Jeżeli ktoś jeszcze tęsknił za Waldemarem Fornalikiem w Gliwicach to po poniedziałkowym meczu chyba już przestał. Prowadzone przez byłego szkoleniowca Piasta Zagłębie Lubin w pierwszej połowie nie miało nic do powiedzenia, a w drugiej przypominało zespół Piasta z końcowego okresu pracy tego trenera w Gliwicach.
Efekt był taki, że jeszcze przed przerwą bramkarz Miedziowych dwa razy wyciągał piłkę z siatki, a na dodatek w okolicznościach, które nie przystają drużynie ekstraklasowej. Było to pewnego rodzaju niespodzianką, bo lubinianie w tym roku zdobyli już 10 punktów. Można się więc było spodziewać większego oporu z ich strony.
– W pierwszej połowie nie potrafiliśmy odpowiedzieć składnymi akcjami na agresywną grę rywali. Mieliśmy ku temu możliwości, ale zbyt szybko oddawaliśmy piłkę, a stracone bramki to kuriozum. Wiedzieliśmy w jaki sposób przeciwnicy rozgrywają stałe fragmenty gry, a mimo to nie wybroniliśmy się przed tym, przez co mamy duże pretensje. W drugiej części spotkania wróciliśmy do gry, ale nie byliśmy w stanie zdobyć bramki kontaktowej, która być może dałaby szansę wyrównania. Nie jesteśmy zadowoleni, Piast postawił twarde warunki i z tym mieliśmy problem – przyznał po meczu Waldemar Fornalik.
Piast przed tym meczem był na przysłowiowy musiku, bo w przypadku porażki gliwiczanie ugrzęźliby w dole tabeli z perspektywą walki do końca o utrzymanie. Jak się jednak okazało trzy punkty zostały dość łatwo zdobyte, ale też trzeba podkreślić, że po mądrej i konsekwentnej grze.
– Wszyscy wiemy w jakim momencie byliśmy i jak ważny był ten mecz. Na pewno trzeba zacząć od gratulacji dla zespołu za zwycięstwo, które jest w pełni zasłużone. W pierwszej połowie byliśmy zdecydowanie lepszą drużyną, stwarzającą zagrożenie po stałych fragmentach gry. Na nasze szczęście byliśmy skuteczni i zdobyliśmy dwie bramki. Po przerwie chcieliśmy zagrać solidnie w obronie, na zero z tyłu i to też zrobiliśmy. Oprócz małych zagrożeń po stałym fragmencie niż groźnego nie wydarzyło się w naszym polu karnym. W naszej sytuacji nawet 2-0 nie było zbyt komfortową przewagą, więc zależało nam na trzecim trafieniu. Mieliśmy ku temu okazje i szkoda, że chociaż jednej z tych sytuacji nie wykorzystaliśmy, bo bylibyśmy jeszcze spokojniejsi w końcówce. Jesteśmy mimo wszystko zadowoleni, że wygrywamy bardzo ważny mecz – ocenił Alexandar Vuković.
Trzy wywalczone oczka pozwoliły złapać oddech, ale do utrzymania jeszcze trochę tych oczek brakuje. Biorąc pod uwagę ostatnie wyniki drużyn z dolnej części tabeli oraz liczbę kolejek, które pozostały do końca 38 punktów trzeba zdobyć, aby zostać w Ekstraklasie na kolejny sezon.
Opracowanie: piast.gliwice.pl
Cyt za: piast-gliwice.eu























Że nikt nie będzie tęsknił za Fornalikiem? To Pan redaktor chyba mało w życiu widział:)Ten facet mentalnie tkwi w latach 90 a taktycznie zatrzymał się w rozwoju w 2019.Z Lubina wyleci za to samo co z Piasta i dalej nie będzie rozumiał dlaczego. Vukovic to jego uczeń i nigdy nie osiągnie promila jego sukcesów sprzed lat.Nam potrzebny jest ktoś młody z otwartym umysłem na taktykę bo cały piłkarski świat dawno poszedł w te stronę.A nie mentalny beton.
Coś, a nawet więcej niż coś w tym jest.
Panowie czytam wasze opinie. Dajcie mi trenera który zrobi mistrza Polski. Oj długo a może wcale już nie doczekamy się. Tu jest tak gdy są wyniki to trener najlepszy. Gdy ich nie ma to zwolnić. Na tym to polega. Pozdrawiam. Poczytam dalej wasze opinie.