Drużyna Piasta nie weszła w nowy sezon tak jak by sobie tego gliwiczanie życzyli. W pierwszej kolejce niebiesko-czerwoni przegrali z Lechem 1:2, choć grali na swoim stadionie.
To spotkanie jest już historią, nie mniej jednak wnioski trzeba było wyciągnąć, aby nie powtórzyć błędów, które przydarzyły się podopiecznym Alexandra Vukovicia. Co trzeba poprawić, aby z Mielca wracać z punktami wskazuje Grzegorz Tomasiewicz.
– Przede wszystkim potrzebny jest nam spokój przy piłce, bo mamy doświadczony zespół, a w tym meczu z Lechem było dużo takich niewymuszonych strat. Brakowało tego spokoju w rozgrywaniu i posiadaniu piłiki i to musimy poprawić, bo charakteru czy ambicji nam nie brakuje i myślę, że było to widać w meczu z Lechem – ocenia pomocnik Piasta.
Tomasiewicz do Piasta przeszedł ze Stali Mielec. Tam był wyróżniającym się zawodnikiem. Nic więc dziwnego, ze z sentymentem wspomina ten okres.
– Grałem tam przez cztery lata. Były to dla mnie bardzo dobre sezony. Wracam tam zawsze z uśmiechem na ustach. Mam też tam wielu znajomych i przyjaciół. Myślę, że kibice też mi nie mają nic do zarzucenia, bo zawsze dawałem z siebie sto procent – przekonuje zawodnik.
Czytaj też: Vuković: najważniejsza jest nasza reakcja
Nie jest łatwo być trenerem Stali. Włodarze tego klubu nie mają bowiem cierpliwości zarówno do szkoleniowców jak i zawodników. Przed tym sezonem z klubu odeszło aż 17 graczy, a przyszło 14.
– W Mielcu co sezon jest rewolucja, ale nawet jak skład jest nowy, to myślę, że nie zabraknie ze strony tej drużyny walki i determinacji. Nie zmieniają się też liderzy, którzy ciągną ten zespół – przewiduje Tomasiewicz.
Faworytem niedzielnego spotkania będzie Piast, ale żeby zdobyc trzy punkty trzeba będzie pokazać coś więcej niż w meczu z Lechem.
– Przede wszystkim potrzebny jest spokój i cierpliwość przede wszystkim, tego zabrakło nam w meczu z Lechem I dobre ustawienie na pozycjach – wskazuje piłkarz, którego na boisku oglądamy z nr 20.






















