Frekwencja na Okrzei znów tematem mediów

W piątek Piast podejmować będzie Górnika Zabrze i choć to spotkanie wyjątkowe to wiadomo, że kompletu kibiców nie będzie. W tej sytuacji znów wraca dyskusja dlaczego kibice w Gliwicach nie chcą przychodzić na mecze klubu z Ekstraklasy.

Portal weszlo.com przypomina, że jeszcze w sezonie 2015/16 średnia na mecz wynosiła 6356 osób. Tylko trzy razy na spotkaniu domowym gliwiczanie mieli widownię poniżej pięciu tysięcy. Sezon później średnia już wyraźnie spadła, do 5063 widzów, lecz i tak do dziś pozostaje wynikiem nieosiągalnym.

Sytuacja na pewno nie jest normalna, bo Piast to dziś już markowy klub z sukcesami i ugruntowaną pozycją w Ekstraklasie. Dziennikarz portalu wylicza pięć grzechów głównych i szereg mniejszych grzeszków, które kumulując się doprowadziło do takiej sytuacji jaka ma miejsce

Grzech 1 – Chytry dwa razy traci
P
o zdobyciu mistrzostwa Polski zostały popełnione kluczowe błędy, które do teraz odbijają się czkawką. Sporo na ten temat ma do powiedzenia klubowa legenda Jarosław Kaszowski. Wówczas był on zatrudniony przy Okrzei. – Byłem odpowiedzialny również za sprzedaż biletów do firm, szkół, przedszkoli. Wydaje mi się, że do sezonu mistrzowskiego włącznie frekwencja stała na w miarę zadowalającym poziomie. Walczyliśmy, żeby dać się zapamiętać najmłodszym kibicom. Organizowaliśmy wiele akcji marketingowych, chcieliśmy wytwarzać modę na Piasta. Niestety, po zdobyciu mistrzostwa prezes Paweł Żelem zaszalał z cenami karnetów i biletów, zdecydowanie je podniósł. Argumentował to tym, że mówimy o już o klubie-Mercedesie, więc za jego mecze trzeba więcej zapłacić. Kibice protestowali, pracownicy klubu łapali się za głowy, ale nie udało się go odwieść od tej decyzji – wspomina wieloletni kapitan Piasta.

– W tym samym okresie Żelem ciął koszty i mocno ograniczył działania marketingowe. A wydaje się, że właśnie wtedy powinniśmy pójść za ciosem i wykorzystać to, że drużyna była na fali. To, co widzimy obecnie jest w dużej mierze pokłosiem tamtych ruchów. Piast musi wrócić do poprzednich działań, wydać trochę pieniędzy na dzieci, na różne gadżety. Inaczej nic nie ruszy. Na Zachodzie dzień meczowy jest świętem, całe rodziny mogą miło spędzić czas w klubie od rana do wieczora, jest show. U nas często idziesz na sam mecz i tyle – dodaje Kaszowski.

Grzech 2 – pazerność

Po sukces jakie miały miejsce postanowiono zmienc lokalizację sektora rodzinnego. Obecnie jest to najgorsze miejsce na stadionie do oglądania, bo graniczy z sektorem gości, gdzie często dzieją się różne dziwne rzeczy,a ana dodatek jak świeci słońce to oślepia tam zasiadających.

– Prezes Żelem przeniósł też sektor rodzinny po przekątnej, na drugą stronę, bliżej sektora kibiców gości. Uznał, że bilety na trybunie prostej były za tanie, a skoro rodziny chcą takowe mieć, to muszą siedzieć w gorszym miejscu. Mimo wszystko ten sektor i tak chyba nadal w miarę się zapełnia, to akurat nie jest jeden z głównych powodów słabszej frekwencji. Tańsze bilety zawsze będą w cenie – podkreśla Kaszowski.
Brak inwestycji w młodych kibiców

