Piast – Pogoń, pod szatniami

Są takie remisy po których jest niedosyt, a nawet niezadowolenie, a są też takie po których zawodnicy i trenerzy twierdzą, że zdobyli punkt, a nie stracili dwóch. Do tej drugiej kategorii można by zaliczyć wynik ostatniego meczu Piasta w którym gliwiczanie bezbramkowo zremisowali z Pogonią Szczecin.

Były spore obawy czy Piast zdoła zatrzymać rozpędzoną Pogoń. W poprzednich spotkaniach Portowcy bowiem wręcz gromili swoich rywali. Diabeł, albo jak kto woli Portowcy nie okazali się aż tak straszni. Bliżej wygranej byli gliwiczanie.

– To był bardzo trudny mecz dla nas. Patrząc na ostatnią formę Pogoni spodziewaliśmy się tego, że łatwo nie będzie. Niestety kolejny remis, ale uważam, że z taką grą na pewno te wyniki prędzej, czy później przyjdą – przekonywał pod szatną Arkadiusz Pyrka.

Patryk Dziczek ma za sobą debiut w reprezentacji Polski. Występ przeciwko Wyspom Owczym może uznać za udany. W meczu z Mołdawią został zmieniony już w przerwie. W Piaście jednak ma zagwarantowane miejsce w pierwszym składzie, ale tym razem nie miał okazji zdobyć bramki z rzutu karnego, bo gra była na tyle czysta, ze sędzia nie miał powodu, by podyktować jedenastkę. W ocenie zawodnika gospodarze rozegrali dobre spotkanie.

– Po raz kolejny niedosyt, bo ten remis nas nie zadowala. Uważam, że zagraliśmy bardzo dobre spotkanie jako drużyna. Stworzyliśmy sobie sporo sytuacji, kontorolowaliśmy grę i myślę, że byliśmy zespołem lepszym. Pogoń nie stworzyła sobie tak naprawdę żadnych klarownych okazji. Graliśmy bardzo dobrze w piłkę. A wiemy, że nasz przeciwnik jest wysokiej półki i wiemy, co zrobili w ostatnich meczach i jaką dysponowali formą. Przeciwstawiliśmy się im i pokazaliśmy po raz kolejny, że jesteśmy mocni. Szkoda tych punktów, bo uważam, że na nie zasłużyliśmy – powiedział po meczu Dziczek.

Grzegorz Tomasiewicz w tym sezonie zdobył jak na razie jedną bramkę, choć zagrał we wszystkich spotkaniach początku do końca. Piłkarze żałował przede wszystkim pierwszej połowy i też przyznał, ze po przerwie jego drużyna nie była już tak wyrazista.

– Pierwsza połowa była super w naszym wykonaniu. Natomiast w drugiej części spotkania, to Pogoń była więcej przy piłce i zmieniła ustawienie. W związku z tym mieliśmy lekki problem, natomiast nie stworzyła sobie stuprocentowej sytuacji. Szkoda pierwszej połowy, bo byliśmy drużyną lepszą, mieliśmy kontrolę i plan na ten mecz. Remisujemy, ale trzeba przyznać, że Pogoń jest mocnym zespołem w ofensywie. W ostatnim czasie miała dobrą serię i naprawdę podeszliśmy z szacunkiem do przeciwnika, ale też z wiarą w swoje umiejętności, co myślę było widać na boisku – zaznaczył Tomasiewicz.

W zespole Pogoni za najlepszego zawodnika uznano Valentina Cojocaru, który uratował punkt broniać strzałe Ameyawa w ostatnich sekundach tego spotkania.

