Jagiellonia – Piast, pod szatniami

Alexandar Vuković nie lubi mieszać w składzie, ale w meczu z Jagiellonią był zmuszony, by dokonać aż kilku zmian. Z różnych przyczyn nie mogli bowiem zagrać: Dziczek, Katranis, Tomasiewicz, a więc jeszcze niedawno podstawowi zawodnicy. Wciąż nie są do dyspozycji trenera Wilczek i Hateley, choć podobno są bliscy powrotu do składu.

Największym jednak zaskoczeniem był brak w wyjściowym składzie Frantiska Placha. Słowak od kilku sezonów miał zagwarantowane miejsce w podstawowej jedenastce, a tymczasem w Białysmtoku, na bardzo gorącym terenie od pierwszej minuty wystąpił Karol Szymański, który może być zadowolony zarówno ze swoje postawy jak i końcowego wyniku.

– Na pewno dobrze graliśmy w pierwszej połowie. Bardzo mocno dominowaliśmy, niewątpliwie byliśmy drużyną lepszą. Po czerwonej kartce trochę role się odwróciły i Jagiellonia przejęła inicjatywę w tym spotkaniu. Cieszę się, że udało się wybronić wszystkie sytuacje – ocenił Karol Szymański.

Trener Piasta stracił wszystkich defensywnych pomocników więc z konieczności Dziczka na murawie zastąpił Tomas Huk. Słowak żałował przede wszystkim niewykorzystanych okazji.

– Pierwsza połowa była taka jak sobie zakładaliśmy, mieliśmy niezłe sytuacje. Szkoda, że nie zdobyliśmy bramki. Z pewnością wtedy grałoby nam się łatwiej. W drugiej części spotkania strzeliliśmy gola, ale niestety nie został uznany z powodu minimalnego spalonego. Graliśmy trochę gorzej niż w pierwszej połowie. Po czerwonej kartce Jagiellonia przejęła inicjatywę. Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że u siebie jest mocna. Myślę, że zagraliśmy dobry mecz i zasłużyliśmy na ten punkt – powiedział Tomas Huk.

Niewątpliwie wydarzeniem tego meczu był powrót na ligowego boiska Kostadinova. Macedończyk leczył uraz kolana prawie dwa lata. Ostatni raz zagrał w kietniu 2022 roku. W meczu z Jagiellonia na boisku był krótko, ale dołożył cegiełkę do wywalczenia jednak punktu.
– Myślę, że możemy być usatysfakcjonowani ze zdobycia tego jednego punktu. Zwłaszcza, że od 74. minuty graliśmy w dziesiątkę. Zanim to się to wydarzyło, byliśmy lepszą drużyną. Udało nam się zdobyć bramkę, ale sędzia odgwizdał spalonego. Jagiellonia do tej pory wygrywała wszystkie mecze u siebie w tym sezonie. Możemy docenić ten końcowy rezultat. Zdajemy sobie sprawę, że mamy za dużo remisów na koncie, ale możemy to uznać za zasłużony remis – podsumowuje Tiho Kostadinov.

W wypowiedziach zawodników gospodarzy można było wyczuć niedosyt. W Białymstoku mocno bowiem liczono na komplet punktów, ale się nie udało.

– Piast był na nas dobrze przygotowany. Przez większą część pierwszej połowy byliśmy pod dużą presją, ale udało się nam to przełamać i po przerwie nasza gra była bardzo dobra. Mieliśmy dużo sytuacji, ale czegoś nam zabrakło. To był trudny mecz – powiedział Michal Sacek – piłkarz Jagiellonii.

Zawodnik przyznał jednak że, jego drużyna nie potrafiła wypracować sobie klarownej sytuacji.

– Mieliśmy swoje szanse, ale żadnej stuprocentowej. Wiele dośrodkowań i walki o piłkę w polu karnym. Piast ma bardzo dobrą obronę, nie tracą zbyt wielu bramek, co dzisiaj pokazali -przyznał Sacek.

Opracowanie: piast.gliwice.pl
Cyt. Za: piast-gliwice.eu/jagiellonia.pl

1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
robpol10001

Wszystko pięknie tylko że do strefy spadkowej już tylko 2 pkt. Jak to możliwe skoro mamy najmniej przegranych w lidze i najmniej straconych goli? Piast to coś więcej niż logika