razem zawita zespół mający realne szanse na awans, czyli Kolejarz Stróże. Gospodarze będą mieli przewagę psychologiczną. Ewentualny remis nie wykluczy ich bowiem z gry o najwyższe cele, a zwycięstwo mocno do tego przybliży. Goście natomiast muszą wygrać, aby jeszcze móc liczyć się w walce o zajęcie jedngo z dwóch, pierwszych miejsc.
Historyczny awans do I lgi Kolejarza zbiegł się ze spadkiem Piasta z Ekstraklasy. Drużynie ze Stróże nikt nie dawał większych szans nawet na utrzymanie. Na koniec premierowego w I lidze sezonu Kolejarz zajął jednak 12 miejsce. Mówi się, że dla beniaminków dużo trudniejszy bywa drugi rok. Ta teoria jednak w przypadku tego zespołu się nie potwierdza. W obecnym sezonie team prowadzony przez byłego piłkarza amerykańskich klubów (Wisła Chicago, Orły Chicago i Cracovia Chicago), a
potem szkoleniowca m.in. Górnika Zabrze, Stali Stalowej Woli czy Świtu Nowy Dwór Mazowiecki – Przemysława Cecherza jest największą rewelacją zaplecza Ekstraklasy. Kolejarz może pochwalić się zwycięstwami nad całą czołówką tabeli. Niedawno przekonała się o tym Pogoń Szczecin, a wcześniej Arka Gdynia, która po porażce z najbliższym rywalem Piasta została wyłączona z walki o awans.
Kolejarz nie ma sobie równych na wyjazdach. 33 zdobyte punkty w 16 meczach już dziś dają temu zespołowi tytuł najlepiej grającej drużyny na boiskach przeciwnika. Skąd ten fenomen? – Nasze boisko jest zbyt małe, płyta nienajlepsza. Drużyną przyjezdnym łatwo się jest na nim bronić i grać z kontry, a nam trudniej atakować – wyjaśnia Maciej Kowalczyk, napastnik Kolejarza. Opinię o rywalu, jako drużynie dobrze spisującej się na boiska rywali potwierdza Jakub Szmatuła – Kolejarz dobrze gra na wyjazdach. Obserwowaliśmy kilka ich meczów i na pewno w sobotę będzie bardzo ciężko – ocenia bramkarz Piasta
Dobra gra n boiskach przeciwnika i trochę też zdobytych punktów u siebie, sprawiło, że Kolejarz ma na koncie 50 oczek i wciąż realnie może myśleć o awansie, co jest również zaskoczeniem dla Kowalczyka. – Mamy dobry i doświadczony zespół. Może przed sezonem nie zakładaliśmy sobie aż tak wysokiego miejsca, ale wiedziałem, że stać nas na pewno na górną część tabeli – mówi Kowalczyk. Ten 35-letni piłkarz strzelił już dla Kolejarza 5 goli i ma bardzo ciekawą piłkarską przeszłość. Występował m.in. w Arsenale Kijów i Lechii Gdańsk. O jego umiejętnościach miał już okazje przekonać się boleśnie Piast i to w tym roku. W ostatnim rozegranym w przerwie zimowej sparingu Kowalczyk gliwiczanom strzelił dwa gole. Kolejarz wygrał to spotkanie 3:2, mimo że gliwiczanie prowadzili 2:0. Nie będzie on jednak tym razem miał wsparcia ze strony najskuteczniejszego strzelca drużyny ze Stróże. Za nadmiar żółtych kartek pauzuje bowiem autor 7 trafień – Janusz Wolański.
Mocną stroną tego zespołu jest obrona. Trzymają ją znani z Ekstraklasy piłkarze: Witold Cichy i Krzysztof Markowski W linii pomocy też znajdziemy kilku ciekawych zawodników, a w ataku może grać Krzysztof Gajtkowski, który niegdyś strzelał gole dla GKS Katowice, Lecha Poznań czy Korony Kielce.
W zespole Piasta sytuacja kadrowa bez większych zmian w porównaniu do ostatniego meczu. Nikt nie ubył za kartki czy z powodu kontuzji. Natomiast do dyspozycji Marcina Brosza powinien już być Paulauskas.
Tym razem gliwiczanie przygotowywali się wg znanego wcześniej rytmu. Spokojne treningi i jednodniowe zgrupowanie przed samym pojedynkiem. Mimo że Kolejarz jest w dobrej formie i zajmuje wysokie miejsce w tabeli, to faworytem sobotniego starcie będzie Piasta. Gliwiczanie pokazali w ostatnich dwóch spotkaniach, że łatwo przychodzi im zdobywanie goli, co niweluje nie najlepszą grę w destrukcji.
Mecz ten rozpocznie się o godz. 19:00.
Opracowanie Grzegorz Muzia





















