Drużyna Piasta ma za sobą średnio udaną rundę. Gliwiczanie bowiem zakończyli pierwsza część sezonu na 9 miejscu, a ich dorobek wynosi 24 punkty. Warto też zaznaczyć, że rozegrano już dwa spotkania z rundy rewanżowej. Wiosną więc tych okazji do powiększenia dorobku będzie mniej.
Niedosyt jest spory, bo tych punktów mogło być więcej, gdyby w zremisowanych meczach udało się zdobyć choć kilka bramek więcej. Opinię tę podziela Ariel Mosór.
– Jako drużyna nie zagraliśmy super rundy i zdaję sobie z tego sprawę. Mogliśmy zrobić więcej w obronie i też pomóc chłopakom w ataku. My też jesteśmy odpowiedzialni za zdobywanie bramek, a od napastników zaczyna się odbiór piłki – przyznaje w rozmowie z TVP Sport Ariel Mosór.
Ostatnie dwa mecze w 2024 roku Piast zakończył zwycięstwami, co nie tylko poprawiło sytuację w tabeli, ale też pewnie przywróciło wiarę w swoje umiejętności.
– Patrzyliśmy na siebie z dużą bezradnością. Czasami może i zdarzały się mecze gorsze, nie zawsze graliśmy super, ale w większości, gdzie remisowaliśmy, to nie cieszyliśmy się z jednego punktu. Praktycznie w każdym spotkaniu powinniśmy byli sięgnąć po trzy. Mieliśmy więcej sytuacji, ale zdarzała się jakaś niemoc. Cieszę się, że pod koniec roku to przerwaliśmy i pokazaliśmy, że jesteśmy silną drużyną. Chcemy bić się o znacznie wyższe miejsca – przekonuje obrońca.
Indywidualnie Mosór ma za sobą bardzo udaną rundę. Rozegrał 20 spotkań, strzelił 2 bramki i zaliczył 2 asysty, a jeszcze latem zapowiadało się, że odejdzie z Piasta. Obrońca jednak odrzucił ofertę Molde, drużyny z którą zmierzy się Legia Warszawa w 1/16 finału Lidze Konferencji. Piłkarz nie żałuje jednak swojej decyzji zdradza dlaczego nie zdecydował się na ten transfer.
– Przez te pół roku bardzo się rozwinąłem przy sztabie trenera Vukovicia. Na każdym kroku mocno mi pomagają. W ogóle nie żałuję tego, że zostałem w Piaście, choć na początku były myśli, a może mogłem wyjechać i spróbować też gry w europejskich pucharach. Teraz po czasie podchodzę do tego bardzo spokojnie. Decyzję w dużej mierze podjął mój tata. Ja miałem moment, w którym bardzo chciałem tam iść. Rozmawiałem z tatą chyba przez dwa tygodnie, bo sprawa długo się ciągnęła. Przekazał mi argumenty i tłumaczył, żebym został w Polsce – opowiada Mosór.
Nie jest tajemnicą, że klub od dłuższego już czasu notuje stratę finansową, a sposobem na oddłużenie jest transfer jednego z piłkarzy. Może być to Mosór, któremu to w czerwcu wygasa kontrakt z Piastem, choć jest w nim zawarta klauzula o jego przedłużeniu.
– Mam umowę do końca czerwca 2024 z opcją przedłużenia na kolejny sezon. Klub ma taką możliwość po swojej stronie i jestem przekonany, że się na to zdecyduje, a jeśli tak się stanie, to tak naprawdę mam jeszcze 1,5 roku kontraktu, a nie pół, jak wszyscy mówią. – zauważa piłkarz.
Nie chce jednak zadeklarować, że zobaczymy go wiosną w barwach Piasta.
– Pomidor. Mam ważny kontrakt w Piaście, ale nigdy nie wiadomo, co przyniesie przyszłość – uśmiecha się zawodnik.
Mosór jednak nie chce wyjeżdżać na siłę.
