Rozmawiałem z większością i nikt sobie nie wyobraża, nie pozwoli wręcz, żeby Piast miał problemy z licencją. Nie możemy więc mówić o poważnym zagrożeniu dla klubu, bo jesteśmy w znacznie lepszej sytuacji niż wiele klubów w Ekstraklasie – mówi Łukasz Lewiński w rozmowie z weszło.com.
Po świąteczno-noworocznej przerwie wraca temat zadłużenia klubu i pomysłu jak sobie z tym problemem w dłuższej perspektywie poradzić, a także jak funkcjonować w najbliższych miesiącach. Wiadomo, że do klubu popłynęły miliony z miejskiej kasy w formie pożyczki, a zaraz po nowym roku jeszcze na konto wpłynie dotacja. To żażegnało zagrożenie zawieszenia licencji na grę w Ekstraklasie, ale wciąż zasadniczej kwestii nie rozwiązuje.
Jeszcze w listopadzie rada miasta podjęła decyzję o tzw. podporządkowanej pożyczce dla Piasta. To pożyczka, która ma taki zapis w umowie, że zostanie spłacona dopiero po uregulowaniu wszystkich pozostałych zobowiązań względem innych podmiotów. Rozmawiałem z większością i nikt sobie nie wyobraża, nie pozwoli wręcz, żeby Piast miał problemy z licencją. Nie możemy więc mówić o poważnym zagrożeniu dla klubu, bo jesteśmy w znacznie lepszej sytuacji niż wiele klubów w Ekstraklasie – mówi Łukasz Lewiński w rozmowie z weszło.com.
Choć ewentualna spłata pożyczki lub zamiana długu na akcje to odległa kwestia, to jedna problemu nie rozwiązuje. Piast potrzebuje rozwiązania systemowego, czyli albo znacznego zmniejszenia kosztów, albo poszukania inwestora, który miałby pomysł na Piasta i środki, by przynajmniej w pierwszej fazie dopłacać do klubu. Czy to jest w ogóle możliwe, biorąc pod uwagę czynniki marketingowe-sportowe, czyli przeciętny poziom i mała liczbę kibiców przychodząca na stadion?
– Na pewno jest tak, że cały czas trwają rozmowy, żeby znaleźć inwestora, który wziąłby na siebie ten ciężar. Natomiast musi to być inwestor odpowiedzialny, taki, który nie tylko gwarantuje wykup części akcji, ale też partycypuje w ewentualnych dofinansowaniach Piasta. Ale żeby znaleźć takiego inwestora, sytuacja klubu musi być stabilna, a do tego są potrzebne działania miasta. Trzy ostatnie lata pokazują, że pojawił się jakiś problem i ktoś faktycznie nie dotrzymał dyscypliny finansowej. Z tego tytułu mamy teraz taką a nie inną sytuację, a ta obecna pożyczka jest brana ze spłatą w długim terminie. To nie jest decyzja jednoosobowa pani prezydent, tylko odpowiedzialność wszystkich radnych. Większość musi podnieść rękę za tym, że chce Piastowi pomóc, czym odpowiada przed swoimi wyborcami. Dlatego nie będzie tak, że Piast będzie otrzymywał pomoc w nieskończoność. Nie dojdziemy do patologicznej relacji, w której klub przez następne 10 lat będzie otrzymywał kolejne miliony – przekonuje prezes Piast Gliwice S.A.
Jaki więc pomysł ma zarząd klubu na doprowadzenie do sytuacji w której nie będzie już można mówić o patologii?
Radni tu i teraz oczekują ode mnie zarysu konkretnej strategii, która ma poprawić sytuację Piasta. Na szczęście mamy zdiagnozowane problemy, przeszliśmy audyt i widzimy, gdzie zostały popełnione błędy. Ale klub piłkarski jest trochę jak tankowiec – nie da się zmienić kursu tankowca w jednej chwili. To wymaga czasu i przygotowania. To samo jest w Gliwicach. Mamy świadomość, że klub musi chociaż nie przynosić strat, równoległe szukać inwestora, zwiększać przychody i prowadzić dobrą politykę transferową. Do tej pory Piast miał politykę, żeby nie wykonywać za dużo zyskownych transferów, a chcemy to zmienić. To jednak strategia długofalowa, nie na następny rok, bo nie jesteśmy w stanie do czerwca zmienić choćby struktury zatrudnienia i kontraktów. I generalnie zgadzam się, że Piast natychmiast musi podjąć działania, żeby być chociaż klubem rentownym – przyznaje sternik klubu.
