Miniony tydzień był bardzo intensywny dla drużyny Piasta. W przeciągu 9 dni gliwiczanie rozegrali trzy mecze. Nie tylko jednak intensywność grania, ale też kartki i kontuzji wymusiły na trenerach roszady w składzie. W ostatnich meczach zagrali m.in. Filip Karbowy, Jakub Lewicki, Szczepan Mucha i Oskar Leśniak. Po dłuższej przerwie wystąpił też Miguel Munoz, a w meczu z Lechią wreszcie można było zobaczyć co potrafi Miguel Nobrega.
Przegląd ławki rezerwowej nie wypadł jednak zbyt okazale. Karbowy, który ma 27 lat raczej do pierwszego składu już nie trafi. Nobrega w debiucie dał plamę i pewnie prędko albo w ogóle już nie zagra. Portugalczyk jest na wypożyczeniu do końca sezonu i czasu na jego wdrożenie do drużyny już niewiele pozostało. W spotkaniu z Radomiakiem pod nieobecność Huka wystąpił Munoz, który także pewnie pozostanie już na zawsze rezerwowym. Radomiak miał sporo sytuacji, w zasadzie to gospodarze powinni strzelić przynajmniej trzy bramki. Na szczęście Piast ma Czerwińskiego, który łata dziury jak się da i myśli za dwóch. Nie tylko bowiem Munoz popełniał błędy. Również i Drapiński gubił się w okolicach swojego pola karnego, czego apogeum był gol samobójczy. Drapiński o miejsce w składzie ostatnio rywalizuje z Lewicki. Ten ostatni jednak w miarę dobrze prezentuje się w grze ofensywnej, ale w obronie pożytku z niego na razie większego nie ma, dlatego pewnie tez ostatni mecz spędził na ławce. Te mecze pokazały, że choć Piast ma zmienników stoperów, to poziom ekstraklasowy prezentują tylko Czerwiński i Huk. Na pozycji ostatniego obrońcy również może grać Levis Pitan, ale jego jeszcze nie mieliśmy okazji zobaczyć w meczu o stawkę. Słuch też zaginął o Piotrze Liszewskim, który nie załapał się nawet na ławkę w spotkaniu Pucharu Polski.
Sporo szans ostatnio dostaje też Szczepan Mucha. Wychowanek rekordu wchodzi jednak głownie na końcówki, trudno więc o głębszą analizę. Wyjątkiem w tej grupie rezerwowych jest Oskar Leśniak. 20-latek wskoczył do pierwszego składu w meczu Pucharu Polski z Arką Gdynia i zagrał też od początku w spotkaniu z Radomiakiem. Leśniak urodził się w Hiszpanii, ale w piłkę uczył się grać już w polskich klubach. Były zawodnik Stadionu Śląskiego i Zagłębia Lubin bardzo długo czekał na ten moment. W Piaście jest bowiem już od 2022 roku. Niedawno jednak został z nim przedłużony kontrakt do 2027 roku. Czas najwyższy więc, aby zaczął częściej występować. Co ciekawe, choć w CV ma wpisane, że to defensywny pomocnik, to w meczu z Radomiakiem zagrał na pozycji 10. Sam zawodnik nie krył zadowolenia z faktu, że wreszcie miał okazję pokazania się w dłuższym wymiarze czasowym.
– Ostatni tydzień był bardzo miły dla mnie pod względem indywidualnym. Udało mi się wyjść w pierwszym składzie zarówno w pucharze, jak i w lidze. Podsumowując spotkanie z Radomiakiem, myślę, że dobrze weszliśmy w mecz. Pierwsze trzydzieści minut posiadaliśmy piłkę, a później oddaliśmy inicjatywę Radomiakowi. Dużo długich piłek i walka w środku pola. Przeciwnikowi udało się zdobyć bramkę. Natomiast dobrze rozpoczęliśmy drugą połowę, gdzie w poprzednich meczach to był nasz problem. W tym starciu udało się przejąć kontrolę od początku drugiej połowy i wyrównać. Szkoda, że nie udało się więcej – powiedział w wywiadzie dla klubowej strony pomocnik.
Biorąc pod uwagę liczbę zawodników w kadrze Piasta, to nie wygląda to już tak dobrze, jak przed sezonem. Po odejściu Ameyawa, Mosóra, Kirejczyka, Urbańskiego, Krykuna i kontuzjach Dziczka i Reinera. to przy ewentualnych pauzach za kartki i mniej poważnych urazach, które także będę mieć miejsce, Aleksandar Vuković może mieć problem z zebraniem 20 zawodników na mecz. Na szczęście drużyna ma już 20 punktów, co daje pewien komfort przy wprowadzaniu rezerwowych do pierwszego składu.
Opracowanie: piast.gliwice.pl
Foto: rksradomiak.pl






















I świetnie. A teraz czekam aż ktoś zrobi przegląd decyzji, błędów i pomyłek np przy wyborze składu popełnianych przez Pana Vukovica.Najlepiej już zimą.
W przypadku Karbowego to szok co odkrył redaktor!