W imponującym stylu i wreszcie po bardzo dobrym meczu Piast pokonał Raków Częstochowa 3:0 i tym samym po raz czwarty w historii awansował do półfinału Pucharu Polski. Ten strzelecki popisał rozpoczął Tomas Huk (na zdjęciu), kontynuował Jakub Czerwiński, a zakończył Jorge Felix.
W pierwszych trzech meczach rund:y wiosennej Raków zdobył tylko 4 punkty, co oddaliło tę drużynę od obrony mistrzostwa Polski. Piast zaczął jeszcze gorzej, bo w tych pierwszych kolejkach wywalczył tylko 1 oczko. Mecz w Pucharze Polski to jednak dobra okazja, aby poprawić humory sobie i kibicom, a w szczególności, gdy stawką jest awans do półfinału. Aby tak się stało szkoleniowiec Piasta – Alexandar Vuković dokonał kilku korekt w składzie po nieudanym spotkaniu z Cracovią. Od pierwszej minuty wyszli Plach, Huk, Dziczek, Krykun i Wilczek. W meczowej 20-stce zabrakło jedynie Kądziora. Trener Rakowa – Dawid Szwarga natomiast posłał do boju od początku wszystkich swoich kluczowych zawodników.
Pierwsi zaatakowali goście i już w 1 minucie mogli prowadzić, po tym jak piłką po strzale głową Berggrena odbiła się od poprzeczki. Nie przestraszyło to jednak gliwiczan. W 9 minucie Mosór oddał pierwszy strzał, ale zbyt czytelnie, by pokonać bramkarza Rakowa. Zaraz potem Yeboah miał piłkę na nodze w szesnastce, ale zanim oddal strzał, zdołał zablokować go gracz Piasta. Gospodarze przejęli inicjatywę w 15 minucie. Wtedy to z dystansu uderzył Czerwiński, ale niecelnie. Za chwilę, po dośrodkowaniu Ameyawa – Wilczek strzelał głową, ale przeniósł piłkę nad poprzeczką. Potem na kilka minut częstochowianie oddalili grę od własnego pola karnego, jednak w 18 minucie po kolejnym dobrym dośrodkowaniu Ameyawa na długi słupek piłkę głową zgrał do środka pola karnego Czerwiński, a tam był Huk, który zamienił to podanie na gola. Gliwiczanie chcieli iść za ciosem i bliscy byli podwyższenia wyniku. Po kolejnym rajdzie i podaniu Amyawa tym razem strzelał Krykun – Kovacevic jednak zbił piłkę na róg. Zaraz potem Mosór celnie główkował, ale zbyt lekko i golkiper Rakowa złapał piłkę. To był bardzo dobry moment gliwiczan, którzy atakowali coraz śmielej, zmuszając Kovacevia do wychodzenia przed własne pole karne. W 39 minucie Huk uderzył z całej siły, piłka przełamała ręce bramkarza gości, ale asekurował go kolega z zespołu. Gospodarze do końca tej połowy nie oddali już inicjatywy i na przerwę schodzili zasłużenie prowadząc 1:0.

Dawid Szwarga nie czekał ze zmianami. Już w 46 minucie zdecydował się na grę z dwoma napastnikami. Na murawie zameldował się Cranc, który zmienił Yeboaha. Zanim jednak napastnik Rakowa zdążył dotknąć piłki jego drużyna przegrywała już 0:2. W 48 minucie Ameyaw wywalczył rzut rożny. W pole karne powędrowali wszyscy obrońcy Piasta. Po dośrodkowaniu najpierw strzelał Chrapek, potem dobijał Mosór, jeszcze poprawiał Holubek, a na koniec futbolówka trafiła pod nogi Czerwińskiego, który strzałem w krótki róg pokonał Kovacevicia. Lepiej ta druga odsłona nie mogła się więc zacząć, a zaraz potem Krykun był bliski podwyższenia wyniku. Gliwiczanie wyraźnie złapali wiatr w żagle i uwierzyli, że mogą wyrzucić za burtę Pucharu Polski Raków, bo dalej atakowali. W 56 min z dystansu uderzał Dziczek, jednak nie był to celny strzał. Częstochowianie oszołomieni tymi ciosami zdawali się jednak budzić i próbować złapać kontakt. ale to gliwiczanie cieszyli się z trzeciego gola. W 68 minucie po dwóch rzutach rożnych i zamieszaniu, piłka wylądowała na aucie. Na bezpośrednie wrzucenie jej w pole karne zdecydował się Dziczek, tam jej lot głową przedłużył Mosór, a zamknął to wprowadzony chwilę wcześniej Felix i było już 3:0. W tym momencie kibice na Okrzei za wyjątkiem tych z Częstochowy mogli już zacząć świętować awans do półfinału. Goście nie mając już nic do stracenia próbowali prostymi środkami przedzierać się pod bramkę Piasta, ale gliwiczanie bardzo dobrze się bronili. Potem jeszcze Chrapek znalał się w sytuacji sam na sam, ale przegrał ten pojedynek z Kovaceviciem. Gliwiczanie mądrze się bronili i dalekimi podaniami próbowali w końcówce uruchomić szybkiego Ameyawa. Już w doliczonym czasie gry właśnie Ameyaw wystąpił w roli środkowego obrońcy wybijając piłkę na róg po dośrodkowaniu zawodnika Rakowa. Ostatecznie gliwiczanie nie dali sobie wbić gola i imponującym stylu zapewnili sobie grę w półfinale Pucharu Polski.