Przy Piast S.A. od 9 lat działa tzw. akademia, którą zarządzają ludzie z Warszawy. W tym czasie do pierwszej drużyny nie trafił żaden wychowanek, choć przez drużyny młodzieżowe przewinęło się setki chłopaków. Co więcej wielu chłopaków z Gliwic, co zaczynało treningi szybko została wymieniono na przyjezdnych, którzy wcale nie byli lepsi czy bardziej uzdolniony. Można z cała odpowiedzialnością powiedzieć, że twór, który określany jest akademią nie funkcjonuje. Na ten moment to miejsce w którym instruktorzy WF-u mogą sobie dorobić prowadząc drużyny młodzieżowe, a sporą kasę otrzymują dyrektorzy tego tworu. Co dalej więc ze szkoleniem młodzieży przy Piaście
– Mamy plany i rozmawiamy o nich z radnymi. Tutaj zgodzę się z panem, że nasza akademia potrzebuje zmian. Musimy mieć więcej zdolnej młodzieży i nawet przygotowujemy pod to reformę miejską. Wszystkie kluby szkolące w Gliwicach, ale nie wysyłające najlepszych chłopców do nas, zachęcimy do współpracy z Piastem. Musimy ten strumień ukierunkować. Ostatnio mieliśmy spotkanie z przedstawicielami różnych klubów, na których zarysowaliśmy argumenty, dlaczego najlepiej będzie szkolić pod Piasta Gliwice. Z jasno określonym celem od samego początku, bez niewiadomych. A więc ruchy związane z akademią już mają miejsce – mówi Lewiński.
Cały wywiad oraz artykuł o sytuacje w Piaśt Gliwice S.A. w ocenie dziennikarza weszlo.com przeczytacie TUTAJ






















Panie Prezesie. Do boju!!!
Dziennikarskie hieny wykorzystają każde niedopowiedzenie, każdy chaos, żeby napiętnować Piasta jako miejski klub. Właśnie dlatego zarząd popełnił błąd z tak wielką otwartością do mediów. Pewne wrażliwe dla spółki informacje powinny zostać za zamkniętymi, gliwickimi drzwiami.
100% racji.Czytałem cały artykuł w weszło. Jest tendencyjny, złośliwy i skrajnie nieprzychylny.Olać pismaków.Niestety są również kibice którzy robią to samo.Pytanie po co to robią, dla kogo, ewentualnie za ile?
Kolejnym dziennikarzem nieprzychylnym Piastowi jest niejaki Kuczynski z Dziennika Zachodniego.
Ostatnio wyjatkowo sie uaktywnil na lamach prasy wyciagajac na wierzch problemy Piasta. Pewnie jakas menda zabolska.
Ci którzy wiecznie skomlą to faceci którzy w życiu nie byli na żadnym meczu .Siedza w domu w rajtuzach i z piwem oglądają seriale !!!
Pięknie przejadają pieniądze trenerzy z Warszawy. 9 lat na miejscu i nic się nie wydarzyło. Miałem z nimi kontakt 6-7 lat temu i wtedy mówili, że ich prace można ocenić za 5 lat. Mówię sprawdzam… Prezesie ogarnij ten temat
Zgadzam się, ekipa z Akademii bez zaangażowania w to co robią. Najlepsi chłopcy odchodzą do „sąsiednich” akademii, podobnie jak trenerzy! Brak bazy to jedno ale nie ma w tej organizacji chęci dokonania czegoś. Taka bylejakość jest wpajana młodzieży, a o efektach nie wspomnę wystarczy popatrzeć na wyniki.
Akademia-temat widmo
Mnie osobiście zastanawiają rezerwy.Od czasów Dzika żaden chłopak z rezerw nie wskoczył na stałe do składu 1 zespołu
Mamy albo tak słabe rezerwy z tak słabymi piłkarzami , bądź trwającą od czasu Waldusia betonoza składu nie pozwala nikomu się przebić do 1 składu
Temat rezerw też powinien być tematem głębokich zmian