W sobotę po raz pierwszy od ponad 5 lat Piast zagra mecz w którym na ławce trenerskiej zabraknie Waldemara Fornalika. W czwartek klub ogłosił, że kończy współpracę z tym szkoleniowcem. Kontrakt został rozwiązany za porozumiem stron.
W gabinecie prezesa ta decyzja zapadła pewnie już wcześniej, bo ledwie godzinę po ogłoszeniu, że Fornalik nie poprowadzi już niebiesko-czerwonych przedstawiono nowego szkoleniowca. Zresztą sam prezes Piasta – Grzegorz Bednarski przyznał, że klub od pewnego czasu już rozmawiał z potencjalnymi kandydatami na to stanowisko. Kadencja Fornalika będzie uznawana za najlepszą w historii gliwickiej piłki, ale tym nie da się utrzymać drużyny w Ekstraklasie. W przeszłości bliższej czy dalszej do niższych lig spadały zespoły z dużo bogatszą tradycja i dorobkiem. W tym sezonie nie tylko brakowało liczb w tabeli, ale też gra była najgorsza od czasu, gdy „Waldek King” przejął drużynę. W konsekwencji spadała frekwencja. Narzekali nie tylko kibice, ale też sponsorzy. Mimo to zwolnienie Fornalika było dużym zaskoczenie również dla piłkarzy.
– Waldemar Fornalik jest na tyle doświadczonym trenerem i na tyle się w Piaście zasłużył, że chyba nikt się tego nie spodziewał. Wiadomo, że ostatnio nie pomagaliśmy trenerowi w umacnianiu jego pozycji, nasze wyniki nie były dobre i stało się. Doszło do zmiany, odbyliśmy pierwszy trening pod okiem Aleksandara Vukovicia, w sobotę mamy mecz i każdy musi dać z siebie maksa, żebyśmy w końcu wygrali – przyznaje w rozmowie z weszlo.com Damian Kądzior.
– Piłkarze nie o wszystkich rzeczach wiedzą z wyprzedzeniem. Nie jest obowiązkiem nikogo z góry informować każdego zawodnika, że szykuje się zmiana trenera. Na co dzień o takich rzeczach nie myślimy. Każdy jest skupiony, żeby być w jak najlepszej formie i wreszcie się przełamać. To z mediów dowiedzieliśmy się, że przychodzi trener Vuković – dodaje pomocnik Piasta.
Porażka z Radomiakiem było jedną z najbardziej upokarzających. Piast przegrał ten mecz w zasadzie bez walki, a piłkarze zamiast grać snuli się po boisku bez ładu i składu. Na trybunach zasiadło najmniej w tym sezonie widzów. Mimo to zawodnicy i chyba szkoleniowiec też nie przypuszczał, że to był ostatni jego mecz w roli trenera Piasta Gliwice, przynajmniej w tym sezonie.
– Dzień po meczu z Radomiakiem wszyscy byliśmy źli i trochę podłamani, trener Fornalik również. We wtorek jednak normalnie przeprowadzał treningi, w tym wyrównawczy dla zawodników, którzy grali mniej. Nie spodziewaliśmy się, że do tej zmiany dojdzie już teraz – zdradza Kądzior.
W ostatnich dwóch sezonach Piast też grał słabo jesienią, by w drugiej części stać się Rycerzami wiosny. Nie było jednak gwarancji że tak się stanie i tym razem.
– Nie można ślepo zakładać, że druga runda zawsze będzie lepsza, bo to musi z czegoś wynikać. Grunt, żeby z każdego meczu wyciskać maksimum, a tej jesieni wiele razy przegrywaliśmy spotkania, których nie mieliśmy prawa przegrać. Ostatnio nie byliśmy gorsi ani z Widzewem, ani z Rakowem. Trochę pecha, trochę kontuzji. Czy coś więcej przesądziło, trudno mi zdiagnozować, nie jestem trenerem – analizuje Kądzior.
W sobotę Piast zmierzy się z Koroną. W obu drużynach pewnie zakładają wygraną.
– Jedno to o tym mówić, a drugie, to pokazać to na boisku. Potrzebujemy trzech punktów w Kielcach. Po serii porażek głowa w pewnym stopniu jest zablokowana, co utrudnia pokazanie stu procent swojego potencjału. Mam nadzieję, że mecz z Koroną będzie nowym bodźcem. Jesteśmy świadomi, jak ważne tygodnie nas czekają – stwierdza Kądzior.
Kądzior obecnie jest jedynym piłkarzem Piasta, który potrafi dobrze zacentrować i wykonać stały fragment gry. Ostatnio jednak grywał mało, bo miał problemy ze zdrowiem. Co takiego mu dokładnie dolegało?
Problem pojawił się przed meczem z Wisłą Płock. Zagrałem w nim, ale do końca nie dotrwałem. Wszystko jest powiązane z tą kontuzją z lata, gdy zmagałem się z dokuczliwym zapaleniem w stawie skokowym. Często w takich sytuacjach próbujesz nogę odciążyć, choćby nieświadomie, i bardziej obciążasz drugą nogę. No i właśnie to dało o sobie znać. Istniało ryzyko, że wypadnę na dłużej, ale odpocząłem dwa tygodnie, od tygodnia normalnie trenuję, dwukrotnie wszedłem na końcówki. Liczę, że już to się wyciszyło i będę mógł zagrać we wszystkich kolejkach do końca rundy. Oglądanie meczów z boku je gdy zespołowi nie idzie – zaznacza Kądzior.
Cały wywiad z piłkarzem przeczytacie na weszlo.com






















Jeśli się tego nie spodziewaliście,to słabo u Was Panowie z myśleniem przyczynowo – skutkowym. A to powinno rozwinąć się w wieku dziecięcym. Rozumiem,że po takiej rundzie Kądzior,Czerwiński i reszta ekipy spodziewała się powołania na MŚ w Katarze …
Od skrajności w skrajność!
I po co znowu szczekasz bezzębny? Jak zawsze nie masz nic do przekazania,sam uciszasz tych,którzy komentują coś do Ciebie,to zrób to samo pajacu i odpierd** się. Jednozdaniowcu.
Jestem bardzo ciekaw wyjściowej jedenastki
A co z trenerem Strancem odpowiedzialnym za przygotowanie fizyczne drużyny. Drużyna fizycznie prezentuje się fatalnie.
Jest już zatrudniony inny. Też z Ległej
A kogo by miał zabrać do pracy ? Bierze tych co zna i im ufa. Sami przypomnijcie sobie jak piłkarze ległej biegali mimo że byli swego czasu w ogonie ligi.