Chcemy zagrać taką rundę, jaką jesienią miały Jaga i Śląsk. Zaczynamy od derbów z Górnikiem Zabrze, wygrana może nas napędzić. Gdy widzisz, że odskoczyłeś od dołu tabeli, pewność drużyny rośnie, zawodnicy chętniej ryzykują na boisku – mówi w rozmowie z weszlo.com Damian Kądzior.
Inauguracja drugiej części sezonu zbliża się wielkimi krokami. Do najbliższego meczu o punkty pozostało już zaledwie kilka dni. O tym jak będzie wyglądać ta runda w wykonaniu drużyny z Okrzei w dużej mierze zadecyduje postawa zawodników odpowiedzialnych za kreowanie akcji i strzelanie goli, bo o defensywę możemy być spokojni, nawet jak odejdzie Katranis.
Jednym z tych piłkarzy, którzy mogą na murawie robić różnicę jest Damian Kądzior. 2023 rok nie był dla niego zbyt udany. Piłkarz borykał się z kontuzją stawu skokowego., Niezbędny był zabieg, który w końcu postawił fo na nogi, ale trochę czasu upłynęło.
– Aż tak drastycznie bym tego nie określił, ale na pewno żałuję w większości straconej rundy wiosennej. Nie mogłem pomagać zespołowi, który i tak beze mnie bardzo dobrze sobie poradził. Po zabiegu miałem pauzować 6-8 tygodni, czyli nie jakoś niesamowicie długo, ale że chodziło o obie nogi, na początku naprawdę trudno było mi wrócić do odpowiedniej formy fizycznej, a nowy sezon już się zaczynał. Ogólnie za mną ciężki rok, zwłaszcza że wcześniej nie byłem przyzwyczajony do dłuższych przerw. Mówimy o mojej drugiej operacji w życiu, pierwszą miałem jako 18-latek. Widocznie tako było mi pisane – mówi w rozmowie z Przemysławem Michalakiem z portalu weszlo.com pomocnik Piasta.
Kądzior do młodzieży już się nie zalicza, ale z takim doświadczeniem może jeszcze bardzo dużo dać drużynie.
– Liczę na to. Naprawdę ostro przepracowaliśmy zimę. Podobnie zresztą było rok temu i w drugiej rundzie punktowaliśmy znakomicie. Jak mówiłem, już końcówka tamtego roku była dla mnie światełkiem w tunelu. Zaczynałem czuć, że to jest to i mimo już ponad trzydziestu lat na karku, ciągle mam w sobie wiele entuzjazmu. Teraz chcę iść za ciosem, żeby dawać Piastowi to, czego ode mnie oczekuje i ja sam od siebie oczekuję. Mamy mocny skład, dobrego trenera i wierzę, że wiosna będzie nasza z moim istotnym udziałem – przekonuje 30-latek.
O tym jak seryjnie nie wygrywać meczów będąc drużyną lepszą można pewnie będzie napisać pracę magisterską. Choć wszyscy wiedzą gdzie tkwił problem to dopiero pod koniec roku udało się znaleźć na to receptę.
– Sami się zastanawialiśmy, dlaczego marnujemy aż tyle sytuacji. Wiosną chcemy tak samo dobrze bronić, utrzymywać kompakt w tyłach i jednocześnie być znacznie konkretniejsi pod bramką rywali. Wrócił Kamil Wilczek. Długo pauzował i może potrzebować trochę czasu na powrót do pełni formy, ale zimowe przygotowania przepracował normalnie. Mówimy o zawodniku z dużą jakością. Przypadkiem nie strzela się ponad stu goli w Danii, on wciąż to ma. W klubie też cały czas mówi się o przyjściu jeszcze jednego napastnika. Nie ma co ukrywać, że z tą pozycją był największy problem. Trener szukał różnych rozwiązań, na “dziewiątce” grali Jorge Felix czy Michael Ameyaw, a to nie są typowi łowcy goli. Chyba nawet Grzesiu Tomasiewicz raz zagrał w takiej roli. Można gdybać, że zdrowy Kamil zdobyłby z pięć bramek i zamiast na dziewiątym miejscu bylibyśmy na szóstym – przyznaje Kądzior.
Z tej poprzedniej rundy kibice na pewno długo będą pamiętać mecz z ŁKS Łódź. Mimo prowadzenia do przerwy 3:0 spotkanie zakończyło się wyniki 3:3. Nie trudno sobie wyobrazić atmosferę w szatni po tym spotkaniu.
– Kończysz taki mecz i co masz sobie powiedzieć? Wszyscy są okropnie wkurzeni, punkty znów uciekły. Trener nic nie krzyczał, widział, że i tak ten wynik nas boli. Takie chwile na pewno dużo uczą. Nigdy wcześniej nie wystąpiłem w spotkaniu, w którym mój zespół nie wygrałby przy trzech bramkach przewagi. Do tej pory najbardziej bolesny był mecz Dinama Zagrzeb z Szachtarem w Lidze Mistrzów. W doliczonym czasie wszedłem przy stanie 3:1, a skończyło się na 3:3 – opisuje pomocnik.
W poprzednich dwóch latach Piast wiosną z powodzeniem odrabiał straty. Mimo że tym razem sytuacja wyjściowa lepsza niż przed rokiem, to wydaje się, że o zajęcie miejsca w top 6 będzie trudno, bo do lokomotyw Ekstraklasy dołączyły jeszcze Śląsk i Jagiellonia. Obie te ekipy jeszcze się zimą wzmocniły.
– Jesteśmy tego świadomi. Sytuacja jest trochę inna niż roku temu, gdy zaczynaliśmy drugą rundę z jeszcze niższego pułapu. Pamiętam, że na pierwszym treningu po urlopach trener Vuković wywiesił nam tabelę, w której mieliśmy 16 punktów i znajdowaliśmy się w strefie spadkowej. Skończyliśmy na piątym miejscu z pięćdziesięcioma trzema punktami, wiosną byliśmy najlepszą drużyną ligi. Teraz nasz punkt wyjścia jest lepszy, ale zgadzam się, że czołówka naprawdę wysoko zawiesiła poprzeczkę. We Wrocławiu i Białymstoku musieliby zaliczyć bardzo słabą rundę, żeby wypaść poza top 4. Czeka nas trudne zadanie, ale jakiś cel musimy sobie postawić, aby dojechać jak najwyżej. Z poprzedniej wiosny wycisnęliśmy praktycznie maksimum i chcielibyśmy to powtórzyć. Chcemy zagrać taką rundę, jaką jesienią miały Jaga i Śląsk. Zaczynamy od derbów z Górnikiem Zabrze, wygrana może nas napędzić. Gdy widzisz, że odskoczyłeś od dołu tabeli, pewność drużyny rośnie, zawodnicy chętniej ryzykują na boisku – zauważa Damian Kądzior.
Cały wywiad z piłkarzem Piasta przeczytacie na weszlo.com






















Ciekawa rozmowa nawet, to się nie często zdarza. I to nie dlatego, że piłkarze są mało ciekawi, tylko chyba dziennikarze są przeważnie mało ciekawi.
Ktoś wie kto u nas strzelił bramki Koronie?