Bezbramkowym remisem zakończył się pojedynek między Piasta a Radomiakiem i jest to wynik, którego można było się spodziewać, bo obu drużynom zagwarantował utrzymanie w Ekstraklasie. Pierwsza połowa dla Piasta, druga dla Radomiaka. Emocje jednak były dopiero w samej końcówce, kiefy do Dziczek i gale byli bliscy zdobycia gola.
Piast ostatnich dwóch spotkań do udanych nie mógł zaliczyć. Gliwiczanie szczęśliwie zremisowali z Koroną Kielce i przegrali z Lechią Gdańsk. W nieco lepszych nastrojach mogli być radomianie, którzy w poprzedniej kolejce potrafili wywalczyć punkt w meczu z Lechem Poznań, choć przegrywali 0:2. W obu ekipach z pewnością liczono, że w tym spotkaniu będą w stanie podnieść z murawy komplet punktów, choćby po to, aby poprawić sobie humory. Pierwszy kwadrans nie przyniósł jednak spodziewanych emocji. Przeważał Piast, ale jedyne zagrożenie gliwiczanie stwarzali po stałych fragmentach. Najpierw strzał Zadadki po rykoszecie wylądował za końcową linią, za chwilę Dziczek główkował, ale też niecelnie. W końcu Szczepański wykonując rzut wolny sprzed linią pola karnego przeciągnął dośrodkowanie z rzutu wolnego. W 19 min wreszcie udało się stworzyć dogodną sytuację. Bardzo dobrą piłkę do Kostadinova posłał Szczepański, Macedończyk był sam na sam z bramkarzem Radomiaka, jednak posłał piłkę ponad bramką. Po pół godzinie gry kibice wciąż bramek nie zobaczyli, ale optycznie lepiej prezentował się Piast. Trzeci kwadrans tej odsłony nie przyniósł zmiany wyniku i jakiś dodatkowych emocji. Goście ograniczali się do obrony, gospodarze próbowali znaleźć dziurę w tym „autobusie”, ale bez powodzenia. Grę gliwiczan można byłoby określić jako poprawną.
Początek drugiej połowy był już bardziej wyrównany. Radomianie bowiem przestali się kurczowo bronić i zaczęli częściej gościć pod bramką Placha. Taka postawa przyjezdnych dawała też szanse gospodarzom na wyprowadzenie skutecznej kontry. Długo jednak żaden z bramkarzy nie miał okazji do wykazania się. W 60 minucie trener Radomiaka dokonał trzech zmian jednocześnie. Na murawie zameldowało się trzech Portugalczyków. Również i Aleksandar Vuković zdecydował się dokonać roszad. Piasecki zastąpił Rosołka. Za chwilę wprowadzony Alves dwukrotnie postraszył Placha. Ten ostatni udanie interweniował pod swoją bramkę wybijając dośrodkowanie. W 66 minucie najszybszy pilkarz Ekstraklasy – Capemba, już wychodził sam na sam z bramkarzem Piasta, ale świetnie zachował się Zadadka, który do końca walczył o to, by zawodnik Radomiaka nie oddał celnego strzału. Potem gra się wyrównała i niewiele się działo. Dopiero w 75 minucie na murawie pojawił się Chrapek. Brak tego pomocnika w podstawowym składzie był niespodzianką, ale można się domyśleć, że było to spowodowane problemami zdrowotnymi. W Piaście wszedł też Thierry Gale. Czym było bliżej końca tego meczu tym mocniej naciskali goście. W 78 minucie Capemba próbował umieścić piłkę tuż przy słupku, ale Plach nie dal się zaskoczyć. Za chwilę Drapiński wybił piłkę sprzed nosa zawodnikowi Radomiaka. To była kluczowa interwencja w tym meczu obrońcy Piasta. Po 80 minucie Piast na kilka minut zamknął gości w ich polu karnym. Obrońcy Radomiaka jednak nie popełnili błędu i wyszli z tych opresji. W 88 minucie wreszcie Dziczek uderzył z dystansu, jednak piłkę zmierzającą w okienko efektowną paradą na róg wybił Maciej Kikulski. Zaraz potem Gale zdecydował się na uderzenie, nie sięgnął tego bramkarz Radomiaka, ale piłka odbiła się od słupka i wyszła na aut. Potem jeszcze zaatakowali goście, ale krzywdy już gliwiczanom nie zrobili i skończyło się 0:0.
Gliwice, ul. Okrzei – 04.05.2025, g. 12:15 –
Piast Gliwice – Radomiak Radom 0:0
Piast: 26. František Plach – 2. Akim Zedadka, 4. Jakub Czerwiński, 29. Igor Drapiński, 5. Tomáš Huk – 30. Miłosz Szczepański (76, 6. Michał Chrapek), 10. Patryk Dziczek, 96. Tihomir Kostadinov, 90. Erik Jirka – 39. Maciej Rosołek (61, 9. Fabian Piasecki), 20. Grzegorz Tomasiewicz (76, 11. Thierry Gale).
