Arka należy do czołowych drużyn I ligi i najbardziej bramkostrzelnych. Na koncie gdynian jest już 29 goli, co daje średnią dwa gole na mecz. Piast uważany jest za jedną z najlepiej broniących drużyn w Ekstraklasie.
W poprzedzającym pucharowe starcie meczu z Lechią Gdańsk gliwiczanie dali sobie wbić trzy bramki. W spotkaniu tym jednak nie wystąpił Jakub Czerwiński, który przyznaje, że kluczem do wygranje z Arką była defensywa.
– Najważniejszym naszym zadaniem na ten mecz było poprawienie gry w obronie. Cały tydzień mówiliśmy o na odprawach, by zadbać o porządek na boisku i tak było. Myślę, że mieliśmy kontrolę nad tym meczem, choć Arka stworzyła sobie kilka sytuacji. Zespół z Gdyni to groźna drużyna i już w przeszłości mieliśmy okazję przekonać się jak ciężko się tutaj gra – ocenił Czerwiński.
Kluczowe okazały się zmiany. Wejście Pyrki i Tomasiewicza sprawiło, że Piast zaczął dominować na murawie.
– Im było bliżej końca tego meczu, tym my mieliśmy większą przewagę. Udokumentowaliśmy to w dogrywce, strzelając dwie bramki. Cieszymy się, że nie było rzutów karnych i jesteśmy zadowoleni z awansu, bo to był cel nadrzędny – podkreśla kapitan drużyny z Okrzei.
Między słupkami w tym meczu stanął Karol Szymański, który wprawdzie nie miał zbyt dużo pracy, ale na długo zapamięta ten mecz, bo zaliczył bezpośrednią asystę przy golu Szczepańskiego.
– To był wyrównany mecz i efektem tego było to, że rozegraliśmy 120 minut. Dobrze, że uniknęliśmy rzutów karnych. Tak naprawdę zarówno my, jak i przeciwnik nie stworzyliśmy sobie dużo sytuacji. Obiektywnie na to patrząc, mecz na remis, ale wiadomo tu gra toczy się o awans, więc jesteśmy zadowoleni, że jesteśmy w kolejnym etapie – podsumował bramkarz Piasta.
Powody do zadowolenia ma też Szczepański, który wreszcie wpisał się na listę strzelców.
– Myślę, że był to wyrównane i jednocześnie trudne spotkanie. Arka Gdynia zaprezentowała się z dobrej strony. Natomiast w dogrywce byliśmy zespołem dominującym, dlatego awansowaliśmy do następnej rundy. Wiadomo, sport to są emocje, szczególnie jak są dodatkowe minuty. Uważam, że zachowaliśmy ten spokój na boisku i graliśmy tak, aby zdobyć bramkę – analizował Szczepański.
Tomas Huk nie zagra przeciwko Radomiakowi, bo pauzuje za kartki. Mógł za to zagrać w Gdyni w większym wymiarze czasowym.
– Mieliśmy taki plan, aby zamknąć mecz w podstawowym czasie gry, jednak nie poszło to po naszej myśli. Ładna bramka Maćka Rosołka odwróciła losy tego spotkania, a to nam dodało sił. Jak już była dogrywka to trzeba było walczyć dalej. Dzięki wsparciu naszych kibiców, którzy byli z nami, w środę, tak daleko od Gliwic, razem awansowaliśmy, także dziękujemy za obecność i wsparcie – podkreślił Hik.
Opracowanie: piast.gliwice.pl
Cyt za TVP SPORT, piast-gliwice.eu
arka.gdynia.pl
foto























