Drużyna Piasta zakończyła już przygotowania do pierwszej części sezonu 2023/24. Od poniedziałku gliwiczanie wejdą już w mikrocykl przed meczem z Lechem Poznań, ale to nie oznacza, że wszystko już działa idealnie. Jak niedawno powiedział Alexandar Vuković, zespół ma nad czym pracować aż do przerwy zimowej.
Trenerowi o tyle powinno być łatwiej, że zmiany kadrowe były symboliczne. Na ten moment nikt nie ubył z podstawowego składu, a ci co przyszli to będą raczej zmiennikami niż pierwszym wyborem dla trenera. Wyjątkiem może być Serhij Krykun, które szkoleniowiec wystawił w generalnym sprawdzianie jakim było spotkanie kontrolne z Ruchem Chorzów.
Nie tylko kibiców pewnie nurtuje pytanie czy Piast będzie jesienią grał tak dobrze jak wiosną, kiedy to pobił klubowy rekord spotkań bez porażki, a przede wszystkim nie powtórzy się jesień zeszłego roku. Problem w tym, ze nikt nie potrafi powiedzieć, jaka była tego przyczyna, choć materiału do analizy było dużo.
– Nie potrafię wskazać jednej przyczyny. W pewnym momencie sam usiadłem i zacząłem to wszystko poważnie analizować. Nie da się znaleźć logicznej odpowiedzi. Co do nadchodzącego sezonu – wiem, że to wyświechtany slogan, którego dziennikarze nie lubią, ale nie możemy zbyt mocno wybiegać w przyszłość. Trzeba koncentrować się tylko na najbliższym meczu. Mieliśmy nauczkę w ostatnim spotkaniu poprzedniego sezonu. Gdy tylko wkradło się trochę rozluźnienia, wpadliśmy w tarapaty i przegrywaliśmy ze zdegradowaną Lechią Gdańsk –Każdy z nas znów zobaczył, jaka jest ta liga. Do każdego spotkania trzeba podchodzić z maksymalnym skupieniem – przestrzega Kamil Wilczek.
Piast rok temu nie tylko tracił punkty, ale też męczył grą kibiców. Wiosną nastąpiła radykalna zmiana, a to już jest zdecydowanie łatwiej wytłumaczyć. Zmieniła się taktyka oraz intensywność treningów w przerwach między rozgrywkami.
– Poprzedni szkoleniowiec stawiał bardziej na niską obronę, trener Vuković chce, żebyśmy grali wysokim pressingiem. Widać, że wiosną dawało to efekty. Co do okresów przygotowawczych, to zarówno ten zimowy jak i obecny były dość intensywne – zdradza Wilczek.
Taka taktyka jednak sprawia, że wszyscy muszą więcej biegać, a Kamil Wilczek do najmłodszych graczy już się nie zalicza.
– Nie mam z tym żadnego problemu. W ten sposób w Danii rozgrywałem po 45 meczów w sezonie. Dla mnie jest to nawet lepszy pomysł. Jeśli odbiorę piłkę na połowie przeciwnika, mam bliżej do jego bramki. Futbol zmierza w tym kierunku. Wystarczy spojrzeć na najlepsze europejskie drużyny. W Ekstraklasie takim przykładem jest Raków Częstochowa – przekonuje napastnik.
Terminarz nowego sezonu nie jest łatwy dla Piasta. Już na początku gliwiczanie zmierzą się z jednym z faworytów Ekstraklasy – Lechem Poznań.
– Bez wątpienia czeka nas bardzo trudne spotkanie, ale oczywiście wyjdziemy po trzy punkty. Nasze ostatnie starcie z Lechem zakończyło się remisem. Pokazaliśmy, że możemy być godnym przeciwnikiem dla Kolejorza – zauważa Wilczek.
Po udanej wiośnie niewątpliwie wzrośnie apetyt na jeszcze lepszy wynik niż miało to miejsce w minionym sezonie. Na co wieć będzie stać Piasta w nowym rozdaniu?
– Już wielokrotnie pokazaliśmy, że możemy być w czołowej szóstce. Chcemy patrzeć jak najwyżej, nie możemy zadowolić się utrzymaniem czy tym, że w danym momencie będziemy gdzieś w środku tabeli. Nie chciałbym też, żeby ktoś popadał w samozadowolenie po jednym czy drugim zwycięstwie – podkreśla Kamil Wilczek
Cały wywiad z napastnikiem Piasta przeczytanie na sport.tvp.pl





















