Stadion Śląski nie okazał się szczęśliwy dla Piasta. Gliwiczanie bowiem zostali rozbici przez Ruch, ulegając 0:3. Wygrana gospodarzy mogła być jeszcze bardziej okazalsza, gdyby Szczepan wykorzystał rzut karny podyktowany za faul Holubka. Piast w tym meczu był cieniem drużyny, która trzy dni wcześniej pokonała w meczu Pucharu Polski Raków Częstochowa 3:0
Ruch po powrocie do Ekstraklasy swoje pierwsze mecze rozgrywał na stadionie przy ul Okrzei w Gliwicach. Z końcem października jednak chorzowianie przenieśli się na Stadion Śląski. Miało to pomóc Niebieskim w lepszej grze, a przede wszystkim zacząć wygrywać. Dla Piasta była to czwarta w historii wizyta na słynnym stadionie, a druga w Ekstraklasie. Za pierwszym razem miało to miejsce w 2017 roku Piast zremisował tu 0:0.
Piątkowe starcie rozpoczęło się od ataków gości, ale już w 11 minucie chorzowianie byli blisko zdobycia gola. Prosty błąd popełni Tomasiewicz. Wykorzystali to gospodarze, zagrywając na 18. metr do Letniowskiego. Piłka po jego strzale trafiła w słupek. Próbował jeszcze dobijać Szczepan, ale zamiast w piłkę skosił Czerwińskiego. Niebiescy pobudzeni tą sytuacją dalej nacierali i w 16 minucie mieli kolejną okazję. Kozak złamał akcję do środka, by uderzyć lewą nogę w stronę bramki, jednak Szymański zdołał odbić piłkę, a po dobitka po rykoszecie wyszła na rzut rożny. Potem obudzili się gośce i nawet wypracowali sobie pierwszą okazję. Po zagraniu Tomasiewicza wzdłuż linii bramkowej, akcję próbował zamykać Piasecki, a potem Ameyaw, ale żaden z nich nie doszedł do piłki. W 30 minucie Vlkanova zakręcił na lewej stronie rywalem i wpadł w pole karne, gonił go Holubek i w końcu zahaczył zawodnika gospodarzy. Sędzia nawet nie skorzystał z VARu, tylko wskazał na jedenasty metr. Fantastycznie zachował się Szymański, który najpierw obronił strzał Szczepana, potem jeszcze dobitkę, a przy trzeciej próbie piłka przeszła obok słupka. Niedługo jednak gliwiczanie cieszyli się z czystego konta. W 34 minucie Mosór tak fatalnie wybił piłkę, że ta trafiła do Dadoka, a ten mocnym strzałem wyprowadził Ruch na prowadzenie. Wyraźnie podcięło to skrzydła gliwiczanom, którzy oddali całkiem inicjatywę gospodarzom. Jeszcze w końcówce tej pierwszej połowy po akcji Dadoka – Letniowski miał okazję, aby uderzyć, ale nie trafił w bramkę. Pierwsza połowa zakończyła się zasłużonym prowadzeniem gospodarzy.
