Takimi wygranymi robi się awanse

Olimpijski tydzień zaczął się udanie dla Piasta, choć wszyscy sa zgodni, że poziom meczu z Olimpią Elbląg daleki był od pierwszoligowego. Straty z obu stron, kiksy, nieudolność strzelecka. To jednak już 5 minut po zakończeniu tego pojedynku było nieważne – Trzeba się cieszyć z tych trzech punktów. Te zespoły  z dołu tabeli walczą o życie, aby się utrzymać w lidze i takie mecze są najtrudniejsze.    W poprzednich kolejkach, obie Olimpie urywały punkty  drużynom z  przodu, a my z nimi wygraliśmy – tłumaczy postawę drużyny Piasta, Wojciech Lisowski.

Schodzących na przerwę gliwiczan żegnały gwizdy. Kibicom nie podobał się styl i wynik. Liczyli, że gospodarze łatwo ograją  czerwona latarnie ligi – Nie było to dla nas miłe  – przyznaje Lisowski. To była jednak dopiero 45 minuta. Kibice powinni wierzyć w nas do końca. My doskonale wiemy o co walczymy i chcemy wygrywać. Całe miasto zresztą walczy o Ekstraklasę. W drugiej połowie szybko strzelamy gola, dowozimy jednobramkową przewagę  do końca i wygrywamy. Kto za kilkanaście już dni będzie pamiętał o stylu? a 1:0 w tabeli wyników  pozostanie – słusznie zauważa wypożyczony z  Legii Warszawa zawodnik, uzupęłniajać – takimi meczami robimy się awanse!

Obrona Piasta w tym spotkaniu nie ustrzegła się błędów, konsekwencją były sytuacje bramkowe dla gości – Ale nie wpadło, bo szczęście sprzyja lepszym – ucina dyskusję „Lisu”.

Tym razem ten wykonawca rzutów wolnych z dalszej odległości nie miał okazji uderzyć ani razu, bo goście praktycznie nie faulowali – Nie było, ale to nie ma znaczenia. Najważniejsze, że Wojtek strzelił i chwała mu za to – podkreśla Lisowski.

20-latek niestety nie będzie mógł zagrać w niedzielnym meczu z Olimpią Grudziądz, bo zobaczył czwartą, żółtą kartkę – Niestety tak, szkoda, zaspałem przy tej sytuacji, ale jestem pewny, że ten , kto w skoczy w moje miejsce na pewno godnie, a nawet lepiej mnie zastąpi – kaja się Lisowski.

Piast ku radości prawie wszystkich zgromadzonych na trybunach kibiców wskoczył na fotel lidera. Jest tam jednak wciąż bardzo ciasno. Chyba nikt się bowiem nie spodziewał, że po 25 kolejkach aż trzy prowadzące zespoły będą miały na koncie tyle samo punktów, a czwarta drużyna tracic do nich tylko trzy oczka. – Wskoczyliśmy do tej grupy i miejmy nadzieję, ze się w niej jak najdłużej utrzymamy. Po pierwszej, wiosennej  kolejce mieliśmy bodajże 9 punktów straty, a teraz jesteśmy na równi z Pogonią i Termaliką – uśmiecha się „Lisu”

Opracowanie: Grzegorz Muzia

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze