Gole w pojedynku z Flotą strzelali Świątek i Ruben, ale gdyby nie świetna postawa Pavlo Cicmana o zwycięstwo byłoby dużo trudniej. Słowak tym razem łatwo radził sobie z obrońcami i często dochodził do sytuacji podbramkowych. W 21 min po strzale Cicmana, Melon odbił piłkę wprost pod nogi Świątka, który tylko dopełnił formalności. – Przy takiej sytuacji musi być bramka, ale cieszymy się, że wygraliśmy ten mecz. Graliśmy nie tylko z dobrym rywalem, ale i pod dużą presją. Tydzień temu przegraliśmy z Radzionkowem i dziś musieliśmy zdobyć trzy punkty – cieszył się Słowak.
Piast gra czytelną piłkę. Atak i presja od pierwszych minut, którego celem jest szybkie zdobycie gola. Mimo że rywale wiedzą o tym, to za wyjątkiem Radzionkowa nie potrafią znaleźć na taktykę gliwiczan skutecznej recepty. – Staramy się grać to , co najlepiej umiemy, narzucić swój sposób gry rywalowi i zdobyć bramkę już z pierwszej okazji. W piątek udało się nam dwa razy trafić, szkoda, że ja nie wykorzystałem swojej sytuacji, bo mogłoby być już w pierwszej połowie
3:0 i po meczu – wyjaśnia Słowak.
Cicman przed szansą podwyższenia wyniku na 3:0 stanął w 30 minucie, kiedy to chyba nawet dla niego niespodziewanie znalazł się sam na sam z bramkarzem Floty, pomocnik Piasta trafił jednak prosto w niego.
Przed tym spotkaniem bardziej niż Floty obawiano się braków kadrowych w Piaście. Z różnych przyczyn nie mogła zagrać aż 8 podstawowych zawodników. Zmiennicy jednak dali radę – Po raz kolejny pokazaliśmy, że jesteśmy drużyną i obojętnie, kto wchodzi z ławki, daje dobrą zmianę i nie osłabia zespołu – zaznacza Pavlo.
Jedynie za co można się przyczepić do gliwiczan, to za stratę dwóch goli w podobnych okolicznościach, ale z drugiej strony dodało to kolorytu i dramaturgii – Było trochę nerwówki, ale myślę że kibicom takie mecze mogą się podobać. Do końca wynik był niepewny, ale utrzymaliśmy go i to jest najważniejsze – podsumowuje Słowak.
Opracowanie – Grzegorz Muzia
Foto: Michał Duśko





















