Tomasz Mokwa bez wątpienia przejdzie do historii Piasta, jako jeden z piłkarzy, który przez 11 sezonów bronił barw klubu z Okrzei.Pochodzący ze Słupska – 32-letni boczny obrońca do Gliwic trafił latem 2014 roku z Floty Świnoujście.
W rundzie tamtej kampanii jesiennej grywał głównie w rezerwach. W pierwszym zespole zadebiutował w spotkaniu Pucharu Polski przeciwko Wiśle Puławy. Pierwszy występ w Ekstraklasie zaliczył w grudniu 2014 roku. W 18 kolejce Piasta przegrał wóczas z Lechią Gdańsk 1:3. Mokwa rozegrał pełne spotkanie. Wiosną grywał już regularnie.
W sezonie 2015/16 nazbierał już 20 występów. W tej kampanii zdobył też swojego pierwszego gola. Było to w meczu z Termalicą Brik Bet Nieciecza. Wtedy też na boisku pojawił się późno, bo w 72 minucie. Gola na 5:3 na korzyść Piasta zdobył w 82 minucie. Po raz drugi na listę strzelców wpisał się w październiku 2016 roku w spotkaniu z Ruchem Chorzów. Wtedy jego gola otworzył wynik, a Piast wygrał 2:1. Ten sezon chyba wspomina najlepiej, bo wystąpił w 19 meczach w większości od pierwszej do ostatniej minuty. Łącznie nazbierał 1581 minut.
Potem trafił do GKS Katowice. Wystąpił jednak tylko w sześciu meczach. Z perspektywy czasu chyba można stwierdzić, że nie był to dobry krok w jego karierze. Po roku wrócił do Piasta i razem z drużyną sięgnął po mistrzostwo Polski. Mimo coraz większego doświadczenia i ogromnego wręcz przywiązania do Piasta przez kolejne lata był rezerwowym zawodnikiem lub grywał w drugim zespole. Ponownie „odkopał” go Aleksandar Vuković. W rundzie wiosennej sezonu 2023/24 wystąpił już we wszystkich meczach. Stracił jednak miejsce w składzie na rzecz Arkadiusza Pyrki.
W obecnej kampanii od początku w Ekstraklasie zagrał tylko raz, a było to w spotkaniu z Pogonią Szczecin. Piast wygrał 2:1 i wydawało się, że w nagrodę również i wyjdzie przeciwko Koronie. Tak się jednak nie stało. Na murawie zameldował się w 78 minucie. W 91 strzałem głową zdobył wyrównującą bramkę, ratując punkt. Dzięki temu też kielczanie nie przeskoczyli Piasta w tabeli. Mokwa stał się więc nieoczywistym bohaterem meczu, choć nikt by się tego nie spodziewał.
– Włącznie ze mną, bo nie spodziewałem się, że wejdę na boisko, choć po cichu liczyłem, że po wygranej nad Pogonią wyjdę od początku. Cieszę się, że w tak trudnym momencie jednak choć przez chwilę zagrałem i pomogłem drużynie – mówił w rozmowie z Canal+Sport zawodnik Piasta.
Gdy Mokwa pojawił się na murawie, to wszyscy łapali się za głowy, bo przecież zawodnik grający z nr 22 to obrońca, a Piast przegrywał mecz. Decyzja trenerów obroniła się jednak.
– Nie można Mokwie zabierać zasługi i tego, że kolejny raz pomógł drużynie. Zmiana miała miejsce, kiedy tak naprawdę już nie było manewru, by wzmocnić naszą grę w ofensywie. Po tym jak rozegrał dobry mecz z Pogonią usiadł na ławce, ale pokazał to co jest dal mnie najważniejsze, że w tym trudny momencie jest w stanie dać z siebie maksa dla drużyny bez marudzenia, że gra tak krótko czy że siada na ławce po dobrym meczu, a niestety wielu zawodników tak ma – ocenił Aleksandar Vuković.
Gliwiczanie w tym sezonie nie potrafią wygrać meczu, gdy pierwsi stracą bramkę, ale wynik już kilka razy udało im się dogonić. Z czego to może wynikać?
To raczej pytanie do sztabu trenerskiego. Wydaje mi się, że łatwiej się gra, jeśli otwiera się wynik. Wtedy można skupić się na defensywie co nam lepiej wychodzi. A jak trzeba gonić wynik to zawsze jest to trudniejsza sprawa – analizuje Mokwa.
Gliwiczanom spadek już nie grozi. Gra o top 5 też nie. O co więc powalczy drużyna w kolejnych meczach. Czy starczy motywacji?
– Przede wszystkim gramy o zwycięstwo w każdym kolejnym meczu, ale też o jak najwyższe miejsce w tabeli, bo z tego są profity dla klubu. Naszym obowiązkiem jest grać tak, aby klub miał jak najlepszą sytuację w kolejnym sezonie – stwierdza najbardziej lojalny piłkarz Piasta.
Jego kontrakt z klubem z Okrzei wygasa z końcem czerwca. Ze strony zawodnika pewnie nie będzie problemu z jego przedłużeniem. Na razie jednak brak sygnałów, czy władze Piasta na to się zdecydują. Tak cierpliwego zawodnika jednak chyba już nie znajdą.






















Dobry chłopak, na takich można budować zespół, nie na przepłacanych gwiazdkach minionej dekady którzy grają bez zaangażowania i serca do drużyny którą reprezentują. Plus oczywiście dobry trener z mentalem zwycięzcy (czego panu A.V. oczywiście brakuje), także oby nowy sezon przynosił dobre decyzje kadrowe
Gdyby Tomek miał jeszcze ciąg na bramkę i 90% podań nie kierował do tyłu to grałby w 1 składzie
Bo to wynika z jego braku pewnosci, i obawy przed popelnieniem bledu. Gdyby sie wiecej ogrywal, i trener motywowal go do gry ryzykownej do przodu, to pewnie Tomek uwierzylby ze moze grac ofensywniej, zamiast zachowawczo.