– Od początku mieli na mnie pomysł w Piaście. Wiedziałem, że tu dostanę swoją szansę. Nie ma co porywać się z motyką na słońce i myśleć, że pójdę nie wiadomo gdzie, a potem się okaże, że klub nie miał na mnie planu. Nie chcę na siłę zmieniać klubu, żeby potem się okazało, że nie będę miał szans na grę i trzeba będzie wrócić do Polski. Chcę iść do przodu małymi krokami, żeby po prostu się rozwijać, a nie na siłę zmieniać klub, żeby tylko wyjechać z Polski – przekonuje obrońca.
Wiadomo, że Norwegia nie była wymarzonym krajem do piłkarskiego rozwoju dla Mosóra. Piłkarz zdradza jednak, że mógłby pójść w ślady swojego kolegi z Legii Warszawa – Szymona Włodarczyka, który po wybiciu się w Górniku Zabrze trafił do SK Sturm Graz.
– Wszystko zależy od tego, jaka przyjdzie propozycja. Szymon obrał bardzo fajny kierunek. Widać, jak się rozwinął i jak mu się wiedzie w Austrii. Życzę mu wszystkiego najlepszego, bo to mój bardzo dobry przyjaciel. Jeżeli przyszłaby taka oferta, na pewno bym ją rozważył. Ligi niemiecka i włoska też są kuszącymi kierunkami – wyjaśnia Mosór.
Choć Piastowi nie szło najlepiej to dla Mosóra ostatnie pół roku było bardzo udane. Jak sam przekonuje, poprawił wiele elementów.
– Myślę, że dużo jest takich elementów. Staram się mocno pracować z trenerami. Na pewno poprawiłem spokój nad piłką. Teraz, jak oglądam swoje dawne występy, to widzę, że lepiej wychodzą mi wybicia piłki, długie zagrania. Często zostaję po treningach i nad tym regularnie pracuję. Analizujemy praktycznie moje każde długie podanie, zastanawiamy się, czy było potrzebne w danej sytuacji. Trenerzy wykonują olbrzymią pracę, żeby mi pomóc. Staram się, żeby żadne zagranie nie było głupie – mówi Mosór.
Cały wywiad z Arielem Mosórem znajdziecie na stronie sport.tvp.pl
Zobacz bramkę Mosóra z meczu z ŁKS Łódź






















Ma rację co do niezłej rundy, ale gdyby nie upór trenera to bylibyśmy częścią szerokiej czołówki. Nie ma przypadku w tym, że Piast odblokował się dopiero w momencie, gdy Vuko skruszył beton wokół wyjściowego składu i część gwiazd pod formą z różnych, czasami wymuszonych czasami nie przyczyn zaczęła odpoczywać na ławce.
Faktem jest iż Vuko zaczynał uporem przypominać Waldemara
A rotacją w składzie zazwyczaj przynosi efekty pod warunkiem iż na ławce masz wartościowych zmienników w odpowiednio wysokiej formie
I tutaj szacun dla trenera!!
Jakie gwiazdy posadził, wymień? Czekam.
Nie wymieni.Bo poza bramkarzem i sytuacjami losowymi takie akcje zwyczajnie nie miały miejsca.Raz Chrapek zaczął na ławce z powodu przeziębienia a w kolejnym meczu był najlepszy na boisku.
ROTACJA. Wcześniej Fero, Kuba, Felix czy Dziku męczyli się grą od dechy do dechy. W ostatnim miesiącu ktoś był chory, zawieszony lub nie dojeżdżał sportowo to nie było wpychania go na siłę do pierwszego składu kiedy byli tylko dostępni jak przez 8/10 rundy, ale odpoczynek na ławce albo poza kadrą. Na tym polega ta zmiana podejścia, która dała wymierne efekty.
I po co gardłować? Jesteś dorosły.W takim razie podpisz nowy kontrakt i po temacie. Żeby w razie czego klub któremu wszystko zawdzięczasz nie stracił.
Może i by podpisał. ale tatko mu przekazali, aby nie podpisywali