Daniel Chylaszek jest kolejnym piłkarzem, który broniąc już barw innego klubu przyjechał do Gliwic rozegrać mecz przeciwko Piastowi. – Grać na takim stadionie to przyjemność, Świetna murawa, atmosfera, kibice. Nowy obiekt mam okazję oglądać po raz pierwszy, naprawdę robi wrażenie. Wcześniej graliśmy z Piastem w Wodzisławiu, a to stadion zupełnie z innej bajki – cieszył się przed meczem „Chylu”.
Nie było mu jednak dane dobrze poczuć murawy i przeciwstawić się Piastowi, bo już w 7 minucie opuścił plac gry. – Już od paru dni mam problem ze ścięgnem Achillesa. Myślałem, że na środkach przeciwbólowych rozegram ten mecz, ale
już przy jednej z pierwszych akcji tak mnie zakłuło, że nie dałem rady kontynuować gry i zgłosiłem zmianę – wyjaśnia przyczyny zejścia przed czasem Chylaszek.
Dolcan przyjął podobną taktykę jak i inne drużyny przyjeżdżające do Gliwic – Chcieliśmy przeczekać początek bez straty gola i nawet nam się to nieźle udawało, ale przyszedł stały fragment gry, chwila zawahania kryjącego zawodnika i gol, który ustawia dalej mecz. Potem szybko stracony drugi gol. Graliśmy do końca i w drugiej połowie doszliśmy na jedną bramkę, ale mimo wszystko nie zakończyło się to dla nas dobrze – podsumowuje mecz były piłkarz Piasta
Trener drużyny z Ząbek przyznał, że jego zespół nie istniał na boisku przez pierwsze pół godziny. Goście w tym okresie wyglądali tak, jakby ostatniej nocy widzieli duchy, wystraszeni stadionem, kibicami i atmosferą Gniazda Orłów -To nie tak – zaprzecza Chylaszek – My na każdy teren jedziemy po zwycięstwo. Nie miało to znaczenia dla mnie, że są to Gliwice, miasto w którym spędziłem cztery fajne lata i że gramy z liderem. Walczymy o utrzymanie, każdy punkt dla nas jest więc bezcennym chcieliśmy w Gliwicach nawet wygrać, ale się nie udało i nasza sytuacja robi się coraz bardziej skomplikowana – dodaje wychowanek Janiny Libiąż.
Opracowanie: Grzegorz Muzia





