– Myślę, że ważne jest, że w drugiej połowie zareagowaliśmy na boiskową sytuację. Druga część gry była w naszym wykonaniu znacznie lepsza niż pierwsza. Końcowy wynik nie jest dokładnie taki, jak chcieliśmy, ale trzeba też oddać rywalom, że grali dobrze. Myślę, że nie bez znaczenia było też to, że murawa była dziś trudna do operowania piłką. Biorąc to wszystko pod uwagę, remis to wynik, który musimy szanować – mówił po meczu Valentin Cojocaru. – Myślę, że remis to sprawiedliwy wynik. Obie ekipy bardzo dobrze się broniły, przez co trudno było wykreować dobre okazje do zdobycia gola. Zagraliśmy na zero z tyłu, więc nie można powiedzieć, że Piast czymkolwiek nas zaskoczył. Jak jednak mówiłem wcześniej, byli wymagającym przeciwnikiem, wysoko zawiesił poprzeczkę. Przeciwnicy dużo biegali, byli agresywni w swojej grze. Z takimi drużynami gra się bardzo trudno powiedzial Valentina Cojocaru.

Niezadowolony natomiast był Dariusz Fornalczyk.
– Chcieliśmy tutaj wygrać. Do każdego meczu podchodzimy nastawieni na zwycięstwo. Zawsze chcemy jak najlepiej punktować w lidze. Niestety dzisiaj nie zabieramy do Szczecina trzech punktów, a tylko jeden. W pierwszej połowie nie graliśmy tak, jak chcieliśmy. W drugiej połowie zareagowaliśmy lepiej, dzięki czemu mieliśmy więcej sytuacji do strzelenia gola – opowiada Mariusz Fornalczyk. – Jak już powiedziałem, w pierwszej połowie nie pokazywaliśmy tego, na co nas stać. Nie graliśmy tak, jak tego od siebie oczekiwaliśmy. Piast klarował sobie więcej sytuacji. W drugiej części gry to my jednak przejęliśmy inicjatywę. Suma summarum ten wynik należy zatem uznać za sprawiedliwy. Powiem jednak tak: gdybyśmy zdobyli zwycięskiego gola, to też byłby on zasłużony, bo bardzo mocno dziś walczyliśmy i dawaliśmy z siebie sto procent podsymowauje Fornalczyk.

Remisami Piast nie dogoni czołówki. Na szczęście w dla podopiecznych Alexandra Vukovicia w tym sezonie jest więcej takich zespołów, które częsciej remisują lub nawet przegrywają od drużyny z Okrzei. Stąd sytuacja w tabeli nie jest zła. Czołówka jednak już odjechała, a jeszcze część drużyn ma zaległe mecze. Teraz jednak przyjdzie gliwiczanom grać głównie z zespołami, które są za nimi w tabeli, wyjątkiem jest Jagiellonia więc może uda się jeszcze jesienią mocno poprawić sytuację, ale ktoś musi wreszcie zacząć strzelać bramki.

Czytaj też:Piast – Pogoń, Vuković i Gustafsson o meczu


Opracowanie: piast.gliwice.pl
Cyt za: piast-gliwice.eu/pogonsportnet.pl

4 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
AMP

Trzy kolejne mecze to Warta, Korona, ŁKS. Bez urobku 7 lub 9 punktów już prawie beznadziejnie odsuniemy się od „strefy dobrych wypłat na koniec sezonu”. Na dziś tak to wygląda, że powrót Felixa jest przekleństwem. On gra, do niego, przez niego i na niego wszyscy grają i mecz po meczu zadowalają się gównem, które z tego wynika. Powtarzalność może być samobójcza.

seal

Ja tu widzę wypalenie zespołu jak za ostatnich meczów Fornalika. A grę na Felixa ktoś musiał wymyślić.

Sez

Bez przesady. Ja tu widzę 2 przyczyny obecnego stanu rzeczy. Z jednej strony trener zabetonował się na jakiekolwiek doraźne zmiany w grze, zaś z drugiej środek pola i ofensywę dopadł syndrom tłustych, sytych kotów tzn. czy się stoi czy się leży, pierwszy skład się należy – taki Chrapo jest tego najdobitniejszym przykładem.

Sez

Oczywiście pomijając już brak dobrego napastnika, ale na wiosnę też były okresy bez Wilczka, więc to nie może jedynym wytłumaczeniem dlaczego strzeliliśmy 3 bramki z gry w 12 kolejkach ligi.