Gliwice, ul Okrzei – 27.02.2024, 17:30
Piast Gliwice – Raków Częstochowa 3:0 (1:0)
1:0 – 25`Tomáš Huk
2:0 – 49`Jakub Czerwiński
3:0 – 68`Jorge Félix
Piast: 26. František Plach – 77. Arkadiusz Pyrka, 2. Ariel Mosór, 4. Jakub Czerwiński, 5. Tomáš Huk (46, 14. Jakub Holúbek) – 44. Serhij Krykun (75, 96. Tihomir Kostadinov), 20. Grzegorz Tomasiewicz, 16. Patryk Dziczek (90, 22. Tomasz Mokwa), 6. Michał Chrapek, 19. Michael Ameyaw – 10. Kamil Wilczek (67, 7. Jorge Félix).
W rezerwie: 33. Karol Szymański, 2 Miguel Munoz, 22. Tomasz Mokwa, 24 Tom Hateley, 25. Piotr Liszewski, 30. Miłosz Szczepański
Trener: Alexandar Vuković
Raków: 1. Vladan Kovačević – 25. Bogdan Racovițan, 24. Zoran Arsenić, 4. Strátos Svárnas – 7. Fran Tudor, 5. Gustav Berggren, 30. Władysław Koczerhin (72, 23. Péter Baráth), 11. John Yeboah (46, 19. Ante Crnac), 27. Bartosz Nowak (73, 26. Erick Otieno), 21. Dawid Drachal (83, 17. Jakub Myszor) – 9. Łukasz Zwoliński (83, 77. Marcin Cebula).
W rezerwie: Kacper Bieszczad, Kacper Masiak, Kamil Pestka, Mtej Rodin
Trener: Dawid Szwarga
żółte kartki: Tomasiewicz, Kostadinov – Zwoliński, Cebula.
Sędziowie: Tomasz Kwiatkowski – Arkadiusz Kamil Wójcik, Tomasz Listkiewicz – Tomasz Wajda
VAR: Paweł Pskit / Piotr Urban






















PIĘKNIE !!! Jednak nie potrzeba Kądziora, żeby dobrze bić rogi, wolne i auty. Może ten mecz zmusi Vuko, aby odspawać go od ciągłego zamulania na skrzydle.
Inna sprawa kwestia zaangażowania. Nie masz pomysłu na atakowanie, murawa kiepska, piłkarze mają słabszy dzień? To przynajmniej daj z wątroby zamiast anemicznie grać wszerz i do boku pod wrzute. W tej lidze nawet Warta Tworka potrafiła wjechać na ambicji do czołówki. Także dla mnie podejście do gry w Częstochowie i z Cracovią niewybaczalne. Tak czy inaczej jeszcze raz wielkie brawa za świetny mecz chłopaków i pójście po rozum do głowy przez trenera.
Dokladnie. Staralem sobie wyobrazic ten mecz z Kadziorem, i takiej gry, i takiego wyniku z nim w skladzie by nie bylo. Kadzior spowalnia gre, a wczoraj bylo widzac, ze mozna wykorzystac szybkosc i Ameyawa i Pyrki. A stalymi fragmentami gry powinny byc wyrzuty z autu przez Dziczka. Sa lepsze niz dosrodkowania Kadziora.
Od czasów Wigier i kurnika znany jest głównie z precyzyjnych dośrodkowań. Wystarczy odciąc go od podań do niego i już nie istnieje na boisku. Niestety to nie jest typ Badii który mijał po 2-3 zawodników drużyny przeciwnej. Miał dobre wejście do Piasta i sporo asyst ale po kontuzji kostki obniżył loty. Teraz też nie wiadomo jak długo potrwa jego przerwa w grze.
Wiesz co seal.My to się obaj chuja znamy na tej piłeczce!
Cieszę się że się pomyliłem zawsze mogę tak się mylić by tylko Piast wygrywał. Ale po meczu z Rakowem u nich ciężko było o optymizm przed meczem pucharowym z nimi pamiętając jak się kończyły nasze spotkania z nimi kiedy traciliśmy punkty w ostatnich minutach meczu. Poza tym widać mimo ze mają w huk kasy to ostatnie transfery są nietrafione. Z Yeboah za 1.5 mln euro na czele.
To Vuković teraz dobry , czy nie? Dajecie mu kredyt zaufania , czy nie? Ostatnio mówiłem ,że trener to jedno ,a zaangażowanie piłkarzy to drugie. Kądzior…każdy wie. Ława! Teraz tylko przełożenie na ligę i gra gitarra.
Zależy od tego czy zrozumiał błędy i zacznie wystawiać dobry skład na ligę + nie będzie klepał głupich formułek o częściowych sukcesach, po meczach gdy gramy dramat w ataku czy nie.
Ale kto strzela bramki? Przecież nie atak!
Nie zawsze musi, ale ważne, żeby przód aktywnie pracował na te bramki. A jak nie ma gry do przodu czy ogółem pracy to jak mówiłem na meczach za późnego Kinga, że przykład musi iść z góry, od trenera. Trzeba wjechać na ambicję, pozmieniać skład, zrobić cokolwiek. Nie można zadowalać się ujowym 0:0.
Wiesz co mnie tak naprawdę wk@....@@....a, od razu wszystko na nie! Jakby był co najmniej koniec sezonu? Nie wspomnę o tęsknocie za Fornalikiem???? Aż mnie mdli , gdy o tym pomyślę. Ten marazm i antyfutbol, plus dwa trupy na ławce…sorry.
Najlepszy na boisku Tomek Mokwa
Chwała Tomkowi…
nawet nie zdazyl kopnac pilki, bo akurat nasi wykonali z ponad 30 podac na jeden kontakt, a Rakow nie potrafil nic z tym zrobic. 🙂