Czerwiński: mieliśmy duże nadzieje

W finale Pucharu Polski zagrają Pogoń Szczecin i Wisła Kraków. Dwie piłkarskie marki, ale i tak jest to sporą niespodzianką. Portowcy w półfinale wyeliminowali będącą na fali Jagiellonię Białystok, a Wisła ograła Piasta.

Pomijając aspekty czysto sportowe jak gra w obronie czy ataku, to gliwiczanie przegrali przede wszystkim mentalnie. Krakowianie byli bardziej zdeterminowani, a duże znaczenie miało to, że już w 1 minucie zdobyli gola.

– Bardzo dużo rozmawialiśmy przed meczem co nas czeka już od pierwszej minuty. Mimo to już na początku tracimy bramkę. Może nie zabrzmi to dobrze, ale to nie powinno mieć większego wpływu na naszą grę. Takie rzeczy bowiem w piłce się zdarzają – stwierdza Jakub Czerwiński.

Po stracie gola na jakiś czas udało się uspokoić sytuacje i nawet przejąc inicjatywę, ale jeszcze przed przerwą „Biała Gwiazda” podwyższyła prowadzenie. Strata dwóch bramek to sporo, ale do odrobienia. Gdy Ariel Mosór zdobył kontaktowego gola wydawało się, że jeszcze można powalczyć o finał, ale tak się nie stało.

– Wisła nas nie zaskoczyła. Byliśmy na to przygotowani, ale gra nam się nie kleiła. Bramka po stałym fragmencie gry pomogła nam nawiązać kontakt i powalczyć o drugiego gola. Później jednak Wisła wybijała nas z rytmu i momentami miałem wrażenie jakby grała z przewagą jednego zawodnika – kręcił głową kapitan Piasta.

Mówienie o tym, że Wisła ma skład ekstraklasowy wydaje się być mimo wszystko na wyrost. W lidze krakowianie już w zasadzie nie mają szans na bezpośredni awans, a ich porażka z Chrobrym Głogów jest na to dowodem. Jednak nie od dziś wiadomo, że puchary rządzą się swoimi prawami.

– Już samo to, że doszli do półfinału Pucharu Polski to nie jest przypadek. Wisła ma w swoim składzie kilku klasowych zawodników i to pokazali. My nie potrafiliśmy odpowiednio zareagować po tym co się stało na początku meczu. Nie mniej jednak nawet wynik 2:0 do przerwy to nie jest zamknięty mecz. Myśmy na tym stadionie w przeszłości już to pokazaliśmy, wychodząc z wyniku 0:3. Nie będzie łatwo się z tym pogodzić, bo mieliśmy duże nadzieje, ale mimo to musimy szybko się pozbierać – stwierdza Czerwiński.

Teraz pozostaje skupić się już na lidze, a tu sytuacja wciąż jest trudna. Trudno jednak jest przejść obojętnie po przegranym półfinale z drużyna z niższej klasy rozgrywkowej.

– Jestem zły i rozczarowany na naszą postawę, na to jak wyglądaliśmy. Fakty są jednak takie, że najzwyczajniej w świecie nie zasłużyliśmy na ten finał – podsumowuje kapitan drużyny z Okrzei.

Opracowanie: piast.gliwice.pl
Cy za: Polsat Sport
Foto: lovekrakow.pl (zobacz więcej zdjęć)

4 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
FreddyJohan

Banda nieudaczników nic więcej

AD75

Ja czasami mam wrażenie, że czas się zatrzymał od dawien dawna. Wiele słów, tych samych i w zasadzie to samo. Czyli nic…

PiastKopernik

A co się ma tutaj kleić? Znowu przywołujemy jakieś siły nadprzyrodzone. Ok, tak się można wytłumaczyć raz, albo dwa. Ale pizdy obsranejj nie za każdym razem. Jesteśmy źle przygotowani, i gramy źle. Zagadka rozwiązana.

jan1

Panie Czerwiński przestań się pocić tylko na boisko i harować za te naście tysięcy na TYDZIEŃ