Piast przegrał z Legią Warszawa 0:1 i gdyby brać pod uwagę statystki to o tego jednego gola lepsza była drużyna ze stolicy. Nie mniej jednak gliwiczanie mogli urwać punkty faworytowi. Nie po raz pierwszy w tym sezonie zawiodła skuteczność.
Sam Kamil Wilczek miał dwie sytuacje. Za pierwszym razem trafił w bramkarza i choć arbiter odgwizdał spalonego to po analizie wideo być może by gola uznał. Pod koniec meczu ten sam napastnik nie trafił w bramkę stojąc przed nią kilka metrów. Z takim rywalem jak legia takie sytuacje trzeba wykorzystywać jeśli chce się punktować o czy wspomina Arkadiusz Pyrka.
– Spotkanie było trudne ze względu na warunki, które stworzyła nam Legia, bo to oni nadawali ton temu spotkaniu. Mieliśmy jednak swoje sytuacje, żeby wyrównać i zakończyć ten mecz pozytywnym akcentem. Myślę, że mogliśmy uniknąć tej straconej bramki i po końcowym gwizdku mieć na koncie co najmniej jeden punkt – analizował pomocnik.
To był twardy mecz, momentami nawet brutalny. Sędzia pokazał łącznie aż dziewięć żółtych kartek i jedną czerwoną. Na szczęście obyło się bez poważniejszych urazów. O wygranej Legii 1:0 zadecydował kontrowersyjny rzut karny.
– To było wyrównane spotkanie, które nacechowane było walką, a mniej w tym wszystkim było gry w piłkę. Mieliśmy kilka okazji, tak samo jak nasz przeciwnik. W perspektywie całego meczu obie drużyny nie miały wielu szans. Szkoda tego wyniku, bo ten jeden punkt w naszej sytuacji by się przydał. Kontynuujemy naszą pracę, przeanalizujemy to spotkanie i wyciągniemy wnioski. Jestem przekonany, że będzie dobrze – analizuje Michał Chrapek.
Czytaj też Vuković i Runjaić, trenerzy o meczu Piast – Legia
Grzegorz Tomasiewicz w tym spotkaniu miał za zadanie zneutralizować Jesue, który uważany jest za najlepszego obecnie piłkarza PKO BP Ekstraklasy i z tej misji wywiązał się. Pomocnik Legii nie wykreował żadnej sytuacji kolegom, a gola zdobył z rzutu karnego.
– My graliśmy o pełną pulę. Natomiast Legia nie miała dużo sytuacji i można powiedzieć, że w końcówce meczu, to my mieliśmy piłkę meczową na remis. Szkoda, bo jesteśmy świadomi tego jaka jest nasza sytuacja w tabeli. Musimy za każdym razem wyglądać tak, jak w meczu z Zagłębiem, a wtedy nasze miejsce ulegnie poprawie. Czujemy duży niedosyt, że nie zdobyliśmy punktów – przyznał Tomasiewicz.
Bartosz Ślisz nie dokończył tego meczu, gdyż za dwie żółte kartki przed czasem musiał opuścić plac gry. Mimo że osłabił drużynę to po końcowym gwizdku mógł odetchnąć z ulgą.
– Piast sprawił nam troszkę problemów. Mieliśmy piłkę, szukaliśmy przestrzeni, ale rywale dobrze się ustawiali. Dodatkowo indywidualnie kryty był Josue, co również ograniczało możliwości. Nie stworzyliśmy wielu sytuacji, lecz wygrywamy. To najważniejsze – podkreślił zawodnik Legii.
Po tej przegranej Piast znów spadł na 16 lokatę w tabeli. Sytuacja gliwiczan jest jeszcze trudniejsza niż na początku tej rundy, bo Miedź i Korona wygrały swoje mecze. Dla gliwiczan kolejne starcie, tym raze z Cracvoią znów będzie miało charakter meczu o życie.
Opracowanie: piast.gliwice.pl
Cyt za: piast-gliwice.eu/legia.com
Zobacz też skrót meczu























A Kamil nic ciekawego nie miał do powiedzenia po meczu?
Mógł zacytować pewnego wielkiego patriotę-?ja cały czas sie uczę?
Sprawę z Wilczkiem widzę trochę inaczej niż Ty i zaangażowania mu nie odmawiam.Ale w jednym masz racje.Po wczorajszym meczu posadziłbym go na ławce w sobotę.Niestety nie mamy czasu czekać aż się przełamie.
Aby wykonać taki ruch, trzeba mieć alternatywę. Wszedł na 5 minut Sobczyk, który z nami się nie przygotowywał i generalnie był przez wszystkich przyjęty jako dość egzotyczny i desperacki transfer. Pozostaje wierzyć, że jednak trener widzi wszystkich codziennie i potrafi ocenić lepiej niż my, kto jest na tę chwilę lepszy.
Zgadza się. Trener na co dzień widzi chłopaków w treningu. Póki co i tak Wilczek pewnie będzie grał…
Dlatego po tym tyg przygotowań mam wrażenie iż Wilczek trafi na ławę
Kontuzja Gabiego miała być lekka a tu już miesiąc mija i żadnego info czy już trenuje czy dalej leczy kontuzje