Marketingowe zawirowania w Piaście. A otwarcie stadionu lada moment

Do pierwszego meczu na nowym stadionie w Gliwicach zostało dwa i pół tygodnia. Czy rozbita miesiąc temu działka medialno-marketingowa klubu podoła wyzwaniu? Czytamy w dzisiejszym wydaniu Gazety Wyborczej. Na 5 listopada zaplanowano inauguracyjny mecz Piasta z Wisłą Płock na nowym obiekcie przy ul. Okrzei. Organizacja meczu to dla działu marketingu i biura prasowego robota rozpisana na kilka dni. Trzeba zająć się sprzedażą biletów, cateringiem, logistyką, przyjęciem akredytacji, uzgodnieniem warunków z telewizją. W przypadku Piasta sytuacja jest wyjątkowa. Oddanie obiektu do użytku nastąpi bowiem 3 listopada. – Trzeba mieć świadomość, że nie wszystko wypali jak należy – mówi prezes klubu Józef Drabicki.

 

Nie wyobrażam sobie, jak to będzie funkcjonowało. Dotąd problemu nie było, bo prawie wszystkie mecze zespół rozgrywał na wyjeździe – kręci głową Grzegorz Muzia, były rzecznik klubu, z którym z końcem września gliwicki klub zakończył współpracę. Wypowiedzenie otrzymał w czerwcu. Powodem były oszczędności. Władze Piasta uznały, że w spółkach miejskich, a taką jest Piast, rzecznik prasowy jest zbędny. Na jego następcę wybrały dotychczasowego szefa działu marketingu Przemysława Plisza.

Muzia, dla którego praca w klubie nie była podstawowym źródłem utrzymania i wykonywał ją za 1,5 tys. zł na umowę zlecenie, uważa, że ze zmianami można było poczekać do końca roku. – To niepoważne rozbijać biuro prasowe i marketing na miesiąc przed otwarciem stadionu, kiedy zadań do wykonania jest ogrom – podkreśla.

Obecnie za marketing odpowiadają trzy osoby łącznie z nowym rzecznikiem. Dysponują zerowym budżetem na działalność. – W tej formie dział marketingowo-medialny nie ma szans powodzenia. I nie chodzi mi o personalia. Jest po prostu zbyt mały i niedofinansowany. Czy w klubie tego nie rozumieją? – dziwi się Muzia. Dodaje jednak, że w Piaście tę działkę zawsze traktowano po macoszemu. – Tyle tylko że wcześniej zasłaniano się tym, że marketing będzie rozwijany, jak powstanie nowy stadion. I był to jakiś argument – mówi były rzecznik.

Problemem jest także oficjalna strona internetowa klubu. Muzia przez 14 lat był jej redaktorem naczelnym. – Przy okazji wręczenia mi wypowiedzenia, zakomunikowałem władzom klubu, że na dotychczasowych warunkach, czyli za darmo, nie będę więcej udostępniał im domeny – zdradza. Zaproponowaną przez niego cenę za jej udostępnienie wiceprezes Jarosław Kołodziejczyk uznał za wygórowaną. Muzia postanowił kontynuować prowadzenie strony, ale już jako niezależnej.

Dla klubu to niemała strata. Nowa strona, której wykonanie zlecono zewnętrznej agencji, wciąż jest w budowie. Domena należąca do Muzi funkcjonuje na internetowym rynku długo, jest dobrze wypromowana, co wiąże się z odpowiednio wysoką oglądalnością.

– To wszystko będzie inaczej wyglądać, kiedy my naprawdę przyjmiemy ten stadion i zostaniemy samodzielnym zarządcą. Wtedy będziemy mieli większe możliwości robienia akcji promocyjnych i marketingowych, zapraszania sponsorów i rozmów reklamowych z nimi – pociesza się nowy rzecznik Plisz.

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze