Piast nie przestraszył się Pogoni, która u siebie wygrała wszystkie mecze w tym sezonie. Gliwiczanie pod względem taktycznym rozegrali dobry mecz. Skutecznie zneutralizowali mocne strony Portowców. W zasadzie nie popełnili żadnego błędu w defensywie.
Jak jednak mówi klasyk, w piłce liczą się strzelone bramki, a gliwiczanie już po raz czwarty z rzędu nie potrafili zdobyć gola z akcji. Gdy tych bramek się nie zdobywa, to czasem się straci, nawet jeśli okoliczności są mocno kontrowersyjne
– Ostatnia sytuacja jest trudna do zaakceptowania. Sporo przypadku, dotknięcie stopą. Nasz zawodnik musiał gdzieś tę stopę postawić, walczył z rywalem, który nie miał szansy dojść do piłki. To trudne. Po wszystkim dostał jeszcze czerwoną kartkę. Człowiek w takiej sytuacji się zastanawia, czy jest z drugiej strony jakiekolwiek zrozumienie tego, jak czuje się osoba, która znajduje się po drugiej stronie barykady. Czy jest jakakolwiek empatia – mówił na pomeczowej konferencji trener Piasta.
Aleksandar Vuković i Tomas Huk mieli pretensje do sędziego za podyktowany rzut karny. Ten ukarał ich za to czerwonymi kartkami.
– Nie obraziłem sędziego. Zapytałem o stopklatki, które robił. Trudno mi się z tym pogodzić. Jeszcze trudniej mi się pogodzić z czerwoną kartką, którą dostałem. Chcę przede wszystkim skupić się na tym, że na tle bardzo dobrego rywala drużyna pokazała się bardzo dobrze. Ostatecznie wracamy stąd bez punktów i moim zdaniem to bardzo niesprawiedliwie w stosunku do tego, co działo się podczas meczu – komentował Vuković.
Szkoleniowiec wprowadził kilka korekt do składu. W wyjściowej jedenastce z różnych powodów nie pojawili się Dziczek, Kądzior i Piasecki. Zagrał za to od początku Andréas Katsantónis. Cypryjczyk kibiców na kolana nie powalił. W zasadzie prezentował poziom pozostałych napastników, ale trzeba mu dac więcej czasu na wkomponowanie się do zespołu. Nie mniej jednak oglądając grę Piasta w tym meczu zęby nie trzeszczały, a nawet były długie momenty, kiedy dobrze się oglądało.
– To był dobry mecz w naszym wykonaniu. Drużynę, która u siebie dominuje każdego rywala sprowadziliśmy do stworzenia pół sytuacji. Nie pamiętam, żeby Pogoń cokolwiek groźnego wykreowała. Oprócz stałych fragmentów, rzutów rożnych i dośrodkowań nic więcej. Uważam to za dowód dobrej pracy naszego zespołu, który taktycznie, fizycznie i mentalnie był w tym meczu – tak ocenił grę swoich podopiecznych Vuković.
W sporcie, a wpiłce szczególnie wcale nie rzadko zdarza się, że wygrywa zespół, który nie jest lepszy. Tak było w tym meczu, ale marne to pocieszenie dla pokonanych. Ostatecznie jednak prawie 20 tys. kibiców Pogoni razem z zawodnikami świętowało po meczu
– To był bardzo trudny mecz dla nas. Piast postawił naprawdę wysoko poprzeczkę. Zwykle stwarzamy dużo sytuacji, w tym spotkaniu było ich mniej. Piast to zespół, przeciwko któremu każdemu gra się trudno. Mecz mógł iść w różną stronę. Raz przewagę miał Piast, a raz my. Finalnie jestem niezwykle szczęśliwy. Z determinacji, pasji, z jaką graliśmy i skończyliśmy mecz. Widziałem ogień w oczach naszych zawodników. Widziałem, że chcieli to spotkanie wygrać. Po zmianach dostaliśmy nowej energii. Tak jest w sporcie, w życiu. Gdy się bardzo starasz, to wreszcie dostajesz nagrodę. Gratulacje dla wszystkich, którzy się do tego zwycięstwa przyczynili – tak podsumował to spotkanie Robert Kolendowicz – trener Pogoni Szczecin.
Opracowanie: piast.gliwice.pl
Cyt. za: piast-gliwice.eu
Pełny zapis konferencji po meczu Pogoń – Piast






















Pan powinien już dawno wylecieć. Za mecze z Górnikiem, Ruchem i Wisłą Kraków.Popisowo przegrał Pan wszystko co było ważne.Dostajesz trenerze kolejne szanse i nic z tego nie wynika.Indolencja strzelecka i mniej przebiegniętych kilometrów od rywali w każdym meczu to już wystarczający powód.Dosc już tej zabawy w piłkę.
Będzie zmiana czy nie?
Ja nie jestem totalną opozycją dla pana Vukovica. Taktyka wczoraj miała sens na tego rywala, na jego terenie. Mecz w Warszawie był perfekcyjny. Świetnie wyglądamy w organizacji gry i obronie. To z czym mam problem, to to, że gramy w prawie ten sam sposób z Puszczami, Hutnikami czy, po prostu u siebie. Trochę brak mi tu elastyczności, nie potrafimy się przestawić na dynamiczną, kombinacyjną grę.
Wyraźne są braki kadrowe i może luka w przygotowaniu kondycyjnym. Wszystko w temacie. Organizacja gry nie wygląda źle, wykończenie już tak. Piast jest obecnie drużyną 2/3 składu część defensywna na top 3, atak ( w tym brak 2 linii, już jeden Michael A robił różnicę) to sam dół tabeli. Fakty.
Pytam się tych co mówią że mecz był dobrze zagrany przez Piasta!Dlaczego Piast po takich meczach leci w dół tabeli skoro gra dobrze?Pie?cie jak ten trener!!!!Dobrze jest jak się strzela gole i zdobywa punkty!!!!?nn
Lecą w dół przez poczucie nietykalności. Jakby była poważna rywalizacja o skład na mecze to byłoby inne podejście. Po co ma się Szczepański wypruwać w każdym meczu skoro Grzesiu z Dziczkiem mają abonament na pierwszy skład? A czy wygra się czy przegra czy zremisuje wszystko jedno. Zawsze znajdzie się zwyczajowa wymówka o dobrej organizacji w obronie albo trener rzuci na konferencji jakąś głupotą o mitycznym pechu, gdzie ostatnio nasi rywale pudłowali z lepszych sytuacji.
Także z takim nastawieniem do gry o punkty to i Wilczek w formie z Danii miałby tutaj problemy z seryjnym strzelaniem. Najważniejsza sprawa obok poprawy motoryki.
No i pięknie – nasz trener wszystkich nas niedowiarków uspokoił. W ostatnich trzech przegranych meczach i pomimo ponad 270 minut bez strzelonego gola, wyglądaliśmy bardzo dobrze, byliśmy tylko trochę słabsi od przeciwników, a przecież mogliśmy przegrać jak Puszcza 0-6, Jest podstawa do optymizmu na przyszłość.
Kogo mieli się przestraszyć Grosika który uciekł na stronę gdzie gra Drapinski bo wiedział że przy Pyrce nie pogra za bardzo 🙂
A co taki bity wieśniak jak ty może o tym wiedzieć? Pewnie wina Frankiewicza.
Ty się identyfikujesz z ciotą czy z debilem dzbanie?
Wygląda na to iż żadnej zmiany trenera nie będzie
Albo Vuko ma tak mocną pozycje(czytaj wysokie odszkodowanie za zerwanie kontraktu przez klub) bądź zarząd nie ma pomysłu co dalej
A w sobotę sparing z Ruch
Czyli zostaje wszystko po staremu