Piast pokonując Zagłębie Lubin 1:0 i trzeba obiektywnie stwierdzić, że było to szczęśliwe zwycięstwo. Gospodarze jednak mogą po tym meczu mieć pretensje tylko do sobie. Mieli wystarczającą liczbę sytuacji, by przechylić szalę na swoją korzyść.
Mówi się jednak, że szczęście sprzyja lepszym, a piłkarsko gliwiczanie wyglądali na bardziej dojrzałą drużynę i mieli pomysł na to spotkanie. Juz po końcowym gwizdku sędziego Aleksandar Vuković przyznał, że ten pojedynek miał duży ciężar gatunkowy.
– Zarówno dla nas, jak i dla rywali był to bardzo istotny mecz. Cieszymy się więc, że go wygraliśmy. Jeżeli chodzi o sam przebieg spotkania, to pierwsza połowa była w naszym wykonaniu bardzo solidna. Popełniliśmy jeden duży błąd, zabrakło asekuracji po ataku, co nie zdarza nam się często. Mieliśmy jednak trochę szczęścia, że Pieńko tego nie wykorzystał. Dobrze broniliśmy stałe fragmenty gry, które są groźne w wykonaniu Zagłębia. Zdobyliśmy natomiast bramkę, a potem ciężko pracowaliśmy, by utrzymać ten wynik, mimo że trzy dni wcześniej zagraliśmy 120 minut w Pucharze Polski – mówił na pomeczowej konferencji Vuković.
Pierwszy fragment drugiej połowy również należał do Piasta. Lubinianie nie mieli pomysłu jak narzucić gliwiczanom swoje warunki. Co więcej to goście mieli kolejne okazje na podwyższenie wyniku.
– W drugiej części nie skorzystaliśmy z tego, by strzelić drugiego gola i zamknąć mecz. Michał Chrapek trafił w porzeczkę, mieliśmy też okazję po stałym fragmencie, gdy uderzał Rosołek. Nie strzeliliśmy jednak bramki i popełniliśmy kolejny duży błąd. Pozwoliliśmy, aby Zagłębie wyszło z kontratakiem po którym znów swoją szansę miał Tomek Pieńko – analizował szkoleniowiec Piasta.
Najbardziej szaloną częścią tego spotkania były jednak doliczone minuty po drugiej połowie. Zagłębie rzuciło wszystko na jedną szalę. Swietnie jednak bronił Plach, a pomógł mu też Czerwiński. Mimo tego naporu udało się dotrwać bez straty gola do końcowego gwizdka, choć była nawet taka sytuacja, że arbiter kontaktował się z wozem VAR czy przypadkiem Plach nie faulowała rywala.
– W końcówce Zagłębie zaryzykowało i było sporo zamieszania pod naszą bramką. Zapracowaliśmy jednak na to szczęście, gdyż w poprzednich spotkaniach zamiast trzech punktów, zdobywaliśmy po jednym – zauważył Vuković.
Maciej Rosołek ściągany był do Piasta z założeniem, że będzie strzelał bramki. Na razie jego dorobek jest dość skromny, bo zagrał w 25 meczach w których zdobył cztery gole z tego 3 w Ekstraklasie. Ta z meczu z Zagłębiem Lubin ważyła najwięcej, bo dała trzy punkty.
– Tak jak każdy napastnik, tak i Maciek potrzebuje bramek, aby poczuć się pewniej. Inna sprawa, że ostatnio nie grał w ataku, tylko na skrzydle. Jego zadania na boisku nie ograniczały się więc tylko do tego, by zdobywać gole. Mam nadzieję, że mu to pomoże – ocenił Vuković.
Felix, który zaczął ten mecz na ławce rezerwowych nie jest na szczęście kontuzjowany, ani chory. Trenerzy dali mu po prostu odpocząć po pucharowym starciu z Pogonią Szczecin.
Piast w tym roku łącznie zdobył już 11 punktów i w zasadzie pewny jest utrzymania, bo trudno przypuszczać, aby w pozostałych 12 meczach nie zdobyli 4-5 oczek, które gwarantują utrzymanie. Czy w związku z tym drużyna z Okrzei ustawi sobie nowy cel?
– Nie zmieniamy swojego podejścia. Naszym celem jest maksymalna koncentracja przed każdym kolejnym meczem. Pokazaliśmy już, że potrafimy tym wyzwaniom podołać. 37-38 punktów w zasadzie daje utrzymanie. Jak to osiągniemy, to wyznaczymy sobie kolejny cel i zobaczymy, gdzie nas zaprowadzi – podsumowuje Aleksandar Vuković.
W następnej kolejce Piast podejmie Raków Częstochowa. Będzie to dużo bardziej wymagający rywal niż Zagłębie czy Śląsk, ale gliwiczanie maja już w tym roku na rozkładzie faworyzowaną Legię. Na pewno więc nie są na straconej pozycji.
Zobacz zapis całej konferencji prasowej






















Trenerze Vuko-jest coś takiego jak 5 zmian
Oprócz ulubionych 2 nazwisk są też innne
Połącz kropki-swoje pomysły i doświadczenie z podpowiedzią z trybun
Tak, tylko popatrz na te lawke rezerwowych. Kogo on tam mial wstawic? Po raz pierwszy posadzil na lawce dwoch bramkarzy, chyba tylko po to, zeby limit wyczerpac. Tam nie ma zawodnikow, ktorymi moglby uspokoic gre, lub odmienic losy meczu.
Owszem, moglby sprobowac wstawic Gale’a. Chyba, ze on jest slaby, skoro na to konserwatywny Vuko nie mial dosc odwagi. Z kolei, jakby wstawil Mokwe, byloby pewnie gadanie, ze nie grajacy od jakiegos czasu znowu pojawil sie na boisku i spowodowal wiecej zamieszania niz korzysci.
Bardziej chodziło mi o zmiany
Jest Lewicki-który mógł te 20 min szmat otrzymać
Gale-ten transfer jest coraz bardziej komiczny-bo jeżeli gość jest słaby to nawet na ławce nie powinien byc(a kiedys my kibice musimy się przekonać iż gość jest słaby )
Ja tych rewelacji nie komentuje, bo jakie ma to znaczenie. Taki Seal I tak widzi wszystko po swojemu… Ma takie prawo! Trener musi coś powiedzieć i zawsze stawiać siebie w dobrym świetle. Trudno by było inaczej… Dobre trzy punkty , ale reszta pozostawia wiele do życzenia. A komenty typu, że graliśmy 120 m. w Szczecinie, dla mnie nie przemawiają. Dla mnie powinno ty być czymś co jest wliczone w ten zawód. A trener , to jest naprawdę słaby. Może i ma Serb charakter, ale nic poza tym. Czołem
Ja patrzę na punkty i poza wpadką że Stalą jest narazie nieźle.
Punkty są ważne to fakt
Tylko będzie jak za i po Fornalika
Tutaj oprócz punktów wiele innych rzeczy się nie zgadza
Oprócz stali to i z cyganami też zaliczyliśmy wpadkę
Dokladnie. Fajnie ze nie przegralismy w tym meczu, ale za remis z jesieni przy tak slabych Katowicach mielismy sie odegrac i skasowac 3 punkty.