W przerwie meczu Alexander Vuković dokonał dwóch zmian. Pierwsza była wymuszona. Za kontuzjowanego Czerwińskiego wszedł Munoz, a Dziczka zastąpił Felix. To już była roszada taktyczna. Początek tej drugiej połowy należał jednak do gospodarzy, którzy konsekwentnie atakowali prawą stroną wiedząc, że słabym punktem jest tam Holubek, który zresztą szybko zarobił żółtą kartkę. Gliwiczanie natomiast cały czas wyglądali na zagubionych. Chorzowianie nie zwalniali i w 54 minucie Szczepan urwał się Munozowi, ten goniąc go zahaczył z tyłu i sędzia po raz drugi w tym meczu podyktował rzut karny. Tym razem Szczepan się nie pomylił i było już 2:0 dla Ruchu. W 59 minucie gliwiczanie wykonywali rzut wolny. Pyrka wrzucił pilkę w pole karne, ta po główce trafiał pod nogi Felixa, ten strzelił w światło bramki, ale prosto tam, gdzie był Stypica. To było pierwsze celne uderzenie zawodnika Piasta w tym meczu. W 61 minucie Tomasiewicz zdecydował się na strzał z dystansu i dobre to było uderzenie, ale bramkarz Ruchu przeniósł piłkę nad poprzeczką na róg. Zaraz potem na murawie zameldowali się Szczepański i Kostadinov, a zeszli Chrapek i Krykun. Nic to nie dało. W 66 minucie po wyrzucie piłki z autu, przejął ja Sikora i przy biernej postawie aż czterech zawodników Piasta huknął w okienko, podwyższając wynik na 3:0. W zasadzie w tym momencie mecz dla drużyny z Okrzei się mógł już zakończyć. W 70 minucie Tomasiewicz przymierzył z rzutu wolnego i choć strzał był mocny, to jednak mocno niecelny. Chwilę później gliwiczanie wykonywali rzut rożny, ale nadziali się na szybką kontrę. Aż trzech zawodników Ruchu miało przed sobą tylko Munoza, na szczęście zawodnik gospodarzy zgubił rytm, ale i tak zdołał uderzyć, dobrze Szymańskiego asekurował Tomasiewicz. Zraz potem Ameyawa miał okazje, by oddać strzał, posłał piłkę obok słupka. W kolejnej akcji Szczepam trafił w poprzeczkę, jeszcze do piłki dopadł i umieścił ją w bramce, ale drugi z graczy Ruchu był na spalonym i gol nie został zaliczony. Sędzia się zlitował i do drugiej połowy doliczył tylko 120 sekund i stąd wynik tylko 0:3.
Chorzów (Stadion Śląski) – 01.03.2024, g. 20:30
Ruch Chorzów 3-0 Piast Gliwice
Bramki:
1:0 – Robert Dadok 34`
2:0 – Daniel Szczepan 56 (k),
3:0 – Patryk Sikora 66`
Ruch: 36. Dante Stipica – 96. Robert Dadok, 59. Patryk Stępiński, 20. Szymon Szymański, 6. Josema, 5. Tomasz Wójtowicz (55, 77. Mateusz Bartolewski) – 70. Miłosz Kozak (74, 54. Filip Wilak), 8. Patryk Sikora, 7. Juliusz Letniowski (74, 22. Filip Starzyński), 88. Adam Vlkanova (83, 10. Tomasz Foszmańczyk) – 95. Daniel Szczepan (74, 86. Soma Novothny)
W rezerwie: Michał Buchalik, Wiktor Długosz, Przemysław Szur,
Trener: Janusz Niedzwiedź
Piast: 33. Karol Szymański – 77. Arkadiusz Pyrka, 2. Ariel Mosór, 4. Jakub Czerwiński (46, 3. Miguel Muñoz), 14. Jakub Holúbek – 44. Serhij Krykun (64, 30. Miłosz Szczepański), 20. Grzegorz Tomasiewicz, 16. Patryk Dziczek (46, 7. Jorge Félix), 6. Michał Chrapek (64, 96. Tihomir Kostadinov), 19. Michael Ameyaw (85, 25. Piotr Liszewski) – 9. Fabian Piasecki.
W rezerwie: Franrisek Plach, Jorge Felix, Tom Hateley, Tomasz Mokwa, Kalim Wilczek.
Trener: Alexandar Vuković
żółte kartki: Dadok – Holúbek.
sędziowali: Paweł Raczkowski (Warszawa) – Paweł Sokolnicki – Adam Kupsik oraz Mateusz Jenda VAR: Tomasz Kwiatkowski i Arkadiusz Kamil Wójcik
widzów: 15 169.























Voco odejdż z Piasta zabierz ze sobą Piaseckiego, Felixa, Chrapka,Holoubka
Vuko, zdobyć puchar, to trzeba grać a nie symulować
Vuko teraz z Tobą tylko spadek!!!
Z Radmiakiem i z Puszczą tylko młodzież !!!!
Zamiast tolerowania ciepłego kurwidołka, który firmuje Vuko swoimi dennymi formułkami na konferencjach i ciągłym wystawianiem tego samego szkieletu w złym ustawieniu, trzeba zacząć od zadania trudnych pytań trenerowi, a potem wyciągnąć konsekwencje za Holubka.
Jesienią nie mieliśmy ataku ale była silna obrona. Liczyłem że zima poprawimy atak i znów będziemy rycerzami wiosny.
Nic z tego. W przerwie zimowej rozmontowano nam obronę nie dając nic do ataku.
Wk$@wia mnie to że zaczynamy się mieszać w walkę o utrzymanie aż taka grą jak dzisiaj to może być ciężko. Szal na męską rozmowę z drużyną. Może na Radomiak warto mimo wszystko się wybrać i przekazać wkładą do koszulek co o tym myślimy?
Ludzie, ratujcie Piasta bo spadek jest bliski. Może warto udać się pod Urząd aby zrobiono coś z niektórymi darmozjadami – jakimi to wszyscy wiedzą (brak transferów).
bez serc bez ducha to szkieletów ludy, no i pobiegano jak na emerytów przystoi… po co wykonywać zawód/pasję w takim stylu? to może lepiej coś zbudować, pozamiatać, naprawić jakiś ciągnik?
Ten nasz Słowak na lewej stronie, to się do końca roku nie odkręci, po tym, jak 3 razy na zamach go chorzowski zrobił, a za czwartym faulowal…
Niestety bardzo źle to wszystko rokuje, myślałem, że mecz z Rakowem był takim przełamaniem a tu znowu beznadzieja, całkowita niemoc w ofensywie. W tej lidze niewielu potrafi grać w piłkę ale większość przynajmniej zapie….la a my ani jedno ani drugie i nie zwalałbym tu na jakieś olewactwo naszych piłkarzy, myślę, że też chcą jak każdy wygrywać, ta drużyna po prostu nie ma „paliwa w baku” nie ma czym docisnąć gazu. Wydaje mi się, że jedyną taktyką jaka teraz może coś nam dać to totalne murowanie bramki i lagi do przodu, tak może przynajmniej coś poremisujemy ….
Ale taktykę wymyśliłeś? Wspaniały pomysł…nic tylko pogratulować takiego toku myślenia.
Różnica w strzelanych bramkach pokazuje, że jednak nie wszyscy muszą jechać na tyłkach. Po prostu mają inne podejście do tematu i nie betonują składu ciągle stawiając na kopaczy pod formą.
Dodatkowo przykład idzie z góry – gdy ja słyszę Vuko, który martwi się o brak zera z tyłu, a nie o 14 goli strzelonych z gry, zaś Boguś gdzieś tam rozmyślał co by było gdyby strzał Kądziora w środek bramki wpadł to mnie krew zalewa.
Jak ci piłkarze mają grać z polotem i werwą do przodu po tak dennych tekstach?
Vuko opowiada o problemach kondycyjnych.Ludzie litosci. Sezon dopiero się zaczął a oni już nie mają siły?No i takie zjawisko jakie biega na naszej lewej obronie to jest karykatura piłkarza. Tylko drużyna przebiegła 105 km a to jest już katastrofa. Jest z tym problem od pierwszego meczu.
Obóz. Albo marnie przeprowadzony,albo zbyt intensywnie. Choć myślę, żeby ich ( piłkarzy), wrzucić na miesiąc na trzy zmiany do fabryki, to może zrozumieją jakim szczęściarzami…
Może jakby wam przestali płacić to byście w końcu zaczęli grać jak koleżanki zza miedzy…Jeden mecz wam wyszedł z Rakowem i już myśleliście że puchar wygracie…Z taką grą to Wisła was rozjedzie jak walec i w konsekwencji nie będzie pucharu a do tego jeszcze z ligi spadniecie…W lecie musi być rewolucja kadrowa wywalić ten szrot co nic nie gra a kupę siana zarabia i znaleźli grajków którym się będzie chciało biegać za piłką
Przeczłapane 105 km… To zaczyna przypominać późną erę Fornalika.