Mecz Piasta z Rakowem zapowiada się jako jedno z ciekawszych spotkań w 24. kolejce. Spotkają się bowiem da zespoły, które w tym roku jeszcze nie odniosły porażki. Raków zdobył już 10 punktów, co wywindowało tę drużynę na drugie miejsce w tabeli. Częstochowianie do prowadzącego Lecha tracą ledwie punkt, a to oznacza, że maja bardzo duże szanse na drugi w historii tytuł mistrza Polski.
Drużynie Rakowa jednak zarzuca się, że gra mało efektowny futbol. Padło nawet stwierdzenie, że Marek Papszun taktyką zabiją przyjemność z oglądania piłki. Gra Piasta jednak jeśli chodzi o efektowność tez pozostawia wiele do życzenia. Gliwiczanie przeplatają dobre występy ze słabszymi, ale punkty zbierają. Czego więc możemy się spodziewać w sobotnie popołudnie?
– Zobaczymy, jaki to będzie mecz. Zdajemy sobie sprawę z potencjału przeciwnika, szanujemy go. W myśl zasady, że atakiem wygrywa się mecze, a obroną – zdobywa się tytuły, Raków jest na pewno głównym kandydatem do mistrzostwa, bo imponuje grą defensywną, solidnością, małą liczbą straconych bramek. Jest bardzo konsekwentny. To o tyle dobry rywal, że wszystko jest przejrzyste, wiemy, z czym będziemy się musieli zmierzyć. Tylko w topowej dyspozycji możemy nawiązać równorzędną walkę, na jakiej nam zależy przyznaje Aleksandar Vuković.
Choć od kilku sezonów Raków plasuje się na koniec rozgrywek zdecydowanie wyżej niż Piast, to gliwiczanie dość dobrze sobie radzą w meczach z Medalikami. Pierwsze spotkanie w tym roku rozstrzygnęli na swoją korzyść, wygrywając 1:0. Zwycięską bramkę w tym meczu zdobył Michael Ameyaw, który potem przeszedł do Rakowa.
– To już historia. Stanowi tylko doświadczenie, o jakim warto pamiętać w kontekście przygotowań. Taki mecz jest próbą wskoczenia na swój najlepszy poziom. Wtedy się udało, zobaczymy, czy się uda w sobotę. Nie ma lepszego testu, niż rywalizacja z takim przeciwnikiem – podkreślił szkoleniowiec gospodarzy.
Raków w tym sezonie nie przegrał jeszcze na wyjeździe i pod tym względem jest najlepszą drużyną w Ekstraklasie. Piast natomiast u siebie ma problem ze zdobywanie punktów, choć już w tym roku ograł na Okrzei Legię. Jak więc zdaniem Vukovicia może potoczyć się te sobotnie spotkanie>
– Raków to bardzo mocny zespół. W jego solidności widzę to, czego potrzeba, by w tak wyrównanej lidze być na koniec górą. Niedawno wygrali w Poznaniu z Lechem 1:0 – podkreślił Vuković.
Piast w poprzedniej kolejce pokonał w Lubinie Zagłębie 1:0, ale gospodarze mieli kilka dobrych sytuacji, a w końcówce bramkarza gliwiczan uratowała poprzeczka.
– Tyle razy w tym sezonie po byle jakich uderzeniach przeciwnika traciliśmy punkty, że piłka musiała w końcu trafić też w naszą poprzeczkę. Sprawiedliwość musi się pojawić, ale na łut szczęści nigdy nie liczę. Na pewno musimy mocno się poprawić pod kątem zabezpieczenia własnej bramki. Rozmawialiśmy o tym dużo – przekazał Vuković.
W Lubinie na „szpicy” ataku zagrał Maciej Rosołek, który zdobył zwycięskiego gola. Czy to oznacza, że wróci już na tę pozycję?
– Wcześniej najczęściej grał na skrzydle albo jako wahadłowy. Cieszę się, że strzelił bramkę. On zawsze daje z siebie wszystko, mocno pracuje dla drużyny, co bardzo sobie w nim cenię – przekonuje Vuković.
To będzie prawdziwie wiosenny mecz. Temperatura ma wynieść blisko 20 stopni, a też jest sucho. Czy te już prawie letnie warunki będą gliwiczanom sprzyjać.
– Dotychczas, kiedy ktoś mówił, że dobrze zaczęliśmy wiosnę, to poprawiałem, że radzimy sobie świetnie w. zimie. Cieszymy się, bo nie musieliśmy ostatnio trenować na sztucznych murawach, tylko korzystaliśmy z własnych obiektów, co jest dużym udogodnieniem – zauważył Vuković.
Zobacz zapis konferencji





















