Po dość krótkiej, bo ledwie trzytygodniowej przerwie drużyna Piasta wróciła do treningów. Zawodnicy najpierw przeszli badania, a od poniedziałku trenują już na własnych obiektach i tak będzie do 16 grudnia, kiedy to wyjadą na kilka dni na zgrupowanie do Wałbrzycha.
Po powrocie piłkarze dostaną wolne na Święta, ale potem wrócą do treningów. 9 stycznia wylecą do Hiszpanii. Tam będą szlifować formę przez 10 dni. Pierwszy mecz o punkty niebiesko-czerwoni rozegrają 29 stycznia. Przerwa zimowa w tym roku jest więc wyjątkowo długa, ale z tego faktu zadowolony jest Alexandar Vuković.
– Taka przerwa nam się przyda. Uważam, że dobrze się stało, bo pozwoli nam to na dotarcie się i spokojną pracę. Każdy trener pracuje trochę inaczej, więc dla takiego wzajemnego poznania się to dobrze, że mamy tego czasu trochę więcej. Postaramy się to mądrze wykorzystać – mówi szkoleniowiec Piasta.
Vuković przejął zespół w bardzo trudnym momencie. Dopiero w ostatnim meczu prowadzona przez niego drużyna Piasta zdołała odnieść pierwsze zwycięstwo. Jesienią weryfikowane zostały też cele drużyny. Na ten moment gliwiczanie walczą o utrzymanie.
– Dla mnie ważne było, żeby mieć świadomość, w jakim miejscu jesteśmy. Nie chciałem, żebyśmy tkwili w myśleniu, że wszystko jest super, tylko punktów zabrakło. Prawda jest taka, że gdyby nie udało się wygrać w ostatnim meczu w Gdańsku, ta sytuacja byłaby bardzo zła. W tym momencie wciąż jesteśmy na miejscu spadkowym, więc dalej nie jest dobrze. Natomiast dobre jest to, że mamy połowę sezonu, czyli 17 spotkań przed sobą, czyli jeszcze wiele może się zmienić, tylko musimy na to zapracować. Trochę przypomina mi to moją poprzednią pracę, gdzie to, co się mówiło dookoła, niekoniecznie szło w parze z tym, co działo się na boisku, a to tam ma miejsce to, co najważniejsze. To na boisku widać, jak jesteśmy dobrzy. Myślę, że dopiero po sezonie będziemy mogli powiedzieć czy Piast jest dobrą drużyną – szczerze wyznaje Serb.
Latem klub z Okrzei przeprowadził tylko kosmetyczne transfery. Przyszli Jorge Felix i Patryk Dziczek. Obaj jednak nie byli optymalnie przygotowani. Felix zawiódł kompletnie. Dziczek na szczęście złapał właściwy rytm. Dziś już wiadomo, że taka polityka była błędem. Na razie udało się zatrzymać Frantiska Placha, co można uznać za duży sukces transferowe, ale kolejne roszady wydają się być nieuniknione
– Jak widać na razie jesteśmy w tym samym gronie, w jakim się rozstaliśmy. Padła bardzo ważna informacja kontraktowa, co dla mnie było kwestią priorytetową i bardzo ważna dla całej drużyny. Na początku będziemy trenować z tymi ludźmi, których mamy, a okres styczniowy i lutowy będzie służył temu, by ewentualnie coś skorygować. Wcześniej niewiele się wydarzy – zdradza szkoleniowiec.
Jesienią gliwiczanie mieli ogromny problem z kreowaniem sytuacji, a przez to nie było też zbyt wiele okazji na zdobywanie bramek. Zdarzały się również problemy z defensywą. Tych mocnych punktów na ten moment jest więc mniej niż słabych ogniw. Jakie pozycje wymagają więc wzmocnień?
– Nie ma co ukrywać, że na prawej obronie mamy tylko jednego nominalnego piłkarza, Tomka Mokwę. To trochę mało jak na potrzeby. Można kogoś delegować, przesunąć, ale to taka newralgiczna pozycja. To tyle z takich tematów – nazwijmy – priorytetowych. Pozostałe będą zależały od tego, jak przepracujemy te okresy, najpierw w Polsce, a potem w Hiszpanii. Niektórzy zawodnicy będą musieli udowodnić, że stać ich na grę w Piaście Gliwice. Nie chcę nikogo łatwo skreślać, ale jeśli zapadnie decyzja, że ktoś odejdzie, będzie to miało wpływ na to, kogo będziemy chcieli sprowadzić.
A jaki zawodników chciałby mieć w zespole były trener Legii Warszawa?
– Rozmawiałem już na ten temat i dyrektor zna sugestie, co do pozycji i profilu zawodników, których byśmy chcieli pozyskać. Nie są to jakieś nie wiadomo jak wygórowane oczekiwania, ale jak to w każdej dziedzinie, nowe twarze i trochę świeżej krwi zawsze może się przydać, ale też nie chcemy robić czegoś w takim pośpiechu. Powinniśmy w zasadzie kończyć zmagania ligowe i rozjeżdżać się do domów, a dopiero potem myśleć o wzmocnieniach. Wszystkie kluby też chcą utrzymać aktualny skład do stycznia i ewentualnie później decydować – tłumaczy Vuković.
Waldemar Fornalik zimą zabierał drużynę do Turcji. Tym razem jednak zespół poleci do Hiszpanii. Czym ta decyzja była podyktowana?
– Nie, w tej kwestii nie miałem swoich specjalnych życzeń. Mi zależało na tym, żeby zapewnić sobie te dziesięć dni pracy w dobrej pogodzie, na dobrych boiskach i z dobrymi sparingpartnerami. Padło na Hiszpanię, co było wynikiem decyzji klubowych – wyjaśnia Vuković.
Wciąż jednak nie jest znana lista sparingpartnerów, a to ważny element w trakcie przygotowań.
– Takim najciekawszym sparingiem, który wymaga jeszcze dogrania to mecz z Ferencvárosi z racji mojego bezpośredniego kontaktu z trenerem Czerczesowem. Pozostaje jedynie kwestia wyboru dokładnego terminu, bo oni także będą wtedy przebywać w Hiszpanii. Na tę chwilę prowadzone są jeszcze rozmowy z kilkoma drużynami = zdradza Vuković
Hiszpania to też dobre miejsce by sprawdzić potencjalnych kandydatów do gry przy Okrzei. Tak do Piasta trafił m.in. Gerard Badia, który miał okazje zaprezentować się podczas gry kontrolnej rozgrywanej w trakcie zgrupowania gliwiczan w Alicante. To też okazja dla Torila, Munoza i Feliksa, by przekonać do siebie trenera Vukovicia. Ich pozycja nie jest bowiem mocna na ten moment.






















Vuko. Praca, praca, praca, żadnych uśmiechów, czy pogaduszek na treningu. Koncentracja, skupienie , pot i łzy.
Miło już było, teraz panowie , zapier@alamy.
Też tak myślę.Ogień!!!? Choć za niedługo odezwą się zakochani w Waldim…