Wszyscy ich leją, czy Piast też dołoży łodzianom?

Tym razem sporo czasu ma drużyna Piasta na przygotowanie się do kolejnego meczu. Swoje ostatnie spotkanie bowiem gliwiczanie rozegrali w piątek, a z ŁKS-em zmierzą się w sobotę. Dla łodzian każdy już kolejny mecz jest tym o życie Ich sytuacja w tabeli jest bowiem tragiczna.

7 zdobytych punktów w 14 spotkaniach, 8 strzelonych bramek przy 29 straconych i 11 porażek. Tak źle już dawno żaden zespół nie wszedł w sezon. Władze klubu zareagowały zmieniając trenera. 12 października pałeczkę od Kazimierza Moskala przejął Piotr Stokowiec. Pod jego wodzą już ŁKS zanotował trzy porażki z rzędu w których stracił aż 10 bramek. Na ten moment więc jest to kandydat nr 1 do spadku.

Trudno w tej sytuacji nie przypomnieć powiedzenia „Jak nie z nimi to z kim mamy wygrać”? Drużyna Piasta nie ma przysłowiowego noża na gardle. Mimo wstydliwej serii remisów niebiesko-czerwoni nie tylko są na bezpiecznym miejscu w tabeli, ale też są blisko górnej ósemki. W zasadzie w tym najbliższym spotkaniu wystarczy zainkasować trzy punkty, aby złapać bezpośredni kontakt z tą lepszą częścią tabeli. Problem w tym, że gliwiczanom zdobywanie kompletu punktów przychodzi wyjątkowo ciężko. Pewnie nawet kibice, którzy na bieżąco śledzą wyniki drużyny z Okrzei musieliby pomyśleć, kiedy to Piast ostatni raz wygrał w Ekstraklasie. To przypomnijmy, że było to 29 września, kiedy to niebiesko-czerwoni pokonali Widzew Łódź 3:2.

Podopieczni Alexandra Vukovica nie wygrywają, bo nie strzelają bramek. Aż 5 z 10 remisów kończyło się wynika mi 0:0. Do niedawna jednak gra ekipy z OKrzei wyglądała całkiem dobrze. Od meczu z Wartą Poznań coś się jednak zacięło, a po pucharowym starciu z Bruk Bet Nieciecza sam szkoleniowiec przyznał, że gra nie była najlepsza. Po zremisowanym spotkaniu z Koroną Kielce już też sami zawodnicy stwierdzili, że to był dla nich szczęśliwy remis. Są to niepokojące sygnały, bo jeśli Piast pogubi punkty w Łodzi to już nie będzie tłumaczenia, że łodzianie to mocna drużyna, ma dobrych zawodników, czy doświadczonego trenera. Na ten moment wszyscy ich leją i jeśli gliwiczanie nie wygrają tego meczu, to stracą szansę, aby zrealizować swój cel, jakim było zajęcie dobrego miejsca po rundzie jesienniej.

Mecz z ŁKS-esem zostanie rozegrany w sobotę 11 listopada o godzinie 15:00. Zawodnicy Piasta muszą też być przygotowani na gorącą atmosferę na trybunach. Mimo kiepskich wyników frekwencja tam sięga 10 tysięcy widzów.

Ostatni raz gliwiczanie rywalizowali z drużyną z Łodzi w sezonie 2019/20. Wtedy to dwukrotnie pokonali ŁKS 1:0 i 2:1. Jedna z bramek strzelił Jorge Felix. Może uda mu się to powtórzyć.

Opracowanie: piast.gliwice.pl

9 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
neo1989

Chyba będzie remis, słabszych się nie bije?

PiastKopernik

Remis, pewne info

orion

Oglądałem mecz Śląsk- ŁKS.Niestety jestem pełen obaw.

Sez

Nie strzelić lub zremisować z zespołem, który ledwo co dostał piątkę od górników to będzie olbrzymia kompromitacja i twardy dowód, że problem jest dużo głębszy niż sam brak napastnika.

orion

To jest twoja opinia. Od początku sezonu do meczu z Pogonią całkowicie błędna.Teraz drużyna zalicza spadek formy bo sezon długi i każdy to przechodzi.To można już każdą teorię pod to podpiąć.

Sez

Skoro błędna to dlaczego Puszcza, Ruch czy somsiady potrafiły strzelić więcej bez sensownego napastnika? Naprawdę nie da się tego wytłumaczyć czymś innym niż jakąś olbrzymią blokadą mentalną, która wynika albo z błędów w treningu czytaj te spowalnianie i klepanie do boku przy polu karnym rywala stało się zaskakująco powtarzalne albo z sytuacji w klubie/drużynie.

KrissKopernik

Panowie a jeszcze chwilę temu pisaliście tylko zwycięstwo!!
Ja dalej wierzę iż wygramy, oraz iż Vuko coś zmieni w 1 składzie

seal

A miało być tak pięknie…

KrissKopernik

Jest lepiej niż za ostatnich 2 lat Fornalika