Radomiak: 1. Maciej Kikolski – 13. Jan Grzesik, 25. Marco Burch, 5. Saad Agouzoul, 33. Kamil Pestka, 23. Paulo Henrique – 11. Capita (90, 6. Bruno Jordão), 8. Paulius Golubickas (61, 88. Francisco Ramos), 28. Michał Kaput (61, 10. Roberto Alves), 27. Rafał Wolski (61, 19. Rafael Barbosa) – 15. Abdoul Tapsoba (75, 17. Renat Dadaşov).























niezależnie od oceny odchodzącego – początek sezonu jako tako, ale 3-4 pozycje były do wymiany plus brak napastnika tymczasem brak realnych wzmocnień, oddaliśmy 2 z mogących powalczyć w ekstraklasie 8 graczy (pamiętajmy o pauzach, kontuzjach). Sezon w plecy, koszulki zrobione z zasłonek, brak przygotowania kondycyjnego, obecnie może 5 stabilnych graczy, brak pomysłu na grę, ale jeszcze bardziej brak formy i umiejętności. tego się nie da oglądać.
Swoją drogą ciekawe jaki to klub połasi się na naszego wielkiego taktyka widząc ten sportowy dramat jaki stworzył? Chyba jednak o awansie zawodowym trzeba będzie zapomnieć i poczekać na ochłapy z rynku.
Pomijając wszystkie komentarze, każdy tutaj ma rację. Pomyślałem o jednej rzeczy…Ten „Trener”, nie potrafi budować zawodnika, a wręcz mam wrażenie ,że przeciwnie wręcz go blokuje, lub cofa w rozwoju piłkarskim.
Zapłacie mu , niech już spierd…
A drużynę do konca senonu niech poprowadzi, ten gość od trawy.
Kolejny raz pokutuje brak pozytywnego nastawienia. Strzały z dystansu: Tomasiewicz, Dziczek, Gale – to podstawa. Tradycyjnie symptomatyczna 61 czy 62 minut. Rzut wolny 33-35 m od bramki. Zamiast próbować strzału, dośrodkowania wznawiamy grę do boku i za kilka podań „zyskujemy” aut, z którego w wyniku braku Jorge nikt nie wyskakiwał z doskoku i nie zbijał piłek. Potrafimy stworzyć sytuację jak na palcach jednej ręki i taką sytuację rozgrywamy sobie od boku. Po jakiego ch… się pytam? Tacy jesteśmy „doskonali” że sami pozbawiamy się szansy na stworzenie „czegokolwiek”. To jest obraz tej motywacji, o której tak wiele mówi trener. O tym, że na podwórku graliby o wszystko. Myślę, że wzorem klasyków należałoby już powiedzieć” „Kończ Waść, wzwodu oszczędź!” Bo ta gra nie porywa. Chciałbym w ostatnich 3 meczach zobaczyć przez 270 minut Gale’a, Lewickiego, Pitana. Komu kontrakt się kończy – niech zagra. No i na 90 minut pożegnałbym Arka Pyrkę – w miejsce Rosołka. Wydaje się, że byłoby to zagranie nieszablonowe choć moim zdaniem i tak więcej przyniosłoby pożytku. Takie na koniec przeproszenie się. Żeby jednak Arek miło wspominał Piasta. Przecież Vuko już nic nie da jako trener. Trzeba trzy mecze odbębnić. A Arkowi przyda się przed U21 jakieś przetarcie. Co nam szkodzi – spaść – nie spadniemy, w górnej połówce i tak nie będziemy. Rezerwy dalej będą kaleczyć na V poziomie w przyszłym sezonie. Apeluję o normalność. Pojednanie. Przyszły sezon zapowiada się na najtrudniejszy w ostatnich latach. Proszę o trenera ambitnego. Który potrafi z tych, co zostaną wyciągnąć minimum 100% ich umiejętności. Oczywiście więcej i rozwój – mile widziane. A Vuko dziękujemy. Szału nie było, dramatu też. Może jeszcze kiedyś… kto wie? Ale chcemy lepszego Vuko, uczącego się, wyciągającego wnioski, nie zachowawczego, ale chcącego się rozwijać, iść do przodu. Za te dobre chwile – dziękujemy…
Nie no jakaś motywacja momentami jest tylko co oni mogą zdziałać samą ambicją jak nie są nauczeni, a w wielu przypadkach bardziej zostali oduczeni podstaw atakowania? Ostaje się stojąca piłka, gdzie też już coraz częściej gramy na chaos w polu karnym i pojedyncze zrywy.