– Mocno stawiano na młodych kibiców, zapraszano przedszkola, dzieci ze szkół. To była słuszna droga, by nowe pokolenie kształtować jako kibiców Piasta, w mieście, gdzie w wielu dzielnicach starsi kibicują Górnikowi. Wyniki, najlepsze na Górnym Śląsku w XXI wieku, mogły pomóc, by reklamować dobry futbol i spokojną, może trochę piknikową atmosferę. Według mnie miasto, które jest większościowym akcjonariuszem, mogłoby pomóc marketingowo rozreklamować mecze i stworzyć modę na Piasta jako pozytywnego klubu, który może nie ma aż tylu fanatyków, ale jest takim klubem dla rodzin – zauważa natomiast Krzysztof Brommer – dziennikach Sportu.

Grzech 3 – Marketing

– Trzeba rzetelnie wykonywać pracę od podstaw. Nie ma innej drogi. Każdy w klubie musi zrozumieć, że bez dobrego marketingu, wizyt w szkołach i przedszkolach, bez atrakcji dla rodzin, wielu ludzi samych na stadion nie przyjdzie. Trzeba ich zachęcić. Wynik sportowy może być pewnym magnesem, ale jak widać, on wszystkiego nie załatwia. A wydaje mi się, że Piast jako klub urósł już do takiej rangi, że sam w sobie powinien stanowić atrakcję dla kibiców, a nie tylko jego rywal w postaci Lecha, Legii czy Górnika Zabrze – komentuje Kaszowski.
Grzech 4 – Drenowanie kieszeni kibiców
Po radykalnej podwyżce cen karnetów wielu z nich po prostu przestało zjawiać się przy Okrzei. Ceny najdroższych karnetów dla nowych klientów podskoczyły z 450 do 755 zł, a tańszych z 260 do 600 zł. Osoby przedłużające karnety musiały zapłacić od 285 do 570 zł, zamiast od 120 do 370 zł jak do tej pory. Klub tłumaczył, że zawierają się w tym także mecze w europejskich pucharach i starcie o Superpuchar Polski, ale mało kogo te wyjaśnienia przekonały.
– Raczej nie da się ściągnąć z powrotem tych kibiców, których wtedy zniechęcono. Robiono wszystko, żeby ich zrazić i to się „udało”. Piast kompletnie przespał czas po mistrzostwie jeśli chodzi o tworzenie bazy kibicowskiej. Zamiast tego prezes Żelem uznał, że zarobi jeszcze na więcej na tych, którzy już chodzili na mecze. Okej, może ceny na Piaście nigdy nie wybijały się zbyt mocno ponad średnią krajową – tak to też klub tłumaczył – ale kibica to nie interesuje. On widzi, że wcześniej płacił dużo mniej, a po sukcesie ma płacić znacznie więcej. Te 3 tys. przyjdzie zawsze, ale pozostali kalkulują. Znam niejedną rodzinę, która przestała przychodzić na stadion po zmianie cen. Trochę wody upłynie w naszej Kłodnicy, zanim ci ludzie powrócą na Okrzei, mimo że cały czas sympatyzują z Piastem – uważa „Kasza

Grzech 5 – Nie wychowano nowego pokolenia

Największym problemem Piasta pozostaje fakt, iż na razie nie udało mu się na większą skalę wychować nowego pokolenia kibiców. Jeszcze nawet dekadę temu można było tłumaczyć, że gliwiczanie przegrywają u siebie walkę o widza z mocno zakorzenionym w lokalnej świadomości Górnikiem Zabrze, że klubowi brakuje tradycji i sukcesów, ale od tego czasu sporo się zmieniło. Gdyby dobrze odrobiono pracę domową związaną z pozyskiwaniem młodych, aktywnych kibiców, dziś byliby oni nową generacją na trybunach i nie trzeba byłoby się wstydzić obecnej frekwencji.

Recepta

Nie ma już prostego rozwiązania, aby znów Okrzei zapełniało się przynajmniej w 60-70 procentach, co byłoby dobrym wynikiem. Sam klub może obniżyć ceny biletów czy karnetów, co zresztą działa, bo jak były bilety na mecz z Wartą Poznań kończący rundę jesienną w Gliwicach. Obniżono ceny biletów do 5 zł i przyszło dwa razy więcej ludzi niż na mecz z Radomiakiem rozgrywany dwa tygodnie wcześniej. Na pewno gra Piasta musi być jeszcze bardziej atrakcyjna. W ostatnich dwóch sezonach za kadencji Waldemara Fornalika choć wyniki nie były najgorsze, to gra była tak nudna, że nie dało się tego dłużej oglądać niż kilkanaście minut. Na ten moment trudno wymagać, aby gra stała się nagle widowiskowa, bo najważniejsze jest utrzymanie zespołu w Ekstraklasie. Trzeba więc dać czas drużynie Alexandra Vukovicia na zmianę stylu. Jeszcze jednak kwestia to taka, że klub sam pewnie sobie nie poradzi z tym problemem. Duże możliwości ma większościowy udziałowiec, czyli Miasto Gliwice, ale czy tak jest wola i chęci, by wspomóc klub , to już inna kwestia

Cały artykuł o problemach z frekwencją na Okrzei przeczytacie na weszlo.com

3 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
PiastKopernik

Naprawdę? Ceny biletów? Wysoka cena na pewno nie zachęca, ale nie wydaje mi się, żeby to był największy problem. Ja też dostrzegam wśród moich znajomych, że dużo rzadziej chodzą. Głównie dlatego, że im się po prostu nie chce. Znudziło się. To bardziej problem mentalności, braku zwyczaju, a nie portfela.

Piastol90

Witam wszystkich czytających dawno mnie tutaj nie było ale pora się przebudzić i swoją opinią jak i zachęcaniem na Facebooku do chodzenia na mecze Piasta wrócić. ?Do Piast Kopernik . Może mów o sobie nie o innych tobie może portfela nie urywa ale zaraz po podwyżkach nie jeden mówił że nie kupi karnetu dla siebie i całej rodziny. Ceny inwidualne na ten sezon też jeśli ktoś nie kupił karnetu bo wie że nie był by na przynajmniej 80% meczy też daje do myślenia i szacowania czy iść czy nie iść. Też dużo a mało się o tym mówi przyczyniła się sytuacja z Corona Świrusem rozleniwiajac co po niektórych do powrotu na stadion.
Ale też poziom w tabeli robi swoje po ostatnim 3 miejscu klub ocierał się dwa razy o 4 miejsce które dawało gry w Pucharach. Dla tego ten słabszy sezon który musiał nadejść nie polepszył frekwencji. Polepszyć może jedynie dalsze dobre wyniki wiosną by był to dobry prognostyk na następny sezon pod kontem piłkarskim.
Na nowy sezon klub raczej widzę nie ma większego wyjścia musi obniżyć ceny biletów jak i karnetów.
Ale w szczególności na mieście musi być ten Show.
Pamiętacie autko Piasta jeżdżące miastem informujące o dniu meczowym i promocjach?
Ja bym aktywował takie auto ( choć wiadomo nowszy model auta ? ) więcej kolorowych plakatów ( stowarzyszenie nie oszczędzać na kolorowym tuszu ? )
Ogólnie wrócić do tego co było i samemu też starać się promować klub na różne sposoby. Życzę sobie i tym co chodzą obecnie by cała rzesza zniesmaczonych działaniami po sezonie Mistrzowskim wróciła od nowego sezonu ? CAŁE ŻYCIE PIAST GLIWICE !!

PiastKopernik

Rzeczywiście dzięki rozsądnemu ożenkiem oraz ciężkiej pracy jestem człowiekiem zamożnym. Zgoda, ze wysokie ceny nie pomagają. Powinni je obniżyć. Skoro to klub miejski, to mieszkańcy powinni wchodzić za pół darmo. Puste trybuny